"Paryskie porozumienie zostało przyjęte" - oświadczył przewodniczący COP21, szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius. Wybuchły gromkie oklaski, a później Fabius stuknął zielonym młoteczkiem.

"To zwycięstwo naszej planety"

Celem umowy "jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie mniejszym niż o 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur o 1,5 stopnia".

Aby osiągnąć ten długoterminowy cel, strony będą dążyć do szczytu emisji gazów cieplarnianych "tak szybko, jak to możliwe", uznając, że zabierze to więcej czasu krajom rozwijającym się. Potem, w 2. połowie wieku, kraje mają dążyć do zrównoważenia emisji gazów cieplarnianych z ich pochłanianiem.

Sekretarz stanu USA John Kerry oświadczył, że globalne porozumienie klimatyczne zawarte na paryskiej konferencji COP21 "stanowi zwycięstwo naszej planety i przyszłych pokoleń".

Porozumienie nie eliminuje węgla

"To jest najlepsze porozumienie, na jakie mogliśmy liczyć" - powiedział wiceszef polskiej delegacji na COP21 Tomasz Chruszczow zaraz po przyjęciu umowy. "Żadna z naszych czerwonych linii nie została przekroczona, udało się w stu procentach zrealizować instrukcję negocjacyjną" - podkreślił. 

Pytany, czy umowa nie wyeliminuje pod koniec tego wieku węgla, odparł, że nie. "Z tego porozumienia wynika, że będzie miejsce dla wszystkich paliw, a przede wszystkim dla zrównoważonego rozwoju. Porozumienie nie eliminuje węgla, ale określa ramy zrównoważonego rozwoju całego świata" - dodał.

Chruszczow podkreślił też, że Polska zawsze chciała odgrywać i odgrywała bardzo ważną rolę w konwencji klimatycznej ONZ. "Trzykrotnie przewodziliśmy konwencji, dwukrotnie organizowaliśmy konferencję w Polsce, jesteśmy liderem redukcji emisji i nadal będziemy odgrywać ważną rolę w globalnym procesie klimatycznym" - powiedział Chruszczow.

Z Paryża Julita Żylińska