BIZNES PO EUROPEJSKU

Firm z rodowodem sięgającym średniowiecza nie brak również w Europie, gdzie w sprawach rodzinno-majątkowych stawiano na więzy krwi. Można je jednak było „poluzować”, wprowadzając do
rodziny odpowiedniego zięcia. A jeśli biznes przestawał się opłacać lub nikt nie chciał dalej się nim zajmować, sprzedać go. Dlatego na naszym kontynencie niewiele jest przedsiębiorstw prowadzonych przez kilkanaście pokoleń jednego rodu. Choć zmieniali się właściciele, często niezmienna pozostawała nazwa i marka. W taki sposób potoczyła się historia firmy Staffelter Hof
z niemieckiego miasteczka Kröv, która w 2012 r. obchodziła 1150 rocznicę istnienia. Jej początki sięgają 862 r., kiedy to na nadanej im posiadłości cystersi założyli winnicę. Zajmowali się nią niemal przez tysiąc lat – do 1804 r., w którym to na mocy decyzji Napoleona odebrano im ziemię.

Skonfiskowaną winnicę kupił od państwa francuskiego urzędnik dworski Peter Schneiders. Schedę po nim przejęły dzieci i wnuki. Gdy wygasła linia męska, prawnuczka Maria Schneiders poślubiła w 1894 r. winiarza Kiliana Kleina – ich potomkowie prowadzą firmę do dziś. Poprzestali na skromnej rodzinnej firmie, umiejętnie reagując na wyzwania czasów. W 1960 r. przy 10-hektarowej winnicy zbudowali niewielki pensjonat, w 2014 r. uzyskali dla swoich win certyfikat ekologiczny. Staffelter Hof należy do najbardziej typowych firm legitymujących się długowiecznością. Genialni wynalazcy czy kreatorzy mód nie założyli biznesów, które przetrwały kilka stuleci. Szansę na to miały niemal wyłącznie przedsięwzięcia zaspokajające podstawowe potrzeby klientów. – Jedną z cech wspólnych przedsiębiorstw o wielowiekowej tradycji jest długowieczność branży, w której funkcjonują. Są to najczęściej
hotele, firmy związane z tradycyjnym rzemiosłem, wszelkiego rodzaju firmy z branży alkoholowej, banki, a także instytucje sektora publicznego – np. uniwersytety – mówi dr Tomasz Olejniczak z Katedry Zarządzania Akademii L. Koźmińskiego, badacz najstarszych firm w Polsce.

ROZWÓJ KONTRA SPECJALIZACJA

Trudny do pobicia rekord 1427 lat w biznesie ustanowiła japońska firma Kongo Gumi. Powstała w 578 r. i prowadziło ją 51 pokoleń rodu Kongo. Specjalizowała się w budowaniu konstrukcji z drewna, początkowo świątyń i pałaców, potem także hoteli i restauracji. Unikalne umiejętności zatrudnionych w niej stolarzy, cieśli i snycerzy zapewniły Kongo Gumi reputację jednej z najsolidniejszych firm w branży. Po II wojnie światowej rozszerzyła działalność na budownictwo mieszkaniowe i przemysłowe. Zarabiała więcej, lecz straciła wyjątkowość. Na przełomie XX i XXI w. przedstawiciele 51. pokolenia dali się uwieść wizji olbrzymich zysków, jakie przynosiły rosnące w szalonym tempie ceny mieszkań. By je zwielokrotnić, zaciągali coraz większe kredyty. I kiedy bańka na rynku nieruchomości pękła, zostali z gigantycznym długiem. W 2005 r. najstarsza firma świata zbankrutowała.

Błędów tego typu w dużym stopniu uniknęła najstarsza europejska firma budowlana, powstała w Anglii. W 1593 r. parający się stolarstwem bracia John i Brian Durtnell zbudowali z drewna dębowego okazały dom dla swego ojca. Obiekt nazwany Poundsbridge Manor stoi do dziś, a przed wiekami wzbudził takie zainteresowanie, że budowniczowie natychmiast zostali zasypani zleceniami. Firma rozrosła się, lecz mimo zmieniających się mód architektonicznych pozostała wierna drewnu. Choć obecnie wypadła z rynku i skupiła się na spłacaniu zadłużenia, wciąż pozostaje w rękach rodziny Durtnellów.