powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i urodaLokowanie produktu

Nie sądziłam, że w suszarce najbardziej docenię jej kształt. Rowenta Air Motion mocno mnie zaskoczyła

Są sprzęty, które kupujemy z myślą o konkretnej funkcji, a później okazuje się, że najbardziej lubimy w nich coś zupełnie innego. W przypadku suszarki do włosów sprawa wydaje się przecież oczywista. Ma dobrze i szybko suszyć. Ewentualnie nie puszyć włosów i być na tyle mocna, żebym nie spędzała każdego poranka z ręką uniesioną przez kilkanaście minut nad głową. Proste.

M
Matylda Kondej
1h temu·6 minut
Nie sądziłam, że w suszarce najbardziej docenię jej kształt. Rowenta Air Motion mocno mnie zaskoczyła
Chcesz czytać więcej treści jak „Nie sądziłam, że w suszarce najbardziej docenię jej kształt. Rowenta Air Motion mocno mnie zaskoczyła"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

A potem zaczęłam korzystać z urządzenia o nazwie Rowenta Air Motion i mam wniosek. Szybko odkryłam, że podczas codziennego suszenia zaczęłam zwracać uwagę na coś, nad czym wcześniej właściwie się nie zastanawiałam. Na samą suszarkę, ale to nie takie banalne na jakie brzmi. Na to, ile waży, jak leży w dłoni, jak łatwo mogę nią manewrować i czy po kilku minutach mam ochotę przełożyć ją do drugiej ręki.

Air Motion wygląda dość nietypowo. Ma kompaktową, lekko wygiętą konstrukcję, która zdecydowanie odróżnia ją od klasycznej suszarki z dużym korpusem i długą rączką. Rowenta stworzyła ten model właśnie z myślą o ergonomii i wygodzie, a przy okazji zapakowała do niewielkiej konstrukcji wysokoobrotowy silnik generujący strumień powietrza o prędkości do 170 km/h.

Brzmi technicznie, ale w praktyce oznacza coś bardzo życiowego. Mogę szybko wysuszyć włosy i nie mam po kilku minutach wrażenia, że właśnie zrobiłam trening ramion.

Dopiero przy lekkiej suszarce zrozumiałam, że ciężka naprawdę mi przeszkadza

Nigdy wcześniej nie wpisałabym lekkości na listę najważniejszych cech suszarki. Moc? Oczywiście. Regulacja temperatury? Koniecznie. Zimny nawiew? Fajnie mieć. Waga urządzenia była gdzieś bardzo daleko.

Dopóki nie zaczęłam zwracać na nią uwagi.

Suszenie włosów to przecież dość specyficzna czynność. Przez kilka albo kilkanaście minut trzymam urządzenie w jednej ręce, często wysoko, ciągle zmieniam kąt, przekładam włosy, czasem równocześnie próbuję operować szczotką. Jeśli robię jeszcze dokładniejsze modelowanie, całość trwa odpowiednio dłużej. Nagle okazuje się więc, że różnica między urządzeniem, które jest tylko „do trzymania”, a takim, które naprawdę dobrze leży w dłoni, robi się całkiem duża.

W Air Motion kompaktowość nie jest dla mnie wyłącznie kwestią wyglądu. Suszarką łatwo manewruję przy głowie i docieram do poszczególnych partii włosów bez dziwnego wyginania nadgarstka. Szczególnie doceniłam to przy suszeniu włosów z tyłu głowy, bo właśnie tam klasyczna, długa suszarka potrafi być najbardziej nieporęczna.

To jeden z tych komfortów, których nie zauważa się po pierwszych trzydziestu sekundach. Zaczyna się go doceniać po kilku kolejnych suszeniach.

Mała nie oznacza w tym przypadku spokojnej

Kompaktowe urządzenia mają jednak pewien problem wizerunkowy. Kiedy widzę małą suszarkę, moja pierwsza myśl często biegnie gdzieś w stronę sprzętu hotelowego, który przez dziesięć minut próbuje przekonać mokre włosy, żeby może chociaż trochę przestały być mokre.

Tutaj tego problemu nie miałam.

Air Motion ma silnik o mocy 1300 W, ale dużo bardziej przemawia do mnie wspomniana prędkość strumienia powietrza dochodząca według producenta do 170 km/h. Nawiew jest mocny i szybko czuć, że urządzenie nie nadrabia swoich niewielkich rozmiarów bardzo wysoką temperaturą.

To szczególnie ważne w przypadku moich włosów. Nie lubię suszenia na zasadzie: im goręcej, tym szybciej. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi mocny ruch powietrza i możliwość dobrania temperatury do tego, czego w danym momencie potrzebuję.

Air Motion daje trzy poziomy prędkości nawiewu oraz trzy ustawienia temperatury, czyli łącznie dziewięć możliwych kombinacji. Do tego dochodzi zimny nawiew, którym mogę zakończyć stylizację.

Na co dzień najczęściej nie kombinuję z nimi przesadnie. I chyba właśnie o to chodzi. Ustawiam taki poziom, który odpowiada moim włosom, i po kilku użyciach wszystko robię już praktycznie odruchowo.

Najciekawsza końcówka początkowo wyglądała dla mnie trochę niepozornie

W zestawie z Air Motion znajdują się dwie końcówki. Jest klasyczny koncentrator, który pozwala precyzyjniej skierować strumień powietrza, oraz grzebień wygładzający. Dostajemy również etui, więc cały zestaw można wygodnie przechowywać albo zabrać ze sobą w podróż.

