Co ma jedno do drugiego? Najwyraźniej dużo, bo efektem tej współpracy jest limitowana edycja modelu Quick Trail Clog, przygotowana z myślą o miłośnikach trendu gorpcore, którzy po ciężkim dniu marszu ze sporym plecakiem chcą po prostu dać stopom odpocząć, nie rezygnując z terenowego sznytu.
Jak zwykle urodą nie grzeszą, ale najważniejsza jest wygoda
Chociaż nie jestem fanką Crocsów, to muszę szczerze przyznać, że podejmowane przez firmę współprace najczęściej mają dużo sensu. To nie są tylko próby odcinania kuponów od kolejnej znanej nazwy. Widać, że ktoś naprawdę przy tym przysiadł i pomyślał, jak to najlepiej ugryźć, by połączyć w jedno charakterystyczne cechy obu marek. Wyzwanie w sumie nie było proste, bo z jednej strony mamy gumowe obuwie, a z drugiej meble kempingowe. A jednak jakoś się udało, bo Crocs i Helinox mają jedną główną cechę – lekkość i użyteczność.


To dało zaskakująco dopracowany efekt. Dolna część obuwia pozostała klasycznym, profilowanym odlewem z kultowej pianki Croslite, odpowiadającej za ten charakterystyczny, kanapowy komfort pod piętą. Jednak górną część cholewki osłonięto kołnierzem z trwałego materiału ripstop, który zabezpiecza stopę przed wpadającymi kamykami czy szyszkami.
Patrząc na zdjęcia, bez trudu zauważymy, że projektanci wyraźnie czerpali garściami z katalogu Helinoxa. Buty wyposażono w błyskawiczny system sznurowania z elastycznym ściągaczem typu bungee, co pozwala na idealne dopasowanie cholewki do stopy jednym pociągnięciem. Całość ozdobiono unikalnymi przypinkami Jibbitz z serii „Luminous Splash”, które mają jedną genialną cechę – świecą w ciemności. Wracając po zmroku z obozowej kuchni do namiotu, bez problemu odnajdziesz buty stojące przed wejściem.


Z myślą o trudniejszym terenie, model otrzymał także wzmocniony, gumowy nosek chroniący palce przed korzeniami oraz podeszwę zewnętrzną z głębszym, mocno przyczepnym bieżnikiem. Z racji, że to buty „w dzicz”, to nawet kolory są dobrane idealnie pod taką scenerię. Projekt zadebiutował w dwóch stonowanych, ziemistych wariantach kolorystycznych: klasycznej czerni z niebieskimi, świecącymi akcentami oraz orzechowym brązie uzupełnionym o tradycyjne, neonowozielone przypinki.
Fani je pokochali
Jeśli myślicie, że to trochę za dużo, to jesteście raczej odosobnieni w tym przekonaniu (chociaż ja z wami sympatyzuję). Nowa wersja Quick Trail Clog okazała się bowiem strzałem w dziesiątkę. Buty, wycenione na równowartość około 89 dolarów (czyli jakieś 330 złotych), po premierze na rynkach w Korei Południowej, Japonii i Australii wyprzedały się niemal natychmiastowo. Trafienie na swoją parę graniczy obecnie z cudem i wymaga polowania na platformach odsprzedażowych, a wiadomo, że tam ceny są dużo wyższe.


Na ten moment producent nie zdradził jeszcze planów dotyczących premiery w Europie czy Ameryce Północnej ani ewentualnego doładowania magazynów. Możliwe, że pomimo ogromnego sukcesu, to tylko jednorazowa, ściśle limitowana akcja, która jeszcze podniesie wartość tych modeli. To zdecydowanie nie moje obuwnicze klimaty, ale amatorów Crocsów na świecie nie brakuje i ci, którym udało się upolować Quick Trail Clog na pewno z przyjemnością wskoczą w te kempingowe klapki prosto po zejściu ze szlaku.
