DO IDEAŁU DROGA DALEKA

Ich kariery często jeszcze kończą się w tzw. aksamitnym getcie, nad którym rozciąga się szklany sufit. To określenie barier tworzonych przez społeczne mechanizmy, stereotypy i uprzedzenia, wedle których kobiety nie nadają się na liderów m.in. przez swą emocjonalność, wrażliwość czy niedyspozycyjność
w związku z obowiązkami rodzinnymi. Ich następstwem jest brak wiary kobiet we własne siły i lęk przed odpowiedzialnością, a konsekwencją – dyskryminacja na rynku pracy, także finansowa. Potwierdza to światowy indeks Gender Gap prezentujący różnice w czterech obszarach: udziale w życiu ekonomicznym, dostępie do edukacji, zdrowiu i długości życia oraz aktywnym udziale w życiu politycznym.

W 2017 r. Gender Gap wynosił na świecie 32 proc. (tyle brakuje do pełnej równości płci), w Polsce 27,2 proc. Mało tego, po raz pierwszy od 2006 r., kiedy to Światowe Forum Ekonomiczne zaczęło badać ten indeks, nierówności zamiast maleć, wzrosły. Tylko o 0,3 proc., ale jak oceniają eksperci, w obecnym stanie wypełnienie luki dzielącej kobiety i mężczyzn zajmie 100 lat zamiast 83 lat – jak rok wcześniej.

ARCHEOLOGIA LEGENDARNA ERA KOBIET

MIT MATRIARCHATU

Teoria matriarchatu, mitycznej ery w paleolicie, w której panowały kobiety, odchodzi dziś do lamusa Szwajcar Johann Jakob Bachofen pod wpływem podróży do Włoch porzucił karierę prawniczą i zajął się antropologią. W 1861 r. opublikował dzieło pt. „Das Mutterrecht” (matriarchat). Opierając się na analizie tekstów antycznych, stworzył ewolucyjny schemat rozwoju organizacji społecznych, w tym rodziny. Znaczące miejsce przypisał w nim hipotetycznej fazie, w której dominującą rolę pełnić miały kobiety. 50 lat później fiński socjolog i etnolog Edward Westermarck na spotkaniu Londyńskiego Towarzystwa Socjologicznego ogłosił ostateczny koniec koncepcji matriarchatu Bachofena.

Zdyskredytowana na gruncie nauk społecznych teoria została jednak zaadaptowana przez archeologię. Matriarchalny ustrój społeczny oraz kult Wielkiej Bogini przypisywano różnym społecznościom, poczynając od neolitycznych kultur Bliskiego Wschodu, poprzez mieszkańców Krety i Wysp Egejskich epoki brązu na budowniczych megalitów Europy Zachodniej kończąc.

Koncepcje te znalazły swe odzwierciedlenie w marksizmie i faszyzmie. Dowodem miały być powszechne w epoce preantycznej figurki i rzeźby kobiet. Dziś ta teoria uchodzi raczej za fantazję. „To trochę tak jakby ktoś w przyszłości odnalazł numery »Playboya« i innych podobnych pism, lalki Barbie oraz manekiny i uznał je za dowód rządów kobiet w naszej epoce” – mówi Wojciech Pastuszka, szef portalu archeowiesci.pl.

RÓWNOŚĆ JEST DOBRA

Nad wyrównaniem różnic trzeba pracować, bo dominacja mężczyzn miała sens tysiące lat temu, gdy najważniejszą cechą umożliwiającą przetrwanie była siła fizyczna. Dziś żyjemy w innym świecie. Osoba, która ma lepsze kwalifikacje, by zostać przywódcą, jest bardziej inteligentna, twórcza i pomysłowa, a o tych cechach nie decydują hormony – zauważa nigeryjska pisarka Chimanda Ngozi Adichie w głośnym eseju „Wszyscy powinniśmy być feministami”: „My przeszliśmy ewolucję, ale nasze pojęcie płci kulturowej niekoniecznie”. Egalitarny dostęp do wiedzy, który zapoczątkował poprawę sytuacji kobiet, należy po-
łączyć z większą otwartością, akceptacją oraz edukacją. Dotyczy to obu płci. – Niedawno rozmawiałam z właścicielką berlińskiego coworkingu dla kobiet. Doradza mężczyznom w korporacjach, jak zaakceptować pracę z silną kobietą, która ma własne zdanie i nie obawia się go artykułować oraz jak czerpać z tego
obopólne korzyści – mówi Dominika Rossa. – To przyniesie twórcze rozwinięcie potencjału i kobiet i mężczyzn, dzięki czemu może zapomnimy o tak polaryzujących pojęciach jak patriarchat i matriarchat.