Wiele wysiłków naukowców zmierza do ustalenia, dlaczego się starzejemy. Oczywiście po to, by w przyszłości móc znaleźć sposób na powstrzymanie, a może nawet odwrócenie tego zjawiska. A co jeśli to w ogóle niemożliwe?

Grupa niemal czterdziestu naukowców twierdzi, że właśnie tak jest. Starzenia nie da się zahamować, wynika z ich badań opublikowanych niedawno na łamach „Nature Communications”. Polegały one na analizie danych o długości życia ludzi na przestrzeni wieków oraz porównania z długością życia ssaków naczelnych.

Badacze postanowili przetestować tak zwaną hipotezę niezmienności starzenia, czyli zbadać, czy długość ludzkiego życia w ogóle rośnie. Wydawać by się mogło, że wraz z rozwojem cywilizacji (a zwłaszcza medycyny) przeciętny człowiek żyje coraz dłużej.

Od połowy dziewiętnastego wieku średnia oczekiwana długość ludzkiego życia mniej więcej co cztery lata wydłużała się średnio o rok (czyli co roku rosła o trzy miesiące). Ale to efekt czysto statystyczny. Wcale nie oznacza, że starzejemy się wolniej.

Dłuższe życie to zjawisko czysto statystyczne

Średnia oczekiwana długość życia to liczba, która mówi, ilu lat dalszego życia może statystycznie oczekiwać człowiek po narodzeniu. Hipoteza którą badacze testowali ( „hipoteza niezmienności tempa starzenia się”) zakłada, że za obserwowany statystycznie wzrost długości ludzkiego życia odpowiada wyłącznie spadek śmiertelności niemowląt i dzieci.

W zamierzchłych czasach średnia oczekiwana długość życia była niska. Jednak odpowiadała za to głównie wysoka śmiertelność w początkowych etapach życia. Jeśli komuś udało się przeżyć pierwsze kilka lat, mógł oczekiwać, że dożyje wieku niewiele mniej sędziwego niż ludzie współcześni.

Ze stulecia na stulecie zmniejszała się śmiertelność niemowląt i dzieci, więc i średnia oczekiwana długość życia rosła. Jednak nie miało to wpływu na to, ilu lat może dożyć na przykład dwudziestolatek – tu na przestrzeni wieków niewiele się zmieniło.

Naukowcy twierdzą, że tempo starzenia się jest niezmienne

Badacze chcieli też potwierdzić inną prawidłowość. Jeśli rzeczywiście ludzie starzeliby się wolniej, zmniejszała by się śmiertelność także wśród osób starszych. Jeśli ludzie żyją dłużej, umieraliby po prostu później. Dlatego wzięli pod lupę także dane o śmiertelności w wyższych grupach wiekowych .

Niestety, żadne dane nie wskazują na to, żeby na przestrzeni wieków tak się działo. Jeśli już ktoś w dobrym zdrowiu dożył dorosłości, prawdopodobieństwo, że umrze w danej dekadzie życia miał niemal takie samo dwieście, sto, jak i pięćdziesiąt temu.

Innymi słowy, śmiertelność wśród dorosłych nie zmieniła się istotnie mimo zdobyczy cywilizacji i rozwoju medycyny. Badacze brali pod uwagę dane od XVII wieku do czasów współczesnych i z wielu różnych populacji, w tym dwu społeczności łowców-zbieraczy. Wszystko wskazuje na to, że zmierzamy ku starości (i śmierci) w tym samym tempie, co przed wiekami.

Badacze postanowili też porównać ten wniosek z danymi o śmiertelności małp człekokształtnych: pawianów, goryli i szympansów. Tu również widać podobna prawidłowość. Jeśli średnia oczekiwana długość życia się zwiększa, dzieje się tak wyłącznie dzięki spadowi śmiertelności małpich niemowląt i dzieci. Ewolucja nie premiuje ani wolniejszego starzenia, ani długowieczności.

Jedyną nadzieją na pokonanie starzenia się są nowe odkrycia

Mimo tego, że naturalne tempo starzenia się nie zmienia się na przestrzeni wieków, badacze przyznają, że spadek śmiertelności dorosłych widoczny od drugiej połowy ubiegłego wieku – związany z mniejszą liczbą wojen i epidemii chorób zakaźnych – „mógł mieć rosnący wpływ w społeczeństwach uprzemysłowionych” . Jednak dane nie wskazują na to, żeby był to wielki wpływ.

Dostęp do większej ilości pożywienia, poprawa jakości żywienia, dostęp do medycyny i leki na wiele chorób – to wszystko nie przekłada się na spowolnienie tempa starzenia się ani na znaczące wydłużenie życia ludzi. – Nasze badanie sugeruje, że ewolucja wygrywa, a póki co rozwój medycyny nie jest w stanie pokonać biologicznych uwarunkowań – mówi Jose Manuel Aburto z Uniwerstytetu Oksfordzkiego, jeden z autorów pracy.

Nie wyklucza to, jak zastrzegają autorzy pracy, że przyszłe zdobycze medycyny mogą pokonać ograniczenia narzucone nam przez biologiczne procesy. Może uda się przechytrzyć ewolucję. Nikt jednak na razie nie ma na to sprawdzonego, uniwersalnego sposobu.

Źródło: Nature Communications.