Nowy SwitchBot celuje dokładnie w tych klientów, którzy w swoich czterech ścianach nie mają za wiele miejsca na duże stacje bazowe, a robot musi poruszać się w przestrzeni bardziej wypełnionej meblami.
Stacja dokująca, która wreszcie nie zajmie połowy salonu
Najnowszy automatyczny odkurzacz SwitchBot K11+ Pro – urządzenie, które oferuje najmniejszy korpus i najbardziej kompaktową stację ładująco-opróżniającą w swojej klasie, nie idąc przy tym na żadne drastyczne ustępstwa w kwestii mocy czy inteligencji sprzątania.

Projektując model K11+ Pro, producent wziął na warsztat największą bolączkę użytkowników automatycznych odkurzaczy. Dedykowana stacja opróżniająca mierzy zaledwie 25 centymetrów wysokości, 24 centymetry szerokości oraz 18 centymetrów głębokości. Dzięki tak miniaturowym gabarytom bazę można bez problemu wsunąć pod niskie półki, wnęki meblowe czy do szafki w przedpokoju, sprawiając, że sprzęt staje się niemal niewidoczny dla oka. Mimo tak skromnej obudowy, wewnątrz bazy udało się wygospodarować miejsce na pojemny, 4-litrowy worek na kurz, który pozwala zapomnieć o ręcznym opróżnianiu zbiornika nawet przez 90 dni.
Równie miniaturowy jest sam robot. Urządzenie ma wysokość zaledwie 9,2 cm oraz średnicę 24,8 cm, co pozwala mu swobodnie wjeżdżać pod niskie sofy, łóżka czy wąskie przestrzenie między nogami krzeseł, do których większe odkurzacze po prostu nie mają dostępu. Całość waży zaledwie 2,3 kilograma, więc przeniesienie robota między piętrami czy do innego pomieszczenia nie wymaga najmniejszego wysiłku.

Patrząc na niepozorną, czarną lub białą obudowę modelu K11+ Pro, łatwo dać się oszukać pozorom. Miniaturyzacja na szczęście nie pociągnęła za sobą kompromisów w zakresie wydajności. Na pokładzie wykorzystano ulepszony, odśrodkowy system wentylacji, który pozwolił na uzyskanie potężnej mocy ssania sięgającej aż 12 000 Pa. Taka siła bez problemu radzi sobie z wyciąganiem głęboko osadzonego kurzu, sierści zwierząt i okruchów zarówno z twardych podłóg drewnianych, jak i z gęstych dywanów.
Dla właścicieli czworonogów oraz osób z długimi włosami kluczową nowością będzie udoskonalony, dwuczęściowy system zapobiegający zaplątywaniu. Główną rolkę sprzątającą wykonano z wysokiej jakości gumy, do której włosy nie przywierają tak łatwo jak do tradycyjnego włosia. Pomaga jej dwuramienna szczotka boczna ze specjalnym mechanizmem, który na bieżąco rozplątuje nawinięte pasma i kieruje je prosto do otworu ssącego, eliminując konieczność uciążliwego wycinania nożyczkami kołtunów po każdym sprzątaniu.
SwitchBot K11+ Pro dogada się z innymi sprzętami smart home
Za sprawne poruszanie się po mieszkaniu odpowiada zaawansowany system nawigacji laserowej LDS LiDAR wspierany przez czujniki zbliżeniowe PSD. Robot z łatwością rozpoznaje krawędzie ścian, omija przeszkody i tworzy dokładne trasy sprzątania. System potrafi zapamiętać do pięciu osobnych map, co czyni go idealnym rozwiązaniem nawet do domów wielopiętrowych.

Równie ważne, co samo sprzątanie, jest też komfort domowników. SwitchBot K11+ Pro pracuje niezwykle cicho, bo generowany hałas potrafi spaść do zaledwie 45 dB. Można więc uruchomić sprzątanie podczas pracy zdalnej czy wieczoru filmowego, bez irytowania się hałasem w tle. Oczywiście aplikacja mobilna również jest, a z jej poziomu możemy ustawiać szczegółowe harmonogramy, definiować strefy wyłączone ze sprzątania oraz sterować robotem zdalnie. Sprzęt oferuje także pełne wsparcie dla najpopularniejszych ekosystemów Smart Home, w tym Alexa, Apple Home, Google Assistant oraz nowego standardu Matter.
Małych robotów sprzątających na rynku wciąż brakuje, a to błąd, bo sporo osób mieszka w niewielkich mieszkaniach, w których standardowe modele po prostu nie radzą sobie dobrze. Są za duże, nie mieszczą się pod wieloma meblami i ciężko im nawigować po ciasnej przestrzeni. Jeśli mieliście taki problem, SwitchBot K11+ Pro powinien być dla was idealnym wyborem.
Źródło:SwitchBot
