Brawurowy pomysł, by postawić robota na powierzchni komety, w końcu udało się zrealizować. Cała akcja rozegrała się w odległości ponad 500 milionów km od naszej planety. Rosetta wypuściła stukilogramowy lądownik Philae, który pokonał odległość ok. 20 km i osiadł na powierzchni komety 67/P Czuriumow-Gierasimienko.

Co ciekawe, zrobił to więcej niż raz. Prawdopodobnie podskoczył i opadł ponownie na powierzchnię komety. Choć nie zadziałały harpuny, które miały go do niej przytwierdzić, naukowcy twierdzą, że Philae jest stabilny i przesyła dane zgodnie z planem.

Zobacz zdjęcia wykonane przez sondę!

Lądownik przeanalizuje skład chemiczny jądra komety. Te informacje pozwolą naukowcom dowiedzieć się więcej na temat komet, zbadać ich pochodzenie, ustalić związki zachodzące w materii międzygwiezdnej oraz ocenić, jaki był wpływ komet na powstanie Układu Słonecznego. 

Było to pierwsze w historii astronautyki, niezwykle trudne "miękkie lądowanie" na komecie. Lądownik Philae został wyposażony w specjalny instrument MUPUS do pomiarów własności fizycznych jądra komety. Został on zbudowany m.in. przez polskich ekspertów. 

Zobacz także: Bagiński opowiada o kosmicznej misji Rosetta!

Rosetta, sonda Europejskiej Agencji Kosmicznej, została wystrzelona 10 lat temu. Jej misją było "złapanie" komety 67P/Churyumov-Gerasimenko i sprawdzenie m.in. jaka była rola komet w powstawaniu życia na naszej planecie. Rosetta towarzyszyła komecie w wejściu w nasz wewnętrzny Układ Słoneczny i obserwowała z bliska, jak zmienia się ona pod wpływem Słońca. 6 sierpnia 2014 doszło do historycznego spotkania. Rosetta weszła na orbitę komety 67P/Churyumov-Gerasimenko. 

Zobacz konferencję prasową po wylądowaniu Philae na komecie 67/P Czuriumow-Gierasimienko:

Gdzie jest Rosetta? Sprawdź na wizualizacji Europejskiej Agencji Kosmicznej!

Rosetta i polski akcent

Na kluczowy moment misji Rosetta z niecierpliwością czekają także naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych (CBK) PAN w Warszawie, którzy na lądowniku umieścili jedno z dwóch największych przyrządów badawczych.

"Zbudowaliśmy narzędzie, które jest sondą termiczną. To penetrator, wyposażony w urządzenie wbijające i pręt o długości ok. 40 cm. Na nim znajduje się 16 sensorów termicznych, które mają zmierzyć temperaturę warstw podpowierzchniowych komety. Określą też jej przewodnictwo, dzięki czemu będzie można się dowiedzieć np. jaka jest porowatość gruntu i jak kometa jest zbudowana" - powiedział jeden z konstruktorów Mupusa inż. Jerzy Grygorczuk z Laboratorium Robotyki i Mechatroniki Satelitarnej CBK PAN.

W sumie na pokładzie lądownika znajduje się około 10 urządzeń naukowych. Spośród nich dwa największe to wiertło do pobierania próbek i właśnie polski penetrator termiczny Mupus.

Miejsce wbicia polskiej sondy w grunt komety jest bardzo starannie zaplanowane, bo nie ma możliwości, aby Mupus wbijał się w grunt kilka razy w różnych miejscach. Proces wbijania może trwać od kilkunastu minut do nawet kilku godzin, w zależności od twardości gruntu.

Czytaj też: Rosetta rozpoczyna misję niczym z "Armageddonu" i Historyczne spotkanie z kometą