To problem znacznie powszechniejszy niż mogłoby się wydawać. Wielu pacjentów nie rozumie w pełni diagnozy, zapomina o zaleceniach albo nie realizuje skierowań na dalsze badania. Właśnie dlatego tak interesujący wydał mi się Faith – cyfrowy asystent medyczny opracowany przez amerykańską firmę Karias Health.
AI, która nie stawia diagnoz, ale pomaga zrozumieć lekarza
Obecnie sam temat sztucznej inteligencji mieszającej się w nasze zdrowie od razu budzi niechęć, bo kojarzy nam się z zastępowaniem lekarza ChatGPT. Tymczasem rolą Faith wcale nie jest zabawa w specjalistę ani podejmowanie decyzji medycznych. To AI ma pomóc nam odnaleźć się w systemie ochrony zdrowia, który czasem jest bardziej zagmatwany niż najbardziej skomplikowany labirynt.
Działanie Faith jest dość prozaiczne. Za zgodą użytkownika asystent może uczestniczyć w wizytach medycznych, analizować rozmowę i przygotowywać jej podsumowanie napisane prostszym językiem. Następnie tworzy listę kolejnych kroków, przypomina o zaleceniach, pomaga zrozumieć plan leczenia i wskazuje, jakie działania warto podjąć po opuszczeniu gabinetu. Jest to więc coś w rodzaju sekretarza, który robi notatki podczas ważnego spotkania, a potem przypomina szefowi o następnych punktach w planie.
Twórcy zwracają bowiem uwagę, że właśnie ten moment – bezpośrednio podczas wizyty i tuż po niej – jest kluczowy dla powodzenia całego procesu leczenia. To wtedy zapadają najważniejsze decyzje, a pacjent musi zrozumieć, co właściwie dzieje się z jego zdrowiem. Korzystając z wielu specjalistów jednocześnie otrzymujemy tak dużo zaleceń i skierowań, że samodzielne poruszanie się między badaniami i konsultacjami może nas przerosnąć. W USA, bo to tam na razie ma działać Faith, dochodzi do tego również kwestia formalności związanych z ubezpieczeniami.

Nie można też zapominać, że tego typu rozwiązania stanowią bezpośrednią odpowiedź na problemy starzejącego się społeczeństwa. Coraz więcej krajów zmaga się z tym problemem i ważne jest nie tylko zachęcanie do zakładania rodzin i posiadania dzieci, ale również otoczenie opieką osób starszych, często zmagających się z chorobami przewlekłymi wymagającymi regularnego monitorowania i wielu wizyt lekarskich. W tym z kolei może pomóc technologia. Zresztą, nie ogranicza się to jedynie do podobnych usług, bo widzimy to także w przypadku wearables. Apple Watch, Galaxy Watch czy Oura Ring nie zastępują lekarzy, ale pomagają użytkownikom lepiej rozumieć własny organizm i wcześniej wychwytywać niepokojące sygnały.
AI jako tłumacz medycznego świata
Faith wpisuje się dokładnie w ten sam kierunek rozwoju. Zamiast mierzyć tętno czy analizować sen, próbuje uporządkować informacje medyczne, które dla wielu pacjentów bywają równie trudne do zrozumienia. Twórcy rozwiązania powołują się tutaj między innymi na badania publikowane w czasopiśmie JAMA, które pokazują, że wielu pacjentów nie realizuje skierowań do specjalistów nie dlatego, że nie chce się leczyć, ale dlatego, że gubi się w procedurach, kosztach i formalnościach. Sama też nie raz widziałam takie samo zachowanie u mojej babci czy innych seniorów z rodziny.
AI od Karias Health ma pomóc właśnie w takich sytuacjach. Oprócz podsumowywania wizyt potrafi również wskazywać placówki znajdujące się w sieci ubezpieczeniowej pacjenta oraz pomagać w zrozumieniu zakresu dostępnych świadczeń. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zastanawiała się tutaj nad kwestią prywatności danych medycznych i bezpieczeństwa informacji. Jeśli jednak twórcy zadbają o odpowiednie zabezpieczenia, Faith może okazać się jednym z najbardziej praktycznych zastosowań AI w ochronie zdrowia. Co prawda wątpię, by akurat ten asystent kiedykolwiek doczekał się szerszej dostępności, ale niewykluczone, że europejskie czy nawet polskie firmy zdecydują się na stworzenie czegoś podobnego.
