powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Kultura
  • Moda i uroda

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Kultura
  • Moda i uroda
  • Parenting
  • Podróże
  • Promocje
  • Styl życia
  • Zdrowie
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Szał na SPF trwa w najlepsze – czy to faktycznie ma sens? 

Jeszcze dekadę temu krem z SPF kojarzył się głównie z wakacjami i plażą. Krem z filtrem był czymś, co stosowaliśmy praktycznie tylko latem. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Filtry przeciwsłoneczne weszły do codziennej, całorocznej pielęgnacji z rozmachem, którego nie powstydziłyby się największe trendy beauty ostatnich lat. W social mediach SPF stał się niemal symbolem świadomego dbania o skórę. Często mówi się, że to jeden z najważniejszych kosmetyków przeciwstarzeniowych.

MMatylda Kondej
Matylda Kondej
-278s temu·5 minut
Szał na SPF trwa w najlepsze – czy to faktycznie ma sens? 

I jak to zwykle bywa, gdy jakiś temat staje się internetowym zjawiskiem, w sieci przeczytamy mnóstwo opinii i komentarzy. Jedni smarują się kremem z SPF każdego dnia – bez względu na pogodę. Drudzy pytają, czy nie przesadziliśmy i czy naprawdę trzeba traktować słońce tak zero-jedynkowo. Czy zatem SPF to faktycznie game changer w świadomości codziennej pielęgnacji?

opalanie, wakacje, plaża, morze

Dermatolodzy mówią o tym od lat

Największe nieporozumienie wokół SPF polega na tym, że wiele osób może potraktować go jak kosmetyczny trend, który za chwilę zostanie zapomniany. Tymczasem filtry przeciwsłoneczne nie są wyłącznie elementem pielęgnacyjnej estetyki. Ich podstawowa rola jest znacznie prostsza i poważniejsza: mają ograniczać wpływ promieniowania UV na skórę. Promieniowanie UVB odpowiada przede wszystkim za oparzenia słoneczne, a liczba przy SPF mówi właśnie o ochronie przed UVB.

Dlatego warto wybierać kosmetyki, które chronią nie tylko przed UVB, ale też przed UVA. UVB odpowiada za poparzenia skóry, więc jego działanie widać dość szybko. UVA działa mniej spektakularnie, ale też jest ważne – przyspiesza starzenie skóry i może ją uszkadzać, nawet jeśli od razu nie widzimy żadnych objawów. Co ważne, przenika przez chmury. Amerykańska Akademia Dermatologii zaleca stosowanie wodoodpornego filtra o szerokim spektrum ochrony i SPF co najmniej 30 na skórę nieosłoniętą ubraniem, gdy przebywamy na zewnątrz.

SPF to jeden z elementów rozsądnej ochrony – obok cienia, ubrań, okularów przeciwsłonecznych, kapelusza i unikania najmocniejszego słońca w środku dnia. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla wręcz, że najlepszą ochronę daje przede wszystkim szukanie cienia i osłanianie skóry, a krem z filtrem powinien zabezpieczać te miejsca, których nie da się zakryć ubraniem.

Czy SPF trzeba stosować codziennie?

To zależy od tego, jak wygląda nasz dzień. Jeśli spędzamy dzień głównie w domu, nie siedzimy godzinami przy dużym nasłonecznionym oknie, nie wychodzimy na dłuższy spacer i nie mamy szczególnych zaleceń dermatologicznych, nakładanie kilku warstw SPF co dwie godziny może być przesadą. Ale jeśli wychodzimy na zewnątrz, idziemy do pracy, jedziemy rowerem, spacerujemy, siedzimy w ogródku restauracyjnym albo po prostu funkcjonujemy na zewnątrz – zwłaszcza w słoneczny dzień – zastosowanie kremu z SPF jest zalecane przez chociażby WHO.

Dobrym punktem odniesienia jest indeks UV. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że przy indeksie UV od 3 do 7 warto szukać cienia w godzinach południowych, osłaniać ciało, używać kremu z filtrem i nakrycia głowy, a przy poziomie 8 i wyższym ochrona powinna być jeszcze bardziej zdecydowana. To istotne, bo promieniowanie UV nie działa wyłącznie wtedy, gdy mamy poczucie „prażenia”. Skóra bowiem reaguje na promieniowanie.

Dlatego sensowna zasada brzmi: krem z filtrem warto traktować jako codzienny element ochrony wtedy, gdy realnie wystawiamy skórę na słońce. Wyrobienie sobie takiego nawyku byłoby jak najbardziej na plus. 

SPF 30 czy SPF 50?

