Podstawa wszystkich przemówień, powtarzana od wczesnych lat szkolnych: kiedy argumentujesz, nawiązuj z rozmówcami kontakt wzrokowy. Stwórz więź. Spójrz głęboko w oczy i przekonaj, że masz rację. Jest tylko jedno "ale" - nowe badania pokazują, że jeśli chcemy być przekonujący, powinniśmy robić dokładnie na odwrót.

Badania, jakie przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, Uniwersytetu we Freiburgu w Niemczech i szkoły Harvard Kennedy, pokazują, że utrzymywanie kontaktu wzrokowego w czasie wygłaszania kontrowersyjnych poglądów może sprawić, że słuchacz będzie mniej skłonny do przyjęcia usłyszanych argumentów.

W jednym eksperymencie badacze śledzili ruchy gałek ocznych badanych i nagrywali, gdzie patrzyli uczestnicy badania, gdy oglądali filmy z nagraniami przemówień na kontrowersyjne tematy. Po obejrzeniu nagrań, badani przedstawiali swój stosunek do zasłyszanych poglądów. Naukowcy stwierdzili, że badani spędzili więcej czasu patrząc w oczy mówiących, gdy już wcześniej zgodzili się z wyrażanymi argumentami.

W innym eksperymencie badacze pokazywali innej grupie badanych te same filmy z nagranymi przemówieniami. Filmy zostały jednak dobrane w taki sposób, że uczestnicy usłyszeli jedynie argumenty, z którymi sami się nie zgadzali. Badani, poproszeni, by patrzeć w oczy mówców, byli mniej skłonni do zaakceptowania zasłyszanych poglądów niż ci, którzy w czasie przemowy obserwowali usta mówców.

To sugeruje, że w bardziej antagonistycznych sytuacjach, takich jak np. kłótnia, kontakt wzrokowy może być związany z dominacją lub zastraszeniem, a nie z pogodzeniem się - jak w przyjaznych sytuacjach. Naukowcy zwracają uwagę, że zważywszy, że różnice międzykulturowe w wykorzystywaniu kontaktu wzrokowego, wyniki nie są uniwersalne.

Badanie zostało opublikowane w Psychological Science.