Złoty, ale skromny? Nie tym razem
Sony się tu nie patyczkowało i postawiło na luksus w najbardziej typowym wydaniu – na złoto. Flagowy model NW-WM1ZM3 został więc w całości pokryty złoceniem, obejmującym nawet najmniejsze śrubki w obudowie. Jest jednak pewien haczyk – sprzęt nie odtworzy fizycznej kasety magnetofonowej. To urządzenie stworzone z myślą o słuchaniu plików cyfrowych na słuchawkach przewodowych lub bezprzewodowych. Nie jest to również sprzęt dla wszystkich, bo raczej przeciętny Kowalski nie wyda na odtwarzacz… 21 499 złotych. Tak, nie ma tu żadnej pomyłki w zerach, ta nowość od Sony kosztuje grubo ponad 20 tysięcy złotych.

Złote wykończenie to tylko część tego, co producent tu zmajstrował. Główna rama została precyzyjnie wyfrezowana z miedzi beztlenowej o czystości 99,99%, podczas gdy tylny panel wykonano z miedzi o czystości 99,96%. Oba elementy pokryto warstwą złota. Najciekawszy jest jednak fakt, że zgodnie z zapewnieniami Sony, wybór tych materiałów ma bezpośrednie uzasadnienie w inżynierii dźwięku – ma redukować zakłócenia elektryczne i stabilizować masę, a nie pełnić jedynie funkcję dekoracyjną.
Ta filozofia sięga znacznie głębiej, nawet do najmniejszych detali, bo również złocone śrubki dobrano tak, aby zmniejszać opór elektryczny między poszczególnymi sekcjami obudowy. Wewnątrz zastosowano ponadto kondensatory dla sekcji cyfrowej i analogowej oraz miedziany blok ekranujący. Całość jest więc starannie zaprojektowana tak, by najwięksi audiofile byli zadowoleni.


Dzięki takiemu podejściu urządzenie naprawdę dobrze się prezentuje, chociaż wiadomo, to już kwestia gustu. Konstrukcja jest prostokątna, z metalicznym, złotym wykończeniem, tył wykonano ze skóry w kolorze czarnym, która