Ekologia: roślinne mięso kurczaka

Pomysł na Roślinnego Qurczaka powstał z osobistej potrzeby. – Jakieś cztery lata temu przestałam jeść mięso i jak wiele osób w tej sytuacji miałam problem z różnorodnością diety. Wtedy w Polsce nie było praktycznie żadnych zamienników mięsa, a mnie go brakowało. Zaczęłam eksperymentować z pszenicą i fasolą, a efekty były na tyle dobre, że postanowiłam podzielić się nimi z innymi – opowiada Iga Czubak, założycielka firmy Planteris.

Kiedy była już gotowa na następny krok, pomógł jej szczęśliwy przypadek. W kwietniu 2019 r. dowiedziała się o istnieniu akceleratora Foodtech.ac, który poszukiwał innowacyjnych produktów mogących zmniejszyć wpływ przemysłu spożywczego na środowisko. Tam przez dwa miesiące nauczyła się, jak zorganizować firmę i produkcję, nawiązała cenne kontakty.

– Bez tego początki byłyby znacznie trudniejsze. Od tej pory projekt zaczął się szybko rozwijać – mówi Iga Czubak. Na razie wszystkie prace finansuje z własnych środków, ale rozmawia też z pierwszymi inwestorami. Dostała się do programu Google For Startups dla firm w fazie wzrostu. Ma jej to ułatwić zaplanowanie strategii, wybranie odpowiednich produktów i partnerów.

Poza tym wciąż pracuje nad udoskonaleniem receptury Qurczaka. – Początkowo w jego składzie przeważało białko pszenicy, obecnie głównym składnikiem jest fasola. Kupujemy ją bezpośrednio od lokalnych hodowców – wyjaśnia Iga Czubak. Jej ambicją jest, by jej produkt był nie tylko równie wartościowy jak mięso, lecz nawet zdrowszy. Ma więcej białka, mniej tłuszczu, nie zawiera hormonów ani antybiotyków, a  przy tym ma strukturę do złudzenia przypominającą pierś kurczaka.

W najbliższym czasie firma chce zwiększyć zarówno wielkość produkcji, jak i różnorodność dostępnych wariantów Roślinnego Qurczaka. Obecnie jest on produkowany jako kawałki gotowanej piersi i kawałki w marynacie. Wkrótce do sklepów mają trafić także gotowe dania, takie jak mrożone panierowane paski, tzw. stripsy. – Nasze testy wykazały, że nawet miłośnicy mięsa mają problem z odróżnieniem ich od prawdziwego kurczaka. Smakują także dzieciom – podkreśla Iga Czubak. Nie obawia się zbytnio konkurencji. Większość zamienników kurczaka jest zrobionych z przetworzonej soi, na ich tle polski produkt wyróżnia się składem i jakością.

Planteris ma też w planach prace nad nowymi zamiennikami białka zwierzęcego. Zdaniem Igi Czubak następny etap to roślinne odpowiedniki ryb i owoców morza. – Obecna pandemia
COVID-19 to kolejny dowód na to, że łowienie i masowa hodowla zwierząt na mięso stwarza ogromne zagrożenie dla ludzkości. Popyt na produkty roślinne będzie rósł, a na rynku wciąż jest miejsce dla wielu firm takich jak nasza – mówi przedsiębiorczyni i dodaje, że choć dostała już zapytania od dużych koncernów, nie zamierza sprzedawać swojej technologii.