I to właśnie grzebień okazał się dla mnie znacznie ciekawszy, niż zakładałam.

Wykorzystuje on efekt Coanda. Powietrze jest kierowane w taki sposób, żeby przyciągać włosy do powierzchni grzebienia i prowadzić je podczas suszenia. W praktyce mam więc nie tylko wysuszyć pasmo, ale jednocześnie je uporządkować i wygładzić. Rowenta podkreśla przy tym, że rozwiązanie ma ograniczać puszenie i pozwalać uzyskać efekt wygładzenia przy wykorzystaniu mniejszej ilości ciepła niż w przypadku klasycznych urządzeń prostujących.

Na moich włosach największą różnicę widzę nie w spektakularnym wyprostowaniu, tylko właśnie w uporządkowaniu fryzury.

I myślę, że to naprawdę coś dla mnie.

Nie oczekuję bowiem, że suszarka zastąpi mi profesjonalną stylizację, jeśli któregoś dnia zapragnę idealnie prostych włosów. Znacznie częściej chcę po prostu wysuszyć je tak, żeby po wszystkim nie musieć od razu wyciągać kolejnego urządzenia.

Grzebień pomaga mi ograniczyć ten etap. Przeciągam nim po kolejnych pasmach podczas suszenia, a włosy są bardziej ułożone, gładsze i mniej skłonne do rozchodzenia się we wszystkie strony.

Puszenie to moje nemezis

Dla mnie -nawet niewielka ilość wilgoci w powietrzu potrafi całkowicie zmienić moje plany dotyczące fryzury. Mogę wyjść z domu z gładkimi pasmami, a kilkadziesiąt minut później zobaczyć wokół głowy całą kolekcję drobnych włosków.

Dlatego w Air Motion znaczenie ma dla mnie również jonizacja. Urządzenie emituje jony antystatyczne, które mają ograniczać elektryzowanie i puszenie włosów oraz pomagać uzyskać gładszy efekt.

Oczywiście żadna jonizacja nie podpisuje z pogodą umowy, że od tej pory wilgoć przestaje istnieć. Nie oczekiwałam cudów.

Widzę natomiast, że po suszeniu włosy nie wyglądają tak „lekko chaotycznie”, jak potrafią wyglądać po bardzo szybkim potraktowaniu ich zwykłym strumieniem powietrza. W połączeniu z końcówką wygładzającą daje mi to efekt, który bardzo lubię na co dzień. Nie perfekcyjny i salonowy, tylko schludny.

A w poniedziałek o siódmej rano, cóż… dokładnie tyle mi wystarczy.

Ta suszarka aż prosi się o wrzucenie do walizki

Bardzo szybko pomyślałam też o podróżach. Nie cierpię pakować pełnowymiarowej suszarki. Zajmuje absurdalnie dużo miejsca jak na urządzenie, którego używam przez kilka minut dziennie, a jednocześnie nie zawsze chcę polegać na tym, co zastanę w hotelowej łazience.

Air Motion nie ma składanej konstrukcji, ale jest na tyle kompaktowa, że znacznie łatwiej znaleźć dla niej miejsce w bagażu. Producent dorzuca do zestawu etui przeznaczone właśnie do przechowywania i transportu.

Dla mnie jest to duży plus, bo ten sam element konstrukcji, który doceniam każdego dnia w łazience, zaczyna mieć jeszcze więcej sensu podczas wyjazdu. Nie muszę wybierać pomiędzy małym urządzeniem a suszarką, która faktycznie daje mi mocny nawiew.

I chyba właśnie tutaj najlepiej rozumiem pomysł stojący za tym modelem.

Najbardziej polubiłam ją za rzeczy, których wcześniej nie szukałam w suszarce

Rowenta Air Motion nie przekonała mnie jedną wielką funkcją. Bardziej zadziałała na mnie suma drobiazgów.

Jest lekka. Dobrze leży w dłoni. Nie zajmuje połowy szuflady. Ma mocny nawiew, regulację temperatury i prędkości, zimne powietrze oraz jonizację. A kiedy mam ochotę zrobić coś więcej niż tylko wysuszyć włosy, zakładam grzebień wygładzający i podczas jednej czynności próbuję od razu nadać im bardziej uporządkowany wygląd.

To bardzo dobrze pasuje do mojego podejścia do codziennej pielęgnacji. Nie chcę tworzyć skomplikowanego rytuału tylko dlatego, że urządzenie daje mi taką możliwość. Wręcz przeciwnie. Najlepszy sprzęt to dla mnie taki, który sprawia, że mam mniej rzeczy do zrobienia.

I właśnie dlatego po korzystaniu z Air Motion najbardziej zapamiętałam nie prędkość nawiewu, liczbę ustawień ani nawet efekt Coanda.

Zapamiętałam, że po prostu wygodnie mi się jej używa. Niby niewiele – tak może brzmi. Ale kiedy po suszarkę sięgam kilka razy w tygodniu, nagle okazuje się, że to jedna z najważniejszych rzeczy.

Czytaj też: Tefal Pizza Pronto zamienia taras w małą pizzerię. Bez gazu, drewna i wielkiej filozofii

Lokowanie produktu: Tefal
Chcesz czytać więcej treści jak „Nie sądziłam, że w suszarce najbardziej docenię jej kształt. Rowenta Air Motion mocno mnie zaskoczyła"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX