Kiedy większość ludzi widzi na złomowisku zużyte, pokryte rdzą części samochodowe, to niewątpliwie uważają je jedynie za bezużyteczny metal, który ma najlepsze dni za sobą. Jednak słoweński rzemieślnik i artysta, Vlado Plateis, dostrzegł w nich coś zupełnie innego i był to potencjał na narodziny unikalnych, potężnych instrumentów muzycznych. Jego projekt, znany jako Plateis Guitars, to unikalny mariaż kultury motoryzacyjnej, przeróbki metalu i lutnictwa, którego mottem przewodnim stał się slogan firmy: nie dla każdego.
Te gitary po prostu nie są dla każdego i to jest ich najmocniejsza strona
Głównym założeniem rzemiosła Plateisa jest przekształcanie porzuconych głowic cylindrów silników samochodowych w korpusy w pełni funkcjonalnych gitar elektrycznych. Zaś całkowity brak chęci maskowania pochodzenia materiału potrzebnego do stworzenia tych instrumentów, nie jest pokazem gnuśności, lecz premedytacji i realizacji założonego celu.

Słoweński twórca nie szlifuje metalu do gładkości, ani też nie próbuje ukryć jego surowego, industrialnego charakteru. Stroni także od pokrywania efektów swojej pracy krzykliwymi lakierami, nawet jeżeli miałoby to nawiązywać to okresu poprzedniego życia jego urządzeń.

Wszystkie fabryczne niedoskonałości, otwory na śruby, ostre krawędzie obróbki skrawaniem, żebra chłodzące czy wgłębienia komór spalania pozostają nienaruszone. Każda blizna i ślad po latach pracy pod maską samochodu stają się integralną częścią pieśni instrumentu. Ta projektowa powściągliwość sprawia, że gitary te balansują na granicy sztuki użytkowej i rzeźby, co ciekawe, przemawiają za tym nie tylko oczy, lecz i mięśnie utrzymujące wagę tego sprzętu.
Gitara jest zarówno instrumentem, jak i nośnikiem historii wynikającej ze zderzenia dwóch światów
Wizualny efekt prac Plateisa opiera się na fascynującym kontraście, którego nie da się nie zauważyć od pierwszego wejrzenia. Z jednej strony mamy surowy, ciężki odlew aluminiowy lub żeliwny, który przez dekady pomagał silnikowi ryczeć na drogach. Z drugiej strony artysta montuje na nim precyzyjną, nowoczesną elektronikę gitarową znaną muzykom z autopsji; mostki, struny czy klucze do strojenia.

To zderzenie rzemieślniczej precyzji tworzenia instrumentów muzycznych z nieregularną, naznaczoną czasem estetyką elementów silnika wywołuje niemal kpiące wrażenie, jeżeli się znajdzie w obliczu purystów. Instrumenty te wyglądają, jakby pochodziły z alternatywnej rzeczywistości albo przynajmniej planu filmowego, gdzie jakość brzmienia nie miała znaczenia i w najlepszym razie służyły do ukazania wschodzących gwiazd muzyki rockowej.
Czytaj też: Możesz ją kochać albo nienawidzić. Ta gitara nie gra według ustalonych zasad
Ogromną wartością Plateis Guitars jest na pewno niczym niewymuszona unikalność płynąca prosto z zamysłu wskrzeszenia czegoś z innej branży. Podczas gdy inni producenci kontynuują konkretne linie i muszą dbać o zachowanie wizerunku swoich przodków. Tutaj kształt, masa i proporcje każdej gitary są w pełni zdeterminowane przez “dawcę” poszczególnych elementów.
Konstrukcja oparta na głowicy z Toyoty Corolli będzie miała zupełnie inną sylwetkę, rozstaw śrub i charakter niż ta stworzona z części Mitsubishi. Plateis nie narzuca instrumentom formy, on ją jedynie odkrywa wewnątrz porzuconego kawałka metalu. Sprawia to, że każdy egzemplarz posiada własną tożsamość i historię, której nie da się replikować ani zamówić po raz drugi. Wręcz jest ironiczne, że tym gitarom nie zależy na zachowaniu formy konkretnej linii, gdyż już ich różnorodny charakter pozwala natychmiast zidentyfikować ich źródło.
Fizyczność, która wymaga uwagi

Jednak obcowanie z gitarą zrobioną z silnika to doświadczenie zarówno duchowe jak i skrajnie fizyczne. Ze względu na użyte tworzywo, instrumenty te charakteryzują się ogromną masą. Są ciężkie, potężne i toporne, ale to też dlatego wspomniane motto od razu zapowiada, że nie każdemu będzie dane je docenić.
To nie są przedmioty do powieszenia na ścianie. One powstały, by na nich grać – podkreśla twórca. Każda gitara Plateis jest zrobiona własnoręcznie i prawdziwie jedyna w swoim rodzaju
Te silniki niegdyś generowały hałas na autostradach; dziś, podłączone do potężnych wzmacniaczy, ryczą na nowo, tym razem idąc drogą muzyki.
Źródła: laughingsquid, designboom, interestingengineering
