Największe polowanie odbywa się w świecie piłkarskim, gdzie powołano do tego specjalnych ludzi tzw. skautów. Są to najczęściej byli piłkarze, którzy jeżdżą po kraju, a nawet po całym świecie w poszukiwaniu zawodnika, którego kupi się za grosze, a sprzeda za miliony euro. Piłkarskich perełek szuka się już wśród dzieci mających ledwie 5–6 lat. Oczywiście takie dziecko nie ma często pojęcia, co to jest taktyka, zagrania krzyżowe itp., ale nie o to na tym etapie chodzi. Wprawny łowca talentów już po kilkunastu minutach obserwacji jest w stanie zauważyć potencjał i talent. Zwraca uwagę, w jaki sposób dziecko biega, jak układa ciało, stopę, czy jest dobrze skoordynowane i gibkie, czy jest szybkie, czy operuje tylko jedną nogą, czy próbuje kopać obiema, jak szybko się uczy.

DZIECI-DIAMENTY


To jest zwykle pierwszy etap szukania diamentu. Gdy takie dziecko sprowadza się do klubu, powinno się je poddać badaniu psychologicznemu, które sprawdzi, czy ma ono mentalność zwycięzcy. Jest to bardzo ważny element selekcji – wszak gdy dziecko od małego jest leniwe, łatwo daje za wygraną, np. zniechęca się po nieudanej akcji, to prawdopodobnie dorosłe też takie będzie, nie poświęci się bez reszty treningowi.

Najlepiej rokują te dzieci, które się nie poddają, zawsze chcą zrobić coś jeszcze lepiej, cały wolny czas poświęcają na doskonalenie techniki, strzałów, oglądają mecze w telewizji zamiast kreskówek itd. Pele, najwybitniejszy w historii piłkarz, mawia o sobie, że jedyne, co odróżniało go od innych w wieku 5 lat, to serce do walki.

RODZICE MOGĄ ZASZKODZIĆ


Oczywiście predyspozycje i charakter mogą ocenić również rodzice, obserwując swoje dziecko i jego zdolności na co dzień: co robi, jak jest samo w pokoju oraz jak jest wśród rówieśników; czy jest kreatywne, czy samo namawia kolegów do grania w piłkę, czy też to inni je zachęcają. Jednak należy pamiętać, że można mieć talent w jednym albo dwóch kierunkach, ale nie we wszystkich. Nie ma ludzi uniwersalnych. Gdy dziecko uwielbia tenis, tj. całymi dniami podbija piłeczkę, ogląda mecze w telewizji i kopiuje zagrania zawodników, choć nikt go niczego nie uczył, to znaczy, że może mieć do tego wielki talent i szybko powinno się je zaprowadzić na kort i zapisać do klubu. Ale wtedy nie wolno robić z niego piłkarza, skoro nie lubi kopać piłki, czy pływaka, jeśli boi się wody. Jest to częsty błąd rodziców, którzy próbują realizować swoje marzenia i ambicje, zamiast rozwijać talent, które dziecko ma. Szanse, że dziecko się odnajdzie w narzuconej mu dyscyplinie, oczywiście są, ale znikome. Najczęściej wtedy talent zostaje zmarnowany.

Jak powiedział „Focusowi” psycholog sportowy współpracujący z olimpijczykami Paweł Habrat, rozpoznanie talentu, który potencjalnie zaowocuje w przyszłości mistrzostwem, jest sprawą złożoną. Po pierwsze ważna jest selekcja pod względem cech anatomiczno-fizjologicznych. Drugim czynnikiem jest zaufanie sportowca do własnych możliwości, poradzenie sobie z przegraną, pokonanie strachu przed trudnym przeciwnikiem. Na sukces w sporcie wpływa też umiejętność uczestniczenia w zawodach w stanie napięcia.

Ciągle istotnym elementem jest intuicja trenerów, którzy wśród swoich podopiecznych potrafią dostrzec przyszłych mistrzów i dostosować do nich indywidualne formy treningu, oraz – co wydaje się bardzo ważne – zbudować relacje, które motywują zawodnika do powrotu do wysokiej formy nawet po dotkliwej przegranej.

NAJPIERW ZABAWA