Paul Nicholson kieruje jednym z najnowszych projektów badawczych w Sakkarze – „The Catacombs of Anubis Project”. Na jego celowniku znalazła się gigantyczna sieć podziemnych korytarzy położonych nieopodal świątyni Anubisa, egipskiego boga zmarłych przedstawianego z głową szakala lub psa. Zwierzęta te traktowano jako jego wcielenia i obdarzano ogromną czcią w starożytnym Egipcie. Wiele wskazuje na to, że podziemny labirynt został odkryty już w XIX wieku, widnieje bowiem na mapie opublikowanej w 1897 roku przez francuskiego egiptologa Jacques’a De Morgana.

Nikt jednak dokładnie tych korytarzy nie przebadał, było tylko wiadomo, że zawierają psie mumie. Znaleziona wewnątrz katakumb ceramika sugeruje, że katakumb używano podczas tzw. egipskiego Okresu Późnego (664–332 r. p.n.e.) oraz Okresu Ptolemejskiego (332 r. p.n.e.–30 r. n.e.). Prace zespołu dr. Nicholsona postępują powoli, ponieważ większość zwierzęcych szczątków schowano głęboko pod ziemią. Zmumifikowane zwierzęta to przede wszystkim psy i szakale, zdarzają się jednak także mangusty blisko spokrewnione z surykatkami. Niewykluczone, że przez podobieństwo do psowatych miały je „udawać”. Analizy zooarcheologów dowiodły, że w chwili śmierci zwierzęta były bardzo młode – przyszły na świat zaledwie kilka godzin lub dni wcześniej.

Biorąc pod uwagę ilość zwierząt, łatwo wyliczyć, że każdego roku grzebano w podziemnym labiryncie ponad 11 tys. osobników, czyli kilkadziesiąt mumii dziennie, co oznacza masowe zabijanie zwierzęcych noworodków. Kłóci się to nieco z powszechnie utartym wyobrażeniem na temat szacunku oraz czci, jaką starożytni Egipcjanie obdarzali ucieleśnienia bogów. „Poświęcenie takiej mumii bóstwu uchodziło za pobożny uczynek. W tym przypadku była ona pośrednikiem między darczyńcą a bogiem” – tłumaczył w wywiadzie dla „Archaeology” dr Nicholson. Naukowcy podejrzewają, że wokół Sakkary oraz pobliskiego Memphis znajdowały się specjalne farmy, w których hodowano ofiarne psy, szakale oraz mangusty. Ilość mumii znalezionych w „psich katakumbach” dowodzi, że musiał być to świetnie zorganizowany i dochodowy interes. Interes tym bardziej lukratywny, że w podobny sposób rozmnażano, zabijano i balsamowano także inne zwierzęta wotywne. Na przykład, jeśli ktoś był skrybą i chciał zapewnić sobie powodzenie, kupował mumię ibisa, który był ptakiem patrona pisarzy Tota.

Najwięcej zwierząt ofiarnych zmumifikowano w Egipcie ptolemejskim (332 r. p.n.e.–30 r. n.e.) oraz w czasach rzymskich (30–395 r. n.e.), kiedy szał składania darów wotywnych osiągnął apogeum. W nekropolii w Tuna el-Gebel, gdzie znajdowało się centrum kultu Tota, znaleziono kilka milionów ibisów poupychanych w glinianych naczyniach. Ich owinięte w płótno szczątki w czasach nowożytnych mylono często z mumiami dzieci. Na ich główkach specjaliści od balsamowania kładli bowiem maski przedstawiające ludzkie twarze. Dlaczego tak czyniono – nie wiadomo. Zwierzęcych mumii znaleziono w Egipcie tak wiele, że pod koniec XIX w. jedna z brytyjskich firm zakupiła blisko 20 t zmumifikowanych kotów (ok. 180 tys. zwierząt) i przerobiła je na nawóz.

Komentuje dla nas Iwona Zych z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego

Dlaczego starożytni Egipcjanie mumifikowali zwierzęta? W jaki sposób odzwierciedlało to ich wierzenia?

