Ich zachowanie nie mieściło się w czarno-białym schemacie, zgodnie z którym po jednej stronie był okupant, a po drugiej naród, jednomyślnie odmawiający jakiejkolwiek współpracy z wrogiem. Ale czy było kolaboracją? Wątpliwości nie mieli komuniści. Ronikiera skazali zaocznie na karę śmierci, Radziwiłła wywieźli do Moskwy, Potocki znalazł się poza ich zasięgiem. Z czasem jednak nawet oni stracili pewność i – zamiast szykanować – wymazali te osobistości z kart historii. Podobnie postąpiły najbardziej wpływowe środowiska polskiej emigracji niepodległościowej na Zachodzie. W efekcie Radziwiłł i Ronikier, którzy kierowali największą organizacją charytatywną w okupowanym kraju i uratowali życie tysięcy ludzi, stali się postaciami niemal zupełnie nieznanymi.

OD GÖRINGA DO BERII