powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Rowery XC nie są już tylko lekkimi maszynami na podjazdy. Nowy Specialized jest tego dobrym przykładem

Rowery cross-country przez lata żyły pod presją wagi. W MTB długo obowiązywała prosta intuicja: im lżej, tym szybciej. Tyle że współczesne XC zaczęło tę zasadę komplikować. Trasy są trudniejsze, zjazdy bardziej techniczne, a rower ma już nie tylko wspinać się jak piórko, ale też dawać kontrolę tam, gdzie dawniej hardtail wystarczał tylko najbardziej odważnym albo najbardziej upartym.

M
Monika Wojciechowska
08.05.2026·3 minuty·
Rowery XC nie są już tylko lekkimi maszynami na podjazdy. Nowy Specialized jest tego dobrym przykładem

fot. Specialized

Chcesz czytać więcej treści jak „Rowery XC nie są już tylko lekkimi maszynami na podjazdy. Nowy Specialized jest tego dobrym przykładem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowy Specialized Epic 9 dobrze pokazuje ten moment zmiany. To nadal rower wyścigowy, nadal obsesyjnie odchudzony i projektowany pod najwyższy poziom ścigania. Rama ma ważyć 1589 g, czyli o 179 g mniej niż w Epicu 8 i ponad 100 g mniej niż dotychczas wskazywany jako rekordowo lekki Cervelo ZFS-5. Specialized osiągnął to między innymi przez pełną optymalizację ramy i usunięcie schowka SWAT z rury dolnej, który sam w sobie był wygodny, ale czy potrzebny w rowerze wyścigowym?

XC przestało być konkursem na najlżejszy rower

Najciekawsze w Epicu 9 jest to, że Specialized nie odchudził wszystkiego bez namysłu. Z roweru zniknął zintegrowany schowek w ramie, bo w ściganiu XC wygoda wożenia narzędzi w rurze dolnej nie musi mieć większego sensu. Zwłaszcza że marka nadal daje możliwość montażu zewnętrznego systemu SWAT, więc narzędzia można przewozić, tylko bez stałego kompromisu wpisanego w konstrukcję ramy. To rozsądne rozwiązanie, bo jeśli rower ma być szybki na zawodach, nie każdy turystyczny komfort powinien być w nim domyślny.

fot. Specialized

Jednocześnie Specialized zostawia rzeczy, które ważą, ale mogą realnie przyspieszać jazdę. Epic 9 ma 120 mm skoku z przodu i z tyłu w głównych wersjach, a zmieniona kinematyka zawieszenia ma obniżać tarcie o 11% względem Epica 8 i dawać bardziej efektywną platformę pedałowania. Amortyzator nadal oferuje trzy tryby pracy: Wide Open, Magic Middle i Sprint-On-Lock, przy czym ostatni ma sens głównie przy startach, finiszach i asfaltowych łącznikach.

Więcej skoku to znak czasów

Jeszcze niedawno rower XC z większym skokiem łatwo było wrzucić do worka „downcountry” albo traktować jak sprzęt dla tych, którzy chcą mieć trochę więcej luzu na zjazdach kosztem czystego ścigania. Epic 9 pokazuje, że ta granica się przesuwa. Wersja Ultralight ma 110 mm skoku z tyłu, czyli znacznie więcej niż Epic World Cup z 75 mm, którego w praktyce zastępuje.

To dobrze pasuje do kierunku, w którym idą trasy XC. Coraz mniej przypominają szybkie ściganie po szutrowych pętlach, coraz częściej wymagają umiejętności technicznych, pewności na kamieniach, korzeniach, dropach i stromych fragmentach. Rower musi wspierać rytm na podjazdach, ale nie może robić z zawodnika pasażera własnej maszyny na zjazdach.

fot. Specialized

Geometria Epica 9 zmieniła się tylko delikatnie: pojawia się nieco wyższy suport z możliwością obniżenia przez flip chip, wyższy stack w rozmiarach L i XL oraz chainstaye dopasowane do rozmiaru ramy, od 435 do 442 mm.

Nową wersją jest S-Works Epic 9 Ultralight Limited. Nazwa jest długa jak lista części po serwisie, ale sam pomysł jest dość prosty, to rower dla tych, którzy nadal chcą maksymalnie lekkiego zestawu i są gotowi zrezygnować z części elektronicznych udogodnień. Wersja Ultralight waży 19 funtów i 1,5 uncji, czyli około 8,66 kg. Jest o ponad funt lżejsza niż Epic World Cup, który najpewniej zastępuje, a przy tym nie ma elektronicznego zawieszenia RockShox Flight Attendant ani bezprzewodowej sztycy. Dostaje też bardzo lekkie, dwutłoczkowe hamulce Trickstuff Piccola.

Cena jest równie wyczynowa jak rower

Epic 9 nie jest sprzętem na każdy budżet. Topowy S-Works Epic 9 kosztuje 15 250 dolarów, czyli około 55 510 zł. Wersja S-Works Epic 9 Ultralight została wyceniona na 14 500 dolarów, czyli około 52 780 zł, a frameset z amortyzatorem i niezbędnym osprzętem kosztuje 7000 dolarów, czyli około 25 480 zł.

fot. Specialized

To poziom, przy którym trudno mówić o rowerze „dla większości”, nawet jeśli ktoś bardzo kocha MTB i potrafi uzasadnić sobie wiele zakupów sezonem, zdrowiem i potrzebą kontaktu z naturą. Epic 9 jest raczej sprzętem dla bardzo zaangażowanych zawodników, kolekcjonerów wysokiej półki oraz osób, które naprawdę wiedzą, po co płacą za każdy gram, każdy tryb amortyzatora i zmianę kinematyki.

Dla amatora wniosek jest prostszy: przy wyborze roweru XC nie warto patrzeć wyłącznie na wagę. Lekki rower może być cudowny na podjeździe, ale jeśli na zjeździe zabiera pewność, bilans przestaje być taki oczywisty. Epic 9 pokazuje, że przyszłość XC leży w mądrze dobranych kompromisach.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Rowery XC nie są już tylko lekkimi maszynami na podjazdy. Nowy Specialized jest tego dobrym przykładem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX