Najnowsze wyniki badań opublikowane na łamach Developmental Cognitive Neuroscience rzucają zupełnie nowe światło na ten temat. Zespół naukowców z The Hospital for Sick Children w Toronto przeanalizował dane ponad 8 tysięcy dzieciaków w wieku 9-10 lat z amerykańskiego programu ABCD. I wnioski potrafią zaskoczyć.
Przyspieszony rozwój pod wpływem stresu, czyli gorzka adaptacja
Wszyscy intuicyjnie zakładamy, że dzieci dorastające w trudniejszych warunkach – tam, gdzie brakuje poczucia bezpieczeństwa, stabilności finansowej czy wsparcia – rozwijają się po prostu wolniej. Kiedy jednak badacze przyjrzeli się rezonansom magnetycznym ich mózgów, zobaczyli coś przeciwnego. Połączenia między różnymi obszarami mózgu u dzieci z mniej uprzywilejowanych środowisk wyglądały na… bardziej dojrzałe niż u ich rówieśników wychowywanych pod tzw. kloszem.
Brzmi jak coś pozytywnego? Niestety tylko pozornie. Naukowcy tłumaczą to tzw. hipotezą przyspieszonego rozwoju pod wpływem stresu. Mózg, który od małego musi mierzyć się z nieprzewidywalnością i zagrożeniem, próbuje jak najszybciej „dorosnąć”, żeby ułatwić dziecku przetrwanie. Haczyk polega na tym, że ten pośpieszny, obronny awans nie przekłada się na lepsze funkcjonowanie. W testach pamięci, koncentracji i uwagi te same dzieci wypadały zauważalnie gorzej, bo to nie był rozwój z wyboru, to była wymuszona przez stres adaptacja.
Rasa to kwestia nierówności, ale płeć to czysta biologia
Ciekawym wątkiem badania było też zderzenie czynników społecznych. Na początku analizy wydawało się, że kolosalne różnice w rozwoju mózgu widać pomiędzy różnymi grupami rasowymi. Gdy jednak naukowcy wyrównali dane o status społeczno-ekonomiczny (czyli zestawili ze sobą dzieci o podobnym poziomie zamożności i wykształcenia rodziców), te różnice niemal całkowicie wyparowały. To jasny dowód na to, że nierówności rasowe to w rzeczywistości skutek braku równego dostępu do edukacji i zasobów, a nie biologii.

Z płcią biologiczną było jednak zupełnie inaczej. Różnice w reakcji mózgu u chłopców i dziewczynek nie znikały, niezależnie od tego, jak bogaty czy biedny był ich dom. Chłopcy i dziewczynki po prostu inaczej reagują na ten sam środowiskowy stresor. Badanie wykazało, że dla rozwoju poznawczego chłopców kluczowa okazuje się sama struktura rodziny – obecność dwojga rodziców w domu przekładała się u nich na znacznie wyższe wyniki w testach pamięci i uwagi.
U dziewczynek z kolei układ nerwowy silniej reagował na czynniki zewnętrzne i społeczne. Zaangażowanie szkoły, poczucie wsparcia ze strony grupy, bezpieczna przestrzeń do rozwijania własnych pasji – to właśnie te elementy bezpośrednio kształtowały u nich sieć połączeń w mózgu.
Skąd te rozbieżności?
Naukowcy podejrzewają – bo badań na ten temat wciąż jest zbyt mało – że ogromną rolę gra tu tempo dojrzewania. W wieku 9–10 lat dziewczynki powoli wchodzą już w pierwsze zawirowania hormonalne, co dramatycznie zmienia sposób, w jaki ich układ nerwowy przetwarza sygnały płynące ze środowiska.
Właśnie w ten sposób mogą powstawać te różnice, który każdy z nas zapewne zna ze swojego środowiska lub nawet z autopsji. To zresztą widać nawet w rozmowach. Gdy przychodzi czas na wspomnienia, często mieszane rodzeństwo ma zupełnie inny obraz wydarzeń z przeszłości, bo inaczej reagowali na nie emocjonalnie, a to właśnie emocje wpływają na to, jak coś pamiętamy. Nie chodzi więc o to, że któraś ze stron kłamie lub wyolbrzymia. Po prostu u nich ten sam dom, ta sama sytuacja kryzysowa i ten sam brak stabilności zostawiły w głowie zupełnie inny ślad.
Chociaż, jak wspomniałam, badań w tym temacie nadal nie ma zbyt dużo, więc wyniki wciąż są raczej hipotezą, to wyraźnie pokazują jedno – nie można patrzeć na rodzeństwo wychowujące się w trudnych warunkach tak samo. Tu często wiele ludzi wpada w pułapkę oceniania i rzucania krzywdzących porównań: „przecież twój brat wyszedł z tego na prostą, a ty wciąż masz ze sobą problem” albo „ona potrafiła się pozbierać, a ty ciągle narzekasz”. Dwoje dzieci wychowujących się w tym samym pokoju, patrzy na tę samą domową tragedię przez zupełnie inne soczewki. Chłopiec i dziewczynka w trudnym środowisku nie dostają tych samych kart – ich układy nerwowe w odmienny sposób absorbują stres, w innym tempie dojrzewają i potrzebują zupełnie innych kotwic bezpieczeństwa, by nie zatonąć.
