Najdroższa i uznawana za najlepszą na świecie wołowina Kobe pochodzi właśnie od krów rasy Wagyu, hodowanych głównie w Japonii i Australii. Za kilogram tego wykwintnego mięsa trzeba zapłacić od 500 do nawet 1500 złotych.

Tym, co wyróżnia mięso krów Wagyu, jest jego struktura. W eksperymencie przeprowadzonym przez naukowców z wydziału inżynierii uniwersytetu w Osace, udało się ten charakterystyczny wzór odtworzyć.

Mięso wydrukowane z komórek macierzystych

Pierwsza na świecie wołowina Wagyu z laboratorium została wyhodowana z pobranych od dorosłych krów komórek macierzystych mięśni, które w przypadku tych zwierząt nazywane są bydlęcymi komórkami satelitowymi.

Komórki satelitowe – podobnie jak komórki macierzyste u ludzi – mają zdolność przekształcenia się w inne tkanki tworzące organizm. Przy zastosowaniu technik bioinżynieryjnych naukowcy skłonili więc komórki, aby przekształciły się w pożądane przez nich struktury – identyczne z tymi, jakie można znaleźć u żywych krów. W ten sposób uzyskali kilka rodzajów tkanek: tkankę mięśniową, tłuszczową oraz naczynia krwionośne.

Tak powstałe komórki posłużyły do stworzenia biotuszu, a ten z kolei zostały użyty w innowacyjnej drukarce 3D, która pozwala na drukowanie warstw z różnych materiałów. W czasie drukowania włókna mięśni, tłuszczu i naczyń krwionośnych powstawały naprzemiennie i zostały ułożone zgodnie ze strukturą, jaką można zobaczyć w mięsie prawdziwych krów.

W ten sposób wydrukowano podłużny kawałek mięsa, a po pokrojeniu na plastry otrzymano z niego kilka identycznych steków.

Bardziej ekologiczne mięso

Naukowcy mają nadzieję, że ich praca przyczyni się do wsparcia zrównoważonej ekologicznie produkcji mięsa. Tradycyjna produkcja, oparta na zwierzętach hodowlanych, jest obarczona ogromnym śladem węglowym. Szacuje się, że 13,5 proc. globalnej emisji wszystkich gazów cieplarnianych pochodzi z rolnictwa, a do wyprodukowania 1 kg wołowiny potrzeba 14,5 tys. litrów wody.

Osiągnięcie japońskich naukowców jest o tyle istotne, że większość mięsa hodowanego obecnie w laboratoriach składa się tylko z jednego rodzaju tkanki i nie przypomina np. prawdziwych steków. Te wydrukowane 3D zawierają tłuszcz, mięśnie i naczynia krwionośne, dzięki czemu mogą doskonale zastępować mięso od prawdziwych zwierząt i przekonać większą liczbę konsumentów do przejścia na „mięso z probówki”.

– Dzięki ulepszeniu naszej technologii możliwe będzie nie tylko odtworzenie złożonych struktur mięsa, ale także wprowadzenie subtelnych poprawek w budowie tłuszczu i mięśni – mówi starszy autor badania, Michiya Matsusaki. Oznacza to, że klienci będą mogli np. zamówić mięso z pożądaną ilością tłuszczu albo wzbogacone o zdrowe kwasy omega.

Ile będzie kosztował stek 3D?

Zespół na razie nie podał żadnych szczegółów dotyczących ewentualnych kosztów produkcji drukowanych steków. Nie poinformowano też, czy i kiedy produkt mógłby trafić na rynek. 

– Głównym problemem dotyczącym hodowli mięsa [w laboratorium – przyp. red.] będzie przejście od badań do prototypu komercyjnego i przemysłowego, a dopiero potem do produkcji na dużą skalę. To długa podróż – mówi Jean-Francois Hocquette z francuskiego Narodowego Instytutu Rolnictwa, Żywności i Środowiska (INRAE), który nie był zaangażowany w badania.

Dodaje, że produkcja hodowlanego mięsa wciąż nie została objęta właściwymi regulacjami prawnymi, a te mogą utrudnić nie tylko produkcję mięsa, ale także handel nim.

 

Źródło: Nature Communications.