Środki antykoncepcyjne dla mężczyzn do tej pory ograniczały się do prezerwatywy, wazektomii oraz stosunku przerywanego – wybór dość ubogi. Jeśli chodzi o antykoncepcję hormonalną – tu cały ciężar do tej pory spoczywał na kobietach. Wygląda na to, że w końcu może się to zmienić.

Naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia w USA stworzyli środek w nakładanym miejscowo żelu, który ma ograniczać produkcję spermy. Według MIT Technology Review w kwietniu ruszą obliczone na 4 lata testy, w których weźmie udział 400 par.

Jak to działa? Nie, nie wcieracie sobie tego żelu TAM. Substancję aplikuje się codziennie (w niewielkiej ilości) na skórę ramion. Żel zawiera progesteron i testosteron. Pierwszy z nich jest po to by zatrzymać produkcję spermy, drugi ma “łatać dziury” po ingerencji tego pierwszego. Teoretycznie taka kombinacja powinna działać przez około 72 godziny.

- Jestem pewna, że jeśli mężczyźni będą stosować go regularnie i odpowiednio, żel będzie skuteczny – zapewnia Stephanie Page z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w rozmowie z MIT Technology Review.

Nie jest to pierwszy tego typu środek, który trafia do testów. W 2012 roku przez 6 miesięcy testowano podobny i stwierdzono skuteczność na poziomie 89% przy minimalnych efektach ubocznych. Testowano go także na małpach z gatunku rezusów. Tutaj długoterminowa skuteczność wyniosła 100% - tutaj jednak stosowano inną metodę, blokowano nasieniowody miękkim żelem.

Testy to jedno, a wejście takiego produktu na rynek to zupełnie inny problem. Rozwój męskiej antykoncepcji od wielu lat nie może nabrać odpowiedniego tempa. Największym problemem są... sami zainteresowani, a właściwie niezainteresowani – tylko 25% mężczyzn wyraża chęć używania takich środków.  

Źródło: IFLS