Badacze z australijskiego laboratorium trafili na nietypowy przypadek, gdy analizowali próbki od osób po COVID-19 pochodzące z banku krwi Czerwonego Krzyża. Jedna z próbek przyciągnęła ich uwagę, bo zauważyli w niej „najbardziej niesamowitą odpowiedź na Covid, jaką kiedykolwiek widzieli” - mówi prof. Stuart Turville. 

Immunologicznym jednorożcem okazał się 50-letni Damian, ojciec trójki dzieci, mieszkający na środkowym wybrzeżu Nowej Południowej Walii. Objawy COVID-19 pojawiły się u niego w marcu 2020. Były na tyle poważne, że trafił na szpitalną izbę przyjęć, ale po podaniu tlenu odesłano go do domu jeszcze tego samego dnia. Co dziwne, test na obecność koronawirusa wykonywany za pomocą wymazu z nosa, pokazywał wynik negatywny. Dopiero badanie krwi pokazało, że Damian faktycznie przeszedł infekcję. 

– Większość osób po przechorowaniu Covid-19 rozwija przeciętną odpowiedź immunologiczną. Ale reakcja tego gościa jest od 100 do 1000 razy silniejsza. Ujmując to w kontekście, minęło osiem lub dziewięć miesięcy od zarażenia, a on nadal plasuje się w 1% osób z najwyższą odpowiedzią – wyjaśnia Turville w rozmowie z „The Gruardian”.

– Oznacza to, że gdybyśmy kiedykolwiek mogli butelkować szczepionkę, która mogłaby naśladować jego reakcję, chcielibyśmy to robić. Powiedziałbym, że prawdopodobnie za rok jego odpowiedź będzie równie dobra. Może po około dwóch latach możemy zacząć dostrzegać zanik odpowiedzi – mówi Turville.

Osocze pod lupą

Silna odpowiedź u Damiana jest o tyle zaskakująca, że przeważnie lepszą odpowiedź immunologiczną obserwuje się u pacjentów ciężej przechodzących COVID-19, często wymagających intensywnej terapii i długiej hospitalizacji. U wielu z tych ciężko chorych pacjentów układ odpornościowy reaguje nadmiernie, podczas tak zwanej „burzy cytokin”. Cytokiny to białka, które mogą wywołać reakcję zapalną tak agresywną, że atakowane są nie tylko komórki wirusa, ale także zdrowe komórki naczyń krwionośnych, dróg moczowych czy narządów. Prowadzi to do niewydolności narządów, a czasem do śmierci. 

Z jakiegoś powodu odpowiedź Damiana, choć wyjątkowo silna, nie wywołała agresywnej burzy cytokin, ani poważnych objawów chorobowych. – To jest coś, co staramy się zrozumieć - mówi Turville.

Odpowiedź immunologiczna Damiana jest nie tylko trwała, ale – co ważniejsze - nie osłabła z czasem zapewniając silną i ciągłą ochronę przed wirusem, co czyni jego przypadek jeszcze bardziej wyjątkowym. 

Badanie Public Health England wykazało, że większość ludzi po zakażeniu SARS-COV-2 jest chroniona przed ponowną infekcją przez co najmniej pięć miesięcy. Zdarzają się jednak ponowne zakażenia. Zagadką pozostaje też to, dlaczego u mężczyzny nie można było wykryć wirusa zwyczajną drogą – przez wymaz z dróg oddechowych.

Damian, gdy dowiedział się o swoim statusie „jednorożca”, sam zgłosił się na dodatkowe badania. 50-latek już kilkanaście razy oddawał krew i osocze, które jest używane w terapii ciężko chorych pacjentów z COVID-19. Prof. Turville przyznaje, że on i jego koledzy z laboratorium są w stanie rozpoznać, czy dana partia zawiera „serum Damiana” - tak unikalna jest jego odpowiedź immunologiczna.

Niektóre z wyników badań dotyczących Damiana zostały opublikowane w przygotowanym do druku artykule, który jeszcze nie ukazał się w recenzowanym czasopiśmie medycznym. 

Odporność po szczepionce 

Jak badana jest siła odpowiedzi immunologicznej może pokazać przykład polskiego lekarza, który ostatnio pokazał na Twitterze wyniki swojego badania. Krzysztof Pawlak, lekarz rezydent medycyny rodzinnej, trzy tygodnie po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki na koronawirusa poddał się testom na obecność przeciwciał SARS-CoV-2. Wynik pokazał, że ich stężenie w jego przypadku okazało się kilkadziesiąt razy wyższe niż u osób po zakażeniu lub chorobie.

„Postanowiłem zbadać poziom przeciwciał IgG antySARS-CoV2 trzy tygodnie po 1 dawce szczepienia. No i zbadałem. Zaznaczę tylko, że wynik dodatni to [...] powyżej 50, a i tak wielu ozdrowieńców nie osiąga tego poziomu. Przy poziomach 200-300 mówiliśmy, że to dużo” - napisał lekarz na Twitterze.