W drugiej połowie 1942 r. alianckie naloty na uprzemysłowione tereny Niemiec stały się szczególnie uciążliwe. Amerykańskie  siły powietrzne USAAF i brytyjski RAF dysponowały tysiącami nowoczesnych bombowców, toteż niemiecka gospodarka po raz pierwszy dotkliwie odczuła skutki  wojny.  Prawdziwy  przełom  nastąpił 18 sierpnia 1943 r. Sześćset bombowców Royal Air Force zbombardowało niemiecki ośrodek doświadczalny broni rakietowej w Peenemünde na wyspie Uznam. Znajdował się tam poligon bomb latających V-1 oraz pocisków rakietowych V-2. Cios był potężny. Kilka dni po nalocie Hitler zwołał u siebie naradę, wcześniej jednak zlecił przeniesienie produkcji broni specjalnych do podziemi. W ten sposób rozpoczął się bezprecedensowy program budowy gigantycznych obiektów we wnętrzach gór. Zaczęły powstawać m.in. podziemia Mittelwerk w Turyngii, dwa prawie dwukilometrowe tunele połączone galeriami, a także wielkie kompleksy na Dolnym Śląsku. Największy z nich został zbudowany w Górach Sowich, sztolnie i fabryki zostały odnalezione też pod Górą Ryszarda w Bolkowie, w pobliżu zamku Czocha koło Leśnej, a także niemal pod centrum miasta Kamienna Góra. Z całą pewnością Niemcy wydrążyli wiele innych, trudno jednak dzisiaj określić ich położenie. 

Marszałek Iwan Koniew („Notatki dowódcy frontu 1943–1945”, MON 1986 r.) pisał: „Przekazany telegraficznie plan nie zdążył jeszcze dotrzeć do Moskwy, kiedy 16 lutego 1945 roku, na prawym skrzydle frontu, znów rozpoczęły się zaciekłe walki zaczepne, szczególnie uporczywe w rejonie miast: Gubin, Krzystkowice, Żagań, Żary, gdzie znajdowało się wiele dużych fabryk zbrojeniowych nieprzyjaciela, między innymi podziemnych”. Ta notatka oznacza, że także w innych miejscach na terenie Polski mogą istnieć nieznane jeszcze podziemne obiekty.

PODZIEMIA GÓR SOWICH 

WŁODARZ, WOJ. DOLNOŚLĄSKIE, POW. WAŁBRZYSKI

Zobacz to miejsce na foursquare.com

Jest ich siedem: zamek Książ, Jugowice, Włodarz, Rzeczka, Soboń, Osówka, Gontowa. To wielkie kompleksy podziemi, które zostały wydrążone na polecenie hitlerowców w czasie II wojny światowej w Górach Sowich na Dolnym Śląsku. Cztery z nich udostępniono do zwiedzania, reszta pozostawiona sama sobie zazdrośnie skrywa swoje tajemnice. Podziemne kompleksy w Górach Sowich – projekt nosił kryptonim „Riese”, czyli „Olbrzym” – były jednym z największych przedsięwzięć budowlano-górniczych III Rzeszy. Ich realizację rozpoczęto oficjalnie w 1943 roku. Źródłem darmowej siły roboczej był obóz Gross-Rosen, którego dwadzieścia filii funkcjonowało na terenie Gór Sowich i gromadziło prawie 40 tys. więźniów. W początkowym okresie prace prowadziła Spółka Akcyjna pod nazwą Śląska Wspólnota Przemysłowa, od kwietnia 1944 roku kontynuowała je Organizacja Todta. Nadzór nad całością powierzono architektowi Hauptsturmführerowi SS dr. Siegfridowi Schmelcherowi. Dyrekcja urzędowała  w pałacu w Jedlince (Tannhausen). Do maja 1945 roku udało się wydrążyć podziemia, których długość wynosi 9 km, powierzchnia 26 tys. m kw., a objętość około 100 tys. m3. 

Do dzisiaj zarówno historycy, jak i poszukiwacze skarbów spierają się o to, po co właściwie Niemcy zbudowali te gigantyczne, ukryte pod tonami skał hale. Choć najpopularniejsza jest hipoteza o lokowaniu w nich podziemnych fabryk, niektórzy twierdzą, że Hitler zamierzał tu stworzyć swoją kolejną kwaterę, a inni, że laboratoria atomowe. Pojawiają się także pomysły, że w tym miejscu eksperymentowano z niemieckimi pojazdami latającymi, przypominającymi widywane współcześnie UFO. W Góry Sowie – być może – przeniesiono z Peenemünde produkcję rakiet V-1 i V-2. 

Dotąd nie odnaleziono dokumentów dotyczących budowy, zaś pracujących na niej więźniów, którzy opowiedzieli o „Olbrzymie”, można policzyć na palcach jednej ręki. Załoga budowy, wraz z nadzorującymi  ją oficerami, zniknęła pod koniec wojny. W 1945 roku pozostawione w różnych fazach budowy podziemia zostały spenetrowane przez Rosjan. Niewątpliwie to oni zabrali całą dokumentację. Z relacji jednego z polskich oficerów wynika, że przejął ciężarówkę, w której znaleziono ok. 20 kg dokumentów dotyczących „Riese” i przekazał je Komendzie Wojennej Miasta Wrocławia. 

Największą tajemnicą podziemnych kompleksów jest jednak ich wielkość. Z niemieckich przekazów wiadomo, że obiekt miał 36 wejść. Znamy zaledwie 23. Gdzie są pozostałe? Istnieje również teoria, że kompleksy miały być ze sobą połączone i podobno w rzeczywistości są o wiele większe, przy czym ich część została zamaskowana przez uciekających Niemców. 

ZNIKAJĄCY WODOSPAD 

GŁUSZYCA, WOJ. DOLNOŚLĄSKIE, POW. WAŁBRZYSKI

Zobacz to miejsce na foursquare.com

Druga pod względem wielkości i najbardziej tajemnicza jest Osówka w Głuszycy. To trzy sztolnie, których zinwentaryzowana część obejmuje około 6,5 tys. m2. Najbardziej fascynuje badaczy tzw. Uskok. To duży zawał w sztolni nr 2, który powstał prawdopodobnie na skutek wysadzenia górnego piętra wyrobisk. Eksploratorzy sądzą, że za zawałem znajdują się kolejne, nieznane hale. Jacek Duszczak, nieżyjący już badacz podziemi, odnalazł świadków, którzy opowiadali nawet o podziemnej elektrowni wodnej z wodospadem, której nikt obecnie nie jest w stanie zlokalizować.  

Przy Osówce stoją intrygujące budowle naziemne znane jako „Kasyno” i „Siłownia”. „Kasyno” ma 50 metrów długości, otwory okienne, monolityczny strop żelbetonowy, przewody kominowe, rury instalacyjne oraz wewnętrzne ocieplenie z płyt wiórowo-cementowych. Strop wylany jest w formie niecki, którą docelowo zamierzano wypełnić ziemią i roślinnością.  „Siłownia”  to blok betonowy składający się ze zbiorników oraz pomieszczeń, do których prowadzą włazy ze stalowymi klamrami. Ich przeznaczenie także pozostaje zagadką. Jednak stopień zaawansowania przeprowadzonych tu robót sprawia, że zwiedzającym wydają się najbardziej wykończonymi obiektami naziemnymi w Górach Sowich.