Naukowcy z Google oraz podległego mu Verily opracowali metodę wykorzystania uczenia maszynowego do diagnozowania ryzyka chorób serca. Oprogramowanie analizuje obraz oka pacjenta i przedastawia diagnozę. Co ciekawe, jest tak dokładne, że potrafi trafnie opisać wiek, ciśnienie krwi badanej osoby, a nawet odgadnąć to czy pali ona papierosy.  Technologia ta może okazać się bardzo przydatna do ostrzegania użytkowników zanim wydarzy się tragedia. 

Algorytm może ułatwić lekarzom badanie pacjentów bez koniecznego pobierania krwi, a nawet zdalnie. Metoda jednak jest nowa i twórcy przyznają, że przed nią jeszcze wiele testów. Czy można spodziewać się, że w przyszłości zamiast lekarzy przyjmować nas będzie sztuczna inteligencja pierwszego kontaktu? Według Luke'a Oakden-Raynera z Uniwersytetu Adelaide, specjalisty od uczenia maszynowego, medycy nie powinni czuć się zagrożeni jeśli chodzi o pracę. 

- Korzystają z danych pobranych do celów klinicznych i opracowują je w nowy sposób – mówi – Raczej będą poszerzać to co robią lekarze, nie zastępować ich. 

Żeby algorytm został “nauczony” odpowiedniego działania musiał przeanalizować przypadki około 300 tysięcy pacjentów. Informacje, które otrzymał zawierają między innymi skan oczu oraz dane medyczne. Następnie sztuczna inteligencja przetwarzała te dane by stworzyć wzory i powiązania objawów ze zdrowotnymi problemami – w tym wypadku skoncentrowano się na chorobach układu krążenia.

O tym, że ocenianie zdrowia po oczach nie jest tylko czczą gadaniną pisaliśmy już wcześniej – na podstawie stanu naczyń krwionośnych siatkówki można ocenić pracę układu krwionośnego, a według niektórych badań nawet przewidzieć rozwój choroby Alzheimera. 

Google od dawna interesuje się zastosowaniem sztucznych inteligencji w medycynie. Jego inny projekt, Project Baseline, jest w trakcie zbierania danych o 10 tysiącach osób przez cztery lata. 

Źródło: The Verge