Wyzbądź się iGarba

„Terapia, kurs asertywności – nie twierdzę, że osoba nieśmiała na tym nie skorzysta” – zaznacza Diana Nowek. „Zanim jednak sięgniemy po bardziej wyszukane i kosztowne środki, może lepiej zaufać Amy Cuddy i wypróbować to, co dosłownie i w przenośni mamy pod ręką”. Wraz ze współpracownikami amerykańska psycholog wyodrębniła pięć dominujących pozycji, które dają poczucie władzy nawet wtedy, gdy czujemy się kompletnie bezsilni: stojące wyprostowane – z rękami pod boki (wspomniana sylwetka Wonder Woman) czy sztywno opartymi o blat stołu – i siedzące: z nogami na stole i rękami za głową, rękami za głową i nogą na nodze, rozstawionymi nogami i jedną z rąk na oparciu krzesła obok.

Amy Cuddy radzi - "Udawaj, wygrasz"

Można udawać emocje – i one w końcu zaist nieją – przekonuje Amy Cuddy. Czasem pomaga w tym odpowiednia odzież. Sydney Pollack na początku kariery nie umiał reżyserować, więc zaczął ubierać się jak reżyser. Niekiedy wystarczy założyć uniform, aby nasza mowa ciała wyrażała charyzmę i władzę. Przykładem jest ekspert od przywództwa Warren Bennis.

Podczas II wojny światowej został oficerem amerykańskiej armii – gdy tylko spojrzał na swój mundur, poczuł, że wie, jak dowodzić grupą charakternych chłopaków. Nie potrzebujemy nawet uniformu, aby poczuć moc. Wystarczy, że nosimy się elegancko i wygodnie. 70 proc. uczestników tegorocznego badania
„P&G Future Fabrics” deklarowało, że komfortowe ubranie dodaje im energii, a niekrępująca ruchów odzież u 62 proc. respondentów wyzwala większą pewność siebie.


„Jeśli strategię »udawaj, aż się uda« rozumiemy jako dodawanie sobie odwagi,
budowanie pewności siebie, wchodzenie w rolę, to zdecydowanie widzę tu sens” – przyznaje Aneta Esnekier, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Katowicach. „Na sali szkoleniowej nazywamy to symulacjami realnych sytuacji lub poligonem umiejętności. Takie udawanie może prowadzić do realnych zmian, przyspieszać rozwój”.

Czy rzeczywiście wystarczy przyjąć którąś z tych póz, aby poczuć się lepszym i silniejszym człowiekiem? Czy nie trąci to popularną psychologią spod znaku myślenia życzeniowego? O co tu w ogóle chodzi? Trudno, aby jakikolwiek stąpający twardo po ziemi człowiek nie miał takich pytań i wątpliwości. Fakty jednak nie kłamią: u osób, które przybierają otwarte i ekspresywne pozy, wzrasta poziom testosteronu (hormon dominacji) – średnio o 19 proc., a poziom kortyzolu (hormon stresu) obniża się o 25 proc. Kulenie się prowadzi do skutków odwrotnych. To tym większy problem, że żyjemy w czasach ekspansji gadżetów mobilnych. Kiedy to tylko możliwe, wlepiamy wzrok w smartfony, a im mniejsze urządzenie, tym bardziej trzeba się nad nim garbić. W konsekwencji stajemy się wycofani, nieśmiali i zahukani.