Takim modelem jest właśnie Mijia Electric Toothbrush 2 Pro, która zaliczyła swoją premierę w Chinach, stawiając na panel wizyjny, ogromną baterię i masę ulepszeń względem poprzednika, to wszystko w cenie, w której dużo wcześniej można było kupić pierwszą generację.
Kolorowy asystent rozliczy Cię z każdego zakamarka
Współczesne szczoteczki stawiają sobie za punkt honoru nie tylko mycie zębów, ale przede wszystkim wyrabianie w nas dobrych nawyków związanych z higieną jamy ustnej. Dlatego na pokładzie tego modelu znalazł się wbudowany w rękojeść, kolorowy wyświetlacz, który będzie służył jako swoisty kontroler naszej codziennej, łazienkowej rutyny. Ekran w czasie rzeczywistym analizuje przebieg szczotkowania, wyświetlając czas oraz dokładne pokrycie poszczególnych stref jamy ustnej. Dzięki temu łatwo można sprawdzić, które strefy zostały pominięte i gdzie jeszcze dobrze jest pojeździć szczoteczką.

Nie chodzi jednak tylko o statyczny obrazek pominiętych miejsc. Jeśli jakiś zakamarek umknie naszej uwadze albo postanowimy skrócić domyślny, 4-minutowy seans, szczoteczka od razu wyświetli odpowiedni komunikat dyscyplinujący – na przykład nakazując ponowne wymycie dolnej prawej ćwiartki zębów. Otrzymamy też jasne potwierdzenie wizualne, gdy cała jamę ustną uda się wyczyścić na ocenę celującą.
Kolejną kluczową nowością, na jaką zdecydowało się Xiaomi, jest dwukierunkowy system monitorowania nacisku. Specjalne diody ostrzegają użytkownika nie tylko wtedy, gdy dociska główkę zbyt mocno, ale również, gdy robi to zbyt lekko. Akurat w tę stronę mało które szczoteczki reagują, więc to na pewno przydatna funkcja. Oprócz tego, w przypadku wykrycia zbyt agresywnego szorowania, urządzenie automatycznie redukuje częstotliwość wibracji silnika Sonic Vibration Motor 2.0, chroniąc dziąsła i szkliwo przed uszkodzeniem.
Lepsza końcówka by dokładniej czyścić każdy zakamarek
Inżynierowie Xiaomi mocno przyjrzeli się również samej końcówce czyszczącej, która wcześniej była raczej dość podstawowa. Jasne, spełniała swoje zadanie, ale nie oferowała nic poza tym. Nowa główka otrzymała wszechstronną strukturę absorbującą wstrząsy, a jej krawędzie wykończono miękką, elastyczną gumą, która jest wyjątkowo delikatna dla zębów i ułatwia włosiu idealne dopasowywanie się do naturalnych anatomicznych łuków jamy ustnej. Każdy z dostępnych trybów czyszczenia ma przy tym precyzyjnie przypisany osobny wzorzec wibracji, ale końcówka bez problemu dostosowuje się do każdego z nich.
Nie da się jednak ukryć, że największą gwiazdą całej specyfikacji jest czas pracy. Kiedy ostatnio przeglądałam ofertę szczoteczek, zauważyłam, że Philips czy Oral-B raczej pod tym względem nie idą zbytnio do przodu, oferując najczęściej około tygodnia na jednym ładowaniu. Nie jest to tragiczny wynik, bo mając na stałe zamontowaną w łazience stację ładowania człowiek raczej tego nie odczuwa. Inaczej, gdy ktoś często podróżuje lub zwyczajnie nie ma wolnego kontaktu obok umywalki.

Xiaomi mówi tu wprost – nie ma co się tym przejmować. Ich najnowsza szczoteczka działa bowiem na jednym ładowaniu aż… 190 dni. Oczywiście, zapewne ten czas się zmniejsza gdy używamy jej częściej, ale to wciąż ponad pół roku niemyślenia o ładowarce. Wielotygodniowy urlop? Dłuższa delegacja? Nie trzeba martwić się dodatkowymi kablami. Zresztą, jeśli już nadejdzie ten dzień, gdy trzeba będzie udostępnić energię, dodatkowe przewody są całkowicie zbędne, ponieważ Mijia Electric Toothbrush 2 Pro ładuje się przez uniwersalne złącze USB-C, więc ładowarka od smartfona w zupełności wystarczy. Pamiętajcie jedynie, że pełne naładowanie trwa jakieś 6 godzin.
Jeśli chodzi o samo wykonanie, chiński gigant postawił tu raczej na typową, smukłą konstrukcję, bez żadnych niepotrzebnych udziwnień. Do wyboru mamy cztery pastelowe kolory, a jedynym wyróżnikiem na korpusie jest ekran w kształcie pigułki i wklęsły przycisk zasilania. Warto tu jeszcze wspomnieć o wytrzymałości. Xiaomi postawiło na obudowę o pełnej klasie wodoodporności IPX8, co pozwala na bezstresowe mycie urządzenia pod bieżącą wodą, a nawet używanie go pod prysznicem, jeśli ktoś lubi rano czy wieczorem oszczędzać sobie czas.
Wszystko to Xiaomi oferuje nam w cenie 249 juanów, czyli około 145 złotych. Co prawda to kwota tylko na rynku chińskim, ale cieszy fakt, że mimo tylu usprawnień producent nie zdecydował się na podwyżkę względem poprzednika. Na razie nie wiadomo, czy doczekamy się jej globalnej premiery, jednak nawet bez tego zapewne bez trudu będzie się dało upolować ją na którejś z popularnych chińskich platform e-commerce.
Źródło: Gizmochina
