Amerykańska marka Cosmo – znana z popularnej serii dziecięcych smartwatchy JrTrack – postanowiła rozwiązać ten problem za pomocą nowej technologii o nazwie School-Fi.
Geofencing, który wyręcza rodziców
Większość inteligentnych zegarków dla dzieci oferuje tzw. „tryb szkolny”. Problem w tym, że zazwyczaj opiera się on na sztywno ustawianym planie zajęć. Jeśli lekcje kończą się wcześniej, plany ulegają zmianie albo dziecko idzie na świetlicę, rodzic musi ręcznie przestroić ustawienia w aplikacji. A przecież, kiedy nie ma kontaktu z podopiecznym i nie wie, że plan uległ lekkiej zmianie, nie ma możliwości tego zrobić.
System School-Fi od Cosmo podchodzi do tego problemu w sposób bardzo sprytny, bo wykorzystuje geolokalizację (HaloGPS). Zegarek automatycznie wykrywa, kiedy dziecko przekracza granicę terenu szkoły. W tym momencie urządzenie natychmiast wycisza powiadomienia i blokuje rozpraszające funkcje, przełączając się w tryb analogowego zegarka i lokalizatora. Gdy dziecko wychodzi za bramę szkoły, pełna funkcjonalność powraca – bez konieczności klikania czegokolwiek przez rodzica czy nauczyciela.

Oczywiście rodzice nadal mają kontrolę nad ustawieniami, więc mogą z poziomu aplikacji elastycznie skonfigurować, które funkcje bezpieczeństwa (np. przycisk SOS czy śledzenie pozycji) mają pozostać aktywne w trakcie przebywania na terenie placówki.
Nie na nadgarstku, a przy plecaku. Premiera JrTrack 5 SE
Debiut nowej platformy to idealna okazja na pokazanie też kolejnego zegarka. Do oferty producenta trafił więc JrTrack 5 SE (wycenionego na 129,99 dolarów). Został on przemyślany tak, by sprawdzać się nawet w takich placówkach, w których zasady są bardziej rozbudowane niż coraz powszechniejszy „brak telefonu”.
Niektóre szkoły wprowadzają bowiem najbardziej rygorystyczny przepis, który nakazuje całkowity brak urządzeń na wierzchu w trakcie zajęć. Dotyczy to nawet smartwatchy. Dlatego Cosmo zaprojektowało specjalny silikonowy uchwyt School Explorer Clip. Pozwala on wypiąć paski i przypiąć sam zegarek do plecaka. Urządzenie nadal śledzi pozycję GPS i rejestruje wejście na teren szkoły, ale nie znajduje się na nadgarstku dziecka i nie kusi do zerkania na ekran w ławce.

Wydaje mi się, że takie właśnie podejście można nazwać bezpiecznym kompromisem między szkołą a rodzicami. Chociaż większość opiekunów popiera ograniczenie smartfonów w szkołach, to jednocześnie ciężko od nich oczekiwać, by ze spokojem podeszli do całkowitego braku awaryjnego kontaktu z dzieckiem. W życiu dochodzi do wielu nieprzewidzianych sytuacji, dlatego takie odcinanie też nie jest dobre. Zresztą, w gruncie rzeczy w tych zakazach wcale nie chodzi o to, by najmłodsi nie mogli dzwonić czy wysyłać wiadomości, tylko o powiadomienia i inne rozpraszacze, kradnące ich uwagę.
System School-Fi pokazuje, że technologia nie musi być wrogiem edukacji. Wystarczy, że zamiast walczyć o uwagę ucznia, dostosuje się do realiów szkolnego planu dnia, nie pozbawiając go (i rodziców) możliwości kontaktu.