Mumifikacja zapewniała zachowanie ciała, a to było warunkiem, albo raczej obietnicą, nieśmiertelności. Początki mumifikacji zwierząt wiążą się z kultem niektórych zwierząt dla ich szczególnych cech, np. byka dla jego siły, a lwa dla jego męstwa. Zwierzęta, jako gatunek lub jako wyjątkowe wcielenia (przypadek byka Apisa), były poświęcone konkretnemu bóstwu, i jako takie mumifikowane i rytualnie grzebane. Ponadto ofiara złożona w postaci zmumifikowanego zwierzęcia mogła przetrwać wieki i nigdy nie traciła swojej mocy.

Czy mumifikowali wszystkie zwierzęta, czy tylko wybrane?


Do mumifikacji Egipcjanie wybierali zwierzęta tak pod względem gatunku, jak wieku. Były to gatunki związane z człowiekiem, dostarczające radości jako ulubione, albo zwierzęta dedykowane bóstwu, więc składane jako ofiara. Wśród wybranych gatunków, oprócz psów i kotów, były barany, hieny, ryby, sowy, krokodyle, mangusty, węże, jaszczurki, a nawet nietoperze.

Kiedy mumifikowanie zwierząt nabrało masowego charakteru?

Mumifikacja służyła Egipcjanom od zarania ich państwowości, ale masowego charakteru nabrała dopiero w Nowym Państwie wraz z rozwojem religijności prywatnej oraz rozszerzeniem panteonu bóstw, którym dedykowano święte zwierzęta. Niewątpliwie wytworzona moda na składanie ofiar ze zmumifikowanych zwierząt (później były to całe gatunki, jak np. ibis czczony jako ptak Tota) miała ekonomiczne uzasadnienie. W każdym takim ośrodku kultowym pielgrzymi zostawiali duże pieniądze, kupując mumie przygotowywane w sposób taśmowy. Apogeum tego procederu przypada na okres grecko-rzymski.

Dlaczego zaprzestano tych praktyk?


Tak jak zmiany w religijności starożytnych Egipcjan w I tysiącleciu p.n.e. przyczyniły się do wzrostu zainteresowania mumifikowanymi zwierzętami, tak zamknięcie przez Teodozjusza edyktem z 379 roku n.e. pogańskich świątyń ucięło wszystkie te praktyki. Wobec chrystianizacji społeczeństwa, straciły na znaczeniu dawne kulty świętych zwierząt, a wraz z nimi zanikła mumifikacja. Po prostu zabrakło popytu…

 

MUMIFIKACJA PONAD WSZYSTKO

Starożytni Egipcjanie mumifikowali nie tylko zwierzęta ofiarne, lecz także swych domowych ulubieńców oraz zapasy żywnościNajstaranniej konserwowano ciała domowych pupilów: psów, kotów czy oswojonych gazeli, które dożywały późnej starości. Kiedy umierały, grzebano je obok pana lub pani, by mogły z nimi dzielić życie w zaświatach. Pewien pochowany w Abydos zamożny człowiek nakazał nawet, by zmumifikowane ciało jego ukochanego ogara włożono mu do trumny. Z kolei jeden z egipskich królewiczów, niejaki Totmes, ok. 1500 roku p.n.e. kazał wykuć kamienny sarkofag dla swego kota. Na skrzyni zrobionej z jednego bloku wapienia umieszczono hieroglificzny napis, taki sam jak w przypadku ludzkich sarkofagów. Z obrazów wykutych na jednym z boków sarkofagu jednoznacznie wynika, że zwierzę zostało wysłane w zaświaty wraz z obfitymi darami – jedzeniem oraz pięknymi kwiatami. Choć dziś wydaje się to dziwaczne, pożywienie dla zmarłych także mumifikowano. Był to prowiant, by nie umarli z głodu na tamtym świecie. W specjalnych pakunkach znajdowały się kawałki zwierzęcych tusz lub całe ptaki. Postępowano z nimi podobnie jak ze zmarłymi ludźmi czy zwierzętami. Odwadniano mięso za pomocą soli lub natronu (minerału o podobnym do soli działaniu), a potem owijano je w płótno. Możliwe, że niektóre takie zawiniątka zanurzano w bardzo gorącej żywicy. Miało to zapobiec rozkładowi ich zawartości.