Dlaczego narody się rozwodzą? „Są dwa powody. Brak mechanizmów chroniących prawa mniejszości i wręcz obsesyjne przywiązanie polityków do mapy” – odpowiada prof. Michael van Walt van Praag, dyrektor generalny Międzynarodowej Rady Pokoju dla Państw, Ludów i Mniejszości Kreddha. „W rezultacie wciąż dochodzi do prześladowań słabszych narodów, a kiedy wołają o pomoc, słyszą, że nikt nie może ingerować w wewnętrzne sprawy państwa, a tym bardziej żądać zmiany jego granic”. Z pięciu tysięcy narodów i grup etnicznych własne państwo posiada zaledwie 4 proc. Zdecydowana większość musi więc dzielić swoje ziemie z innymi ludami. To współżycie układa się różnie. Za wzorzec może służyć Szwajcaria – kraj trzech kultur, czterech języków i kilkunastu wyznań, w którym od wieków nie dochodzi do żadnych konfliktów na tle narodowościowym. Naśladowców nie ma jednak wielu. Dziś 50 narodów toczy walki o niepodległość. Czasem jedynym wyjściem z sytuacji staje się rozwód. Tak jak w przypadku małżeństwa, może mieć różny przebieg.

Za porozumieniem stron

Dziś uznajemy za oczywiste, że naukowe Nagrody Nobla przyznają Szwedzi, a pokojową Norwegowie. Skoro jednak Alfred Nobel był Szwedem, dlaczego jego rodacy oddali część jego dziedzictwa sąsiadom? To był efekt pierwszego międzynarodowego rozwodu XX wieku. Do roku 1905 dwa skandynawskie narody żyły w jednym państwie, pod berłem króla Szwecji. Norwegowie dążyli do rozwodu, Szwedzi byli temu przeciwni. Ustąpili, gdy w referendum zaledwie 184 Norwegów opowiedziało za utrzymaniem związku. Obie strony zachowały się zgodnie z zasadą „rozejdźmy się i pozostańmy przyjaciółmi”. By nie drażnić byłego partnera, Norwegowie zrezygnowali nawet z hucznego świętowania rocznic uzyskania niepodległości. W podobny sposób rozstali się Czesi i Słowacy. Ich związek był typowym małżeństwem z rozsądku. Po I wojnie światowej i rozpadzie Austro-Węgier musieli chronić świeżo uzyskaną niepodległość. Czesi obawiali się Niemiec, Słowacy – Węgier, uznali więc, że w jedności siła, i w roku 1918 utworzyli Czechosłowację. Według oficjalnej propagandy mieszkańcy nowego kraju mieli stać się także jednym narodem. Już kilka lat później lider Słowackiej Partii Ludowej ksiądz Andrej Hlinka oświadczył bez ogródek: „Nigdy nie stanowiliśmy z Czechami jednego narodu. Mamy inną mentalność, temperament, kulturę, literaturę, nawet piosenki”. Te różnice w symboliczny sposób obrazują: czeski wojak Szwejk i słowacki zbójnik Janosik. Czechy były jednym z najlepiej rozwiniętych regionów Europy, Słowacja – wiejską prowincją. Wspólne życie wymagało, by bogatsi wspierali biedniejszych, a wyrzeczeń nikt nie lubi. Czesi nie należeli do wyjątków i skoro już musieli łożyć na rozwój słabszego partnera, traktowali go z nieskrywaną wyższością. To urażało dumę Słowaków i wzmacniało ich poczucie odrębności. Dyktatura komunistyczna niczego tu nie zmieniła. Gdy po stłumieniu „praskiej wiosny” Moskwa wyznaczyła na szefa reżimu Słowaka Gustava Husaka, jego rodacy rozgrzeszali go, powtarzając po cichu: „Lepiej utopić się w rosyjskim morzu niż w czeskim nocniku”.

Po upadku komunizmu zerwano z fikcją. Próbowano jeszcze ratować dogorywający związek separacją – oba narody otrzymały autonomię, ale miały zostać w jednym państwie. Doprowadziło to do absurdalnej „wojny o myślnik”. Sprawa dotyczyła pisowni nazwy: Czechosłowacja czy Czecho-Słowacja. Rodacy Szwejka patrzyli na to z cynicznym dystansem, ziomkowie Janosika organizowali demonstracje, ogłaszali strajki, nawet głodowe. W lipcu 1992 r. słowacki parlament ogłosił deklarację niepodległości, politycy czescy przyjęli ją do wiadomości i podjęli rozmowy o rozwodzie za porozumieniem stron. 1 stycznia 1993 r. na mapie Europy pojawiły się Czechy i Słowacja.

Przemoc i gwałt