Jak jednak wykręcić zalecane 10 tysięcy kroków dziennie, kiedy lista zadań w pracy nie ma końca, za oknem szarówka, a po powrocie do domu marzymy tylko o kanapie? Odpowiedzią, która już kilka lat temu podbiła serca pracowników zdalnych, stały się podbiurkowe bieżnie chodzone, tzw. walking pads. Niestety, wiele z pierwszych, tanich modeli miało przykrą tendencję do psucia się po zaledwie kilku miesiącach użytkowania. Na szczęście marka MERACH postanowiła zerwać z łatką jednorazówki i zaprezentowała sprzęt, który zostanie z nami na lata.
Prawdziwy trening podczas wideokonferencji
Model MERACH UltraWalk W60 Plus wyróżnia się na tle rynkowej konkurencji funkcją, która do tej pory była zarezerwowana niemal wyłącznie dla potężnych, profesjonalnych maszyn znanych z siłowni – mówimy tu o aż 12-stopniowej, w pełni automatycznej regulacji nachylenia taśmy. Oznacza to, że powolny, monotonny spacer podczas przeglądania dokumentów możemy w dowolnym momencie zmienić w wartościowy, angażujący marsz pod górę. Takie „podejście” pod kątem świetnie aktywuje do pracy całą tylną taśmę mięśniową – ze szczególnym uwzględnieniem pośladków, mięśni dwugłowych uda oraz łydek. W dodatku drastycznie podnosi to tętno i wskaźnik spalanych kalorii bez konieczności przechodzenia do biegu, co przy biurku byłoby przecież zupełnie niepraktyczne.

Za działanie odpowiada tu bezszczotkowy silnik o mocy szczytowej 3,5 KM (1,25 CHP), wyposażony w precyzyjny czujnik Halla. Silniki bezszczotkowe są znane ze swojej wysokiej sprawności energetycznej i wyjątkowej żywotności, a producent deklaruje w tym przypadku bezawaryjną pracę na poziomie nawet 15 000 godzin, co stanowi gigantyczny skok w porównaniu do budżetowych zamienników, które wysiadają zazwyczaj po zaledwie 300–800 godzinach. Solidna, stalowa rama bez problemu wytrzymuje obciążenie do 150 kg (potwierdzone oficjalnym certyfikatem SGS), zapewniając pełną stabilność i brak jakiegokolwiek kołysania pod nogami.
Mimo tak potężnych parametrów, sprzęt charakteryzuje się niezwykłą kulturą pracy, co jest ważne zwłaszcza gdy mieszkamy w bloku i chcemy korzystać z bieżni też podczas rozmów. Przy średniej prędkości poziom generowanego hałasu nie przekracza 54 dB, co plasuje go poniżej głośności standardowej rozmowy. Nawet przy maksymalnym obciążeniu urządzenie nie przekracza 60 dB. Można więc bez przeszkód maszerować w trakcie ważnego spotkania na Teamsach czy oglądania ulubionego serialu. W obudowie przewidziano nawet przycisk wyciszenia, który natychmiast ucisza wszelkie dźwięki systemowe, gdy musimy pilnie odezwać się na wideokonferencji.
Muzyka, światła i pełna integracja
Sam pas boczny jest zauważalnie szerszy niż w większości konkurentów – mierzy ponad 42 cm szerokości oraz 105 cm długości, co daje około 33% więcej przestrzeni do swobodnego stawiania stóp. Pozwala to na zachowanie naturalnego, pełnego kroku bez ciągłej obawy o najechanie na krawędź obudowy, co szczególnie docenią osoby wyższe.

Aby codzienne maszerowanie w jednym miejscu nie zamieniło się w nudny obowiązek, twórcy postanowili skorzystać z niezwykle popularnego trendu cozy cardio. Urządzenie wyposażono w inteligentny system podświetlenia RGB, który potrafi reagować na częstotliwość stawianych kroków lub synchronizować się z rytmem odtwarzanej muzyki. O oprawę audio dba z kolei wbudowany głośnik Bluetooth o mocy 5W, który bez problemu nagłośni domowe biuro bez konieczności zakładania męczących słuchawek. To nie są zbędne bajery – to element przemyślanej psychologii nawyków. Jeśli urządzenie jest przyjemne w codziennym odbiorze, sięgamy po nie znacznie chętniej i częściej.

Pod kątem cyfrowym MERACH W60 Plus oferuje też bezproblemową integrację z najpopularniejszymi ekosystemami, takimi jak Apple Health, Google Fit oraz autorską aplikacją producenta. Ta ostatnia oddaje do dyspozycji użytkownika gotowe programy treningowe oraz spersonalizowane plany marszowe. Wszystkimi parametrami – prędkością (od 1 km/h do około 6,4 km/h), kątem nachylenia czy podświetleniem – sterujemy za pomocą poręcznego, 8-przyciskowego pilota magnetycznego, który w czasie przerwy od treningu przyczepia się do obudowy, eliminując problem gubienia pilota.
Zero uciążliwego montażu to też duży plus
Projektanci MERACH zadbali również o absolutną wygodę użytkowania od pierwszej minuty po dostawie. Sprzęt przyjeżdża do nas w 100% złożony i gotowy do działania – wystarczy wyciągnąć go z opakowania, podłączyć do standardowego gniazdka i postawić pierwszy krok. Brak konieczności składania to brak stresu i straconego czasu.

Natomiast gdy już skończymy trening i chcemy odzyskać przestrzeń w pokoju, z pomocą przychodzi specjalna, zintegrowana stopka wspierająca. Pozwala ona postawić całą konstrukcję w pionie (np. przy ścianie lub za zasłoną), co redukuje zajmowaną powierzchnię podłogi aż o 80%. Wsuwanie pod łóżko lub szafę ułatwiają powiększone, wytrzymałe kółka transportowe, które bez problemu radzą sobie nawet z grubymi dywanami. Co prawda nie ma tu opcji składania, ale takie rozwiązanie też się świetnie sprawdzi.
Oczywiście, cena do najniższych nie należy, bo sprzęt wyceniono na niecałe 500 dolarów, czyli około 2000 złotych. Z drugiej strony, w podobnej cenie można nabyć mniej zaawansowane i trwałe modele konkurencji, więc raczej nie ma na co narzekać.
Źródło:Merach Fit
