Zacznijmy jednak od tego, że sam pomysł nie zrodził się w głowach sztywnych korpo-marketerów. Historia tego gadżetu zaczęła się od chińskiego twórcy internetowego, który własnoręcznie uszył plecak przypominający opakowanie z McDonalda i pochwalił się nim w sieci. Projekt wywołał prawdziwą lawinę zachwytów, a chiński McDonald’s odrobił lekcję z marketingu na szóstkę – zamiast pozwać autora czy zignorować temat, zaprosił go do współpracy i stworzył z tego oficjalny, kolekcjonerski produkt.


I właśnie w ten sposób, z okazji corocznego święta Big Fries Day, marka zaprezentowała limitowany plecak miejski, który wygląda niemal identycznie jak kultowa, brązowa papierowa torba na wynos, z którą wychodzimy ze słynnej restauracji z żółtymi łukami. Ale to wcale nie jest w nim najbardziej absurdalne (albo genialne).
Suwak w keczupie i kieszenie na… frytki
Zewnętrzna część została uszyta z lekkiego tworzywa DuPont, które do złudzenia imituje zgniecioną fakturę i dotyk prawdziwego papieru. Na froncie znajdziemy klasyczne logo, rysunki frytek oraz dopinaną przyimkową zawieszkę stylizowaną na długi paragon z zamówienia. Suwaki zamków błyskawicznych wyglądają z kolei jak pojedyncze frytki zamoczone w keczupie, co jest naprawdę świetnie wyglądającym detalem.

Jednak największy hit znajduje się po bokach. Plecak wyposażono w dwie charakterystyczne, czerwone kieszenie przypominające papierowe pudełka na duże frytki, montowane na rzepy. Wiecie, po co są? W teorii można do nich włożyć prawdziwe, gorące frytki i chrupać je w drodze, choć z praktycznego punktu widzenia noszenie tłustego jedzenia przy papierowej fakturze plecaka to opcja dla najbardziej odważnych. Niewykluczone też, że ktoś nam te frytki po drodze ukradnie, ale hej, może właśnie w tym tkwi cała zabawa? Na szczęście te kieszonki można odpiąć i w sumie mogą wtedy robić za bardziej stabilne pojemniczki na frytki.
Mimo absurdu to całkiem funkcjonalny plecak
Choć z zewnątrz całość wygląda jak żart i szalony gadżet pod zdjęcia na Instagrama, wnętrze plecaka okazuje się zaskakująco praktycznym akcesorium na co dzień. Główna komora została wyposażona w przegródki i bez problemu pomieści 13- lub 14-calowego laptopa, dzięki czemu bagaż sprawdzi się w codziennych dojazdach do pracy czy na uczelnię. Wewnątrz znalazło się nawet specjalne, wydzielone miejsce przeznaczone na… zapasowe saszetki z keczupem, bo czemu nie? W końcu z tym plecakiem po prostu trzeba często pokazywać się w Maku.


Dopełnieniem całości są przemyślane szelki, które oczywiście najlepiej sprawdzą się podczas wizyty w fast foodzie, bo mają tam zamontowany specjalny uchwyt pozwalający trzymać pudełko z frytkami w pozycji pionowej tuż przy klatce piersiowej. To absolutnie przerysowany, genialny detal, który sprawia, że jedzenie przekąsek w trakcie spaceru wchodzi na zupełnie nowy poziom wygody.
Czy to komukolwiek jest potrzebne? Oczywiście, że nie. Ale może właśnie tego wygląda to tak genialnie. McDonald’s stworzył idealny balans między humorem a użytkowością, za którym fani marki po prostu oszaleli i ja kompletnie się temu nie dziwię. Moda to zabawa, a fanów Maka nie brakuje na całym świecie, choć niestety w tym przypadku raczej będą musieli obejść się smakiem, bo nie widać żadnych informacji o tym, by ten gadżet miał opuścić Chiny. A szkoda.
