Choć pisana wspólnie z chińskimi urzędnikami analiza wykreśla możliwość uwolnienia wirusa z laboratorium, to jednocześnie nie dostarcza jednoznacznej odpowiedzi jak koronawirus na nas przeskoczył. Tak twierdzi Associated Press, która zdobyła wstępną wersję finalnego raportu. W ocenie agencji prasowej odkrycia przedstawicieli WHO dostarczają nielicznych nowych informacji o pochodzeniu SARS-CoV-2 i pozostawiają nas z całą listą pytań bez odpowiedzi. Jedno, na co zwraca uwagę AP, to więcej światła rzuconego na motywacje naukowców piszących swoje, jak zakładamy, ostateczne opinie.

Zespół badaczy proponuje, by badać temat dalej z wyjątkiem jednej hipotezy. Chodzi o krążące niemal od początku wątpliwości, czy aby nie jest to wirus uwolniony (celowo/przypadkowo) z laboratorium. Jak tego w Wuhan, powszechnie uważanym za epicentrum pandemii. Co więcej, raport podważa sensowność bardzo popularnej teorii, że wirus przeskoczył w Wuhan na targu z owocami morza, gdzie także handlowano nielegalnie łapanymi dzikimi zwierzętami. Ujawnienie raportu zapowiedziano na wtorek, 30 marca.

Cały świat naukowy liczy, że znajdą się w nim jakieś konkrety. Odkrycie źródeł wirusa byłoby niezwykle cenne, bo pomogłoby zapobiegać przyszłym pandemiom. Jego treść jest politycznie motywowana, bo Chiny za wszelką cenę chcą pozbyć się łatki „sprawców” obecnej. - Jest jasne, że władze Chin nie dostarczyły wszystkich potrzebnych informacji i do momentu, aż to zrobią, ostateczne ustalenie prawdy będzie trudne – tłumaczy w rozmowie z AP Matthew Kavanagh, ekspert od globalnej polityki zdrowotnej z Georgetown University.

Zeszłoroczne śledztwo AP pokazało, że władze Chin dokładnie kontrolują wszelkie badania naukowe w sprawie źródeł pandemii. Agencja zwraca uwagę, że znaczne opóźnienie publikacji raportu widziane jest jako próba wpływu Chin na ostateczny kształt i wydźwięk dokumentu. Podejrzenia manipulacji ze strony Chin skłaniają opinię publiczną do większej wiary w teorię o „ucieczce” wirusa z laboratorium. Nie dziwi więc pewnie, że raport przedstawia szereg dowodów mających pomóc odrzucić ostatecznie tę koncepcję.

Autorzy z WHO po swojej wizycie w Wuhan napisali, że wypadki w laboratoriach są rzadkością, że placówka w Wuhan jest świetnie zarządzana i przed grudniem 2019 roku nie było tam wirusów spokrewnionych z SARS-CoV-2. W wersji omawianej przez Associated Press autorzy wymieniają 4 scenariusze przeskoczenia wirusa na ludzi. Najwyżej na liście prawdopodobieństwa znajduje się teoria z nietoperzem plus jeszcze jednym zwierzęciem. Prawdopodobne, choć nieco mniej, jest bezpośrednia transmisja od nietoperza na człowieka.
 
Możliwa, choć niezbyt prawdopodobna jest transmisja poprzez pokryte wirusem mrożonki. Czwarty scenariusz, mocno promowany przez władze Chin, zakłada skażenie odchodami towarów sprzedawanych na targu w Wuhan przez zarażone zwierzę. WHO oceniła prawdopodobieństwo takich wydarzeń jako „bardzo niskie”. Eksperci niezwiązani z WHO twierdzą, że wręcz zerowe, bo nie ma dowodów, by można było zarazić się wirusem dotykając opakowania jakiegoś towaru. Mark Woolhouse, epidemiolog z uczelni w Edynburgu, że ta teoria jest „naciągana”.

- Pojawienie się nowej choroby jest zwykle konsekwencją serii bardzo mało prawdopodobnych wydarzeń. Ciężko tu o pewność, ciężko coś wykluczyć – Woolhouse zwrócił uwagę, że może nigdy nie poznamy źródła SARS-CoV-2.