Jest on dziełem przedstawicieli Uniwersytetu Stanforda, którzy postanowili opracować nową technikę obrazowania koncepcyjnego. Efekty ich wysiłków są naprawdę imponujące: dzięki proponowanej metodzie możliwe jest1000-krotnie precyzyjniejsze obserwowanie egzoplanet niż ma to miejsce obecnie. Kluczową rolę odgrywa w tym przypadku tzw. soczewkowanie grawitacyjne. 

Szczegóły projektu zostały opisane w The Astrophysical Journal. Za sprawą dostępnej tam publikacji naukowcy opisali sposób manipulowania soczewkowaniem grawitacyjnym Słońca tak, by dało się obserwować egzoplanety. Aby tak się stało, teleskop, Słońce i egzoplaneta muszą znaleźć się w jednej linii, przy czym nasza gwiazda musi znajdować się pomiędzy. Dzięki jego polu grawitacyjnemu da się wtedy powiększyć światło egzoplanety, kiedy przemieszcza się ono w pobliżu Słońca. 

"Chcemy robić zdjęcia planet krążących wokół innych gwiazd, które będą tak dobre, jak zdjęcia planet w naszym Układzie Słonecznym. Mamy nadzieję, że dzięki tej technologii uda nam się zrobić zdjęcie planety odległej o 100 lat świetlnych, które będzie miało taki sam wpływ na astronomię jak zdjęcie Ziemi z misji Apollo 8." - wyjaśnia Bruce Macintosh

Soczewkowanie grawitacyjne zaobserwowano w 1919 roku, kiedy miało miejsce zaćmienie Słońca. Gdy Księżyc zasłaniał światło słoneczne, naukowcy mogli wtedy zobaczyć gwiazdy znajdujące się w pobliżu naszej gwiazdy przesunięte w stosunku do ich zwyczajowych pozycji. Potwierdziło to, iż grawitacja może zakrzywiać światło, a w 1979 roku, Von Eshleman z Uniwersytetu Stanforda opisał, jak można wykorzystać soczewkę grawitacyjną zapewnianą przez Słońce. 

Teraz, wiele lat później, Aleksander Madurowicz z KIPAC (Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology) zaprezentował nową metodę, która pozwala zrekonstruować powierzchnię planety na podstawie jednego zdjęcia wykonanego z wykorzystaniem Słońca. Uwieczniając pierścień światła wokół naszej gwiazdy utworzony przez egzoplanetę, algorytm Madurowicza jest w stanie zniwelować zniekształcenie światła z pierścienia poprzez odwrócenie zagięcia wywołanego soczewkowaniem grawitacyjnym. W efekcie pierścień ponownie przyjmuje formę okrągłej planety. Twórca wykorzystał zdjęcia Ziemi wykonane przez satelitę DSCOVR, a następnie wprowadził je do algorytmu, aby zobaczyć, jak wyglądałaby Ziemia, gdyby obserwować ją za sprawą soczewkowania. "Odwrócenie" obrazu potwierdziło możliwości, jakie zapewnia oprogramowanie Madurowicza. 

I choć do uwiecznienia obserwowanie egzoplanet (znajdujących się znacznie dalej) teleskop musiałby znajdować się co najmniej 14 razy dalej od Słońca niż Pluton, to taki dystans jest zaledwie ułamkiem tego, który faktycznie dzieli nas od najbliższych planet pozasłonecznych. W związku z tym, zanim w ogóle pojawiłaby się możliwość faktycznego użycia takiego rozwiązania, to minie co najmniej 50 lat. Może się jednak okazać, iż metoda Madurowicza będzie stanowiła przełom w obrazowaniu planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce.