W tym roku producent postanowił oddać hołd jednemu z najbardziej malowniczych i wymagających fragmentów całej trasy. Tak powstał Mille Miglia Classic Chronograph Raticosa – chronograf inspirowany przełęczą Raticosa, która od niemal stu lat pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych punktów słynnego włoskiego wyścigu. W tym zegarku nie uświadczymy pogoni za nowoczesnością, to hołd historii, sięgający do złotej ery Mille Miglia, kiedy po włoskich drogach pędziły samochody, które dziś oglądamy głównie w muzeach i na historycznych rajdach.
Klimat lat 50. zamknięty w tarczy
Tym razem Chopard postanowił całkowicie zmienić typową dla siebie kolorystykę, przez co, chociaż sam projekt tarczy się nie zmienił, otrzymaliśmy znakomity efekt. Dominują tu odcienie złamanej bieli i khaki, które natychmiast przywołują skojarzenia z wyścigami samochodowymi lat 50. XX wieku. Czarne detale zapewniają odpowiedni kontrast, a jedynym mocniejszym akcentem kolorystycznym pozostaje charakterystyczne logo Mille Miglia umieszczone w centralnej części tarczy.

Jak przystało na rasowy chronograf, nie zabrakło trzech subtarczy. Na godzinie 3 znajduje się mały sekundnik, na 6 licznik 12-godzinny, a na 9 licznik 30-minutowy. Każda z nich otrzymała własne wykończenie, łączące lakierowane pierścienie z delikatnie ślimakowaną powierzchnią. Całość uzupełniają indeksy pokryte beżową masą Super-LumiNova oraz rodowane wskazówki godzinowa i minutowa z luminescencyjnymi wypełnieniami. Wokół tarczy znalazła się również klasyczna skala tachymetru, niezbędna w zegarku o wyścigowym rodowodzie. Producent nie zapomniał także o datowniku. Okienko umieszczono dyskretnie między godziną 4 a 5, dzięki czemu nie zaburza symetrii projektu.
Klasyczna koperta i mechanika bez kompromisów
Koperta ma średnicę 40,5 mm i została wykonana z autorskiego stopu Lucent Steel. To materiał, który Chopard wykorzystuje coraz częściej w swoich bardziej prestiżowych modelach. Producent podkreśla jego wyjątkowy połysk oraz wysoką odporność na codzienne użytkowanie. Co ciekawe, zastosowano tu też tytanowy dekiel z jedynym bezpośrednim – i przepięknym – nawiązaniem do przełęczy Raticosa. Grawer przedstawia historyczny samochód sportowy pokonujący jeden z najbardziej widowiskowych odcinków wyścigu.


Pod deklem pracuje automatyczny mechanizm ETA A322-11 posiadający certyfikat chronometru COSC. Werk pracuje z częstotliwością 4 Hz (28 800 wahnięć balansu na godzinę) i oferuje około 54 godziny rezerwy chodu. To sprawdzona konstrukcja, która doskonale pasuje do charakteru tego modelu. Nie próbuje imponować egzotycznymi komplikacjami, ale stawia na niezawodność i precyzję – dokładnie tak, jak samochody startujące w Mille Miglia.
Miłośnicy motoryzacyjnych detali z pewnością zwrócą uwagę na pasek. Chopard zastosował perforowaną brązową skórę cielęcą, która od lat kojarzy się z rękawicami kierowców i wnętrzami klasycznych samochodów sportowych. Całość uzupełniają kontrastowe przeszycia w kolorze khaki oraz stalowa klamra wykonana z tego samego stopu Lucent Steel co koperta. W ten sposób całość idealnie ze sobą współgra. Nie ma tutaj przypadkowych decyzji projektowych ani prób na siłę łączenia nowoczesności z retro. Wszystko podporządkowano atmosferze historycznego wyścigu.
Nie dla każdego, ale właśnie dlatego jest wyjątkowy
Chopard Mille Miglia Classic Chronograph Raticosa nie jest zegarkiem, który próbuje konkurować z nowoczesnymi smartwatchami czy agresywnie stylizowanymi sportowymi chronografami. To propozycja dla osób, które cenią historię motoryzacji i klasyczne wzornictwo. Tegoroczna edycja wydaje się szczególnie udana, ponieważ bardzo dobrze oddaje ducha Mille Miglia. Zamiast kolejnego współczesnego zegarka z logotypem wyścigu otrzymaliśmy czasomierz, który faktycznie wygląda tak, jakby mógł towarzyszyć kierowcom ścigającym się po włoskich drogach siedemdziesiąt lat temu.




Model jest już dostępny w sprzedaży i kosztuje 11 700 dolarów. W przeciwieństwie do ubiegłorocznej limitowanej edycji nie będzie ograniczony do określonej liczby egzemplarzy, trafiając na stałe do oferty marki. Dla kolekcjonerów i fanów klasycznej motoryzacji może to być jedna z ciekawszych premier zegarkowych tego roku.