Jednym z najczęstszych pytań jest to, który SPF wybrać. Ten z liczbą 30 blokuje około 97 proc. promieniowania UVB, a wyższe wartości blokują nieco więcej, ale żaden filtr nie zatrzymuje 100 proc. promieniowania. To oznacza, że różnica między SPF 30 a SPF 50 istnieje, ale już samo określenie na zatrzymywanie promieniowania brzmi nie bez przyczyny „ultrawysokie”. Znaczenie ma także to, czy nakładamy kosmetyk w odpowiedniej ilości, czy robimy to równomiernie i czy ponawiamy aplikację wtedy, gdy faktycznie jesteśmy długo na zewnątrz, pocimy się albo kąpiemy. 

@dr_marcinkrol

Stej sejf na słoneczku. Jakie Ty kupujesz zazwyczaj? #teleporada#lekarz

♬ dźwięk oryginalny – dr Marcin Król

A co z witaminą D?

To jeden z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko kremom z filtrami. Skoro słońce pomaga w syntezie witaminy D, to czy codzienne używanie SPF nie robi nam krzywdy? To pytanie jest oczywiście zasadne i faktycznie często je zadajemy, ale odpowiedź nie prowadzi do wniosku, że powinniśmy przestać stosować takie kremy. NHS zaleca szukanie równowagi między ochroną przed słońcem a uzyskiwaniem wystarczającej ilości witaminy D, jednocześnie podkreślając, że oparzenia słoneczne zwiększają ryzyko raka skóry. W praktyce oznacza to jedno: nie trzeba rezygnować ze słońca, ale nie warto też robić z opalania metody suplementacji. Jeśli ktoś ma wątpliwości w tym zakresie, najlepiej skonsultować się z lekarzem.

Największy błąd? Mylenie SPF z pozwoleniem na dłuższe smażenie się na słońcu

Filtr przeciwsłoneczny nie jest złotym biletem do wielogodzinnego leżenia na plaży bez konsekwencji. To jedna z najważniejszych konkluzji – nadmierna ekspozycja ciała na słońce jest szkodliwa dla skóry i to nie tylko ze względów estetycznych.

SPF ma bowiem zmniejszać ryzyko, a nie usprawiedliwiać ryzykowne opalanie się. Jeśli nakładamy filtr, a potem przez sześć godzin leżymy w pełnym słońcu, nie jesteśmy mądrzejsi od promieniowania, które po cichu przenika przez naszą skórę. Ręka do góry, kto tak jeszcze chwilę temu myślał. A to także dobry przykład, że internetowa moda bywa pożyteczna. Bo choć czasem jako internauci przesadzamy i popadamy w skrajności, to nie w tym przypadku. Popularyzowanie zdrowych nawyków jest jak najbardziej wskazane, bo może pomóc w zapobieganiu chorobom.

Czy każdy musi mieć osobny krem z filtrem do twarzy, szyi, ust i dłoni?

Jeśli krem z filtrem jest tłusty, bieli, roluje się pod makijażem, szczypie w oczy albo daje poczucie maski na twarzy, nakładanie go może nas z dnia na dzień sfrustrować. Właśnie dlatego współczesny boom na SPF jest praktyczniejszy, bo wybór jest znacznie większy niż kiedyś. Są lekkie fluidy, kremy do skóry suchej, formuły dla cer tłustych, produkty wodoodporne, filtry mineralne, chemiczne i mieszane. Nie musicie nabywać wszystkich produktów. Chodzi o to, by znaleźć coś dopasowanego do siebie.

Warto pamiętać, że słońce nie kończy działania na policzkach. Musimy pamiętać o każdym odkrytym fragmencie naszego ciała. Szczególnie latem.

Czy szał na SPF ma sens?

Tak, tak i jeszcze raz tak. Oczywiście zachowując zdrowy rozsądek i stosując się do oficjalnych zaleceń lekarzy albo organizacji takich jak WHO. Ale tak, stosowanie SPF ma sens, bo promieniowanie UV realnie ma wpływ na starzenie się naszej skóry, a w niektórych przypadkach zwiększa ryzyko występowania nowotworów. Sens ma też codzienne myślenie o ochronie przeciwsłonecznej, zwłaszcza wtedy, gdy indeks UV jest podwyższony albo spędzamy czas na zewnątrz.

Sensu nie ma natomiast traktowanie kremów z filtrem jak magicznego antidotum, które rozwiązuje problem promieniowania. Nie zastąpi cienia, zdrowego rozsądku, ubrań, kapelusza ani przerwy od najmocniejszego słońca.

Najrozsądniej po prostu nie lekceważyć tego tematu. To nie chwilowa moda, choć moda pomogła wyjść temu z niszy. To jeden z najprostszych i najbardziej racjonalnych nawyków pielęgnacyjnych, jakie możemy wprowadzić. Nie po to, żeby bać się słońca. Po to, żeby korzystać z niego mądrzej.

O autorze
MMatylda Kondej

Matylda Kondej

Więcej tekstów autora→
Udostępnij artykuł
FacebookX