Zapłacisz 900 złotych za pedal, który się rusza? Brzmi dziwnie, ale może odmienić twoją jazdę na rowerze

Flaty od lat mają jedną przewagę, której nie trzeba nikomu tłumaczyć: wolność. Wsiadasz, stawiasz but na platformie i jedziesz. Zero wpinania, zero wypinania, zero dyskusji z mechaniką wtedy, gdy robi się stromo, mokro albo nerwowo. Ale mają też jedną wadę, o której mówi się rzadziej – stopa na klasycznym płaskim pedale jest przyklejona do jednej pozycji znacznie mocniej, niż wielu riderów chciałoby przyznać. Nowy 8 Degree Pedal próbuje właśnie ten problem rozbroić. I robi to pomysłem, który dotąd kojarzył się raczej z SPD niż z flatami: kontrolowanym “floatem”, czyli niewielkim obrotem stopy podczas pedałowania.
Zapłacisz 900 złotych za pedal, który się rusza? Brzmi dziwnie, ale może odmienić twoją jazdę na rowerze

Brzmi niepozornie, ale to jest jeden z tych patentów, które mogą okazać się ważniejsze, niż sugeruje sam wygląd części. Bo w rowerach górskich większość innowacji wokół pedałów kręci się wokół gripu, rozmiaru platformy, wysokości profilu albo kształtu pinów. 8 Degree idzie trochę w bok od tej ścieżki. Nie pyta, jak zrobić jeszcze bardziej agresywny flat, tylko jak dać nodze trochę luzu bez odbierania wszystkich zalet jazdy na platformach. To trochę tak, jakby ktoś do świata butów trekkingowych przeszczepił odrobinę swobody znanej z tańca, ale bez robienia z nich kapci.

Flat, który chce dać stopie trochę oddechu

Technicznie sprawa wygląda dość sprytnie. 8 Degree Pedal wykorzystuje teflonowane łożysko kuliste oraz łożysko ślizgowe Igus połączone z osią pedału, a po drugiej stronie ma element z Delrinu przesuwający się między dwiema stalowymi płytkami o grubości 0,01 cala. Cały układ działa bez smarowania, a producent twierdzi, że z czasem ma robić się jeszcze gładszy, bo sam się “wypoleruje” pracą. Do tego dochodzą dwa sprężynowe plunger’y, które stawiają opór przy skręcie i samoczynnie ustawiają pedał z powrotem w pozycji neutralnej.

Co ważne, opór nie jest ustawiony raz na zawsze. W komplecie można dobrać jedną z trzech twardości sprężyn. Domyślnie montowane są niebieskie, czyli średnie, ale użytkownik może szybko przejść na lżejszy lub mocniejszy opór. To akurat ma sens, bo taki pedał będzie odczuwany zupełnie inaczej przez kogoś, kto lubi pedałować równo i lekko, a inaczej przez ridera ciśniętego mocniej z buta, w cięższym terenie i na bardziej siłowym ruchu.

Sama platforma jest płaska, nie wklęsła, co wynika bezpośrednio z konstrukcji. Marka próbuje to obejść, dorzucając piny o dwóch długościach. Można więc ustawić dłuższe na zewnętrznych strefach, krótsze bliżej środka i w ten sposób zbudować coś w rodzaju “wrażenia” wklęsłego pedału bez realnej zmiany kształtu korpusu. To rozwiązanie może nie brzmieć efektownie, ale pokazuje, że twórcy dobrze rozumieli podstawowy opór flatowców: jeśli platforma ma się ruszać, nie może przy tym nagle stracić pewności trzymania buta.

Jak to działa na rowerze?

Przy średnich sprężynach ruch platformy jest wyczuwalny, ale nie tak duży, by sprawiać wrażenie niestabilności. Riderzy zauważali rytmiczny ruch pięt na podjazdach i mniejszą potrzebę ciągłego poprawiania ustawienia stóp. To ostatnie jest chyba najważniejsze. Wiele osób jeżdżących na flat ach zna ten drobny, ale męczący odruch: but trzyma świetnie, tylko nie zawsze dokładnie tam, gdzie ciało chciałoby go mieć w danym momencie. Człowiek raz po raz minimalnie przesuwa stopę, lekko ją odrywa, ustawia piętę od nowa. Jeśli 8 Degree ogranicza ten “wiercący się” ruch, to jego przewaga nie polega wyłącznie na teorii biomechaniki, ale na zwykłym komforcie w dłuższej jeździe.

Ciekawie wypadły też płaskie zakręty. Według testu możliwość obrotu stopy dawała większą swobodę rotacji bioder i pracy nad rowerem, szczególnie tam, gdzie na zwykłym flacie ciało dochodzi już do granicy własnej elastyczności. To ważny szczegół, bo pokazuje, że taki pedał nie musi być tylko rozwiązaniem dla kolan albo dla ludzi z bólem. Może też realnie zmieniać feeling jazdy, zwłaszcza tam, gdzie technika wymaga trochę więcej skrętu i ruchomości niż klasyczna platforma lubi tolerować.

Oczywiście taki patent ma swoją cenę – i to w kilku znaczeniach naraz. Po pierwsze dosłownie: para kosztuje 245 dolarów. To już nie jest poziom zakupu sprawdzę z ciekawości, tylko wydatek dla ludzi, którzy naprawdę wierzą, że taki detal może zmienić ich jazdę. Po drugie wagowo: mniejszy model X8-3 waży 534 g para, większy X8-2 – 553 g. To więcej niż większość klasycznych flatów premium.

Źródło: Mountain Bike

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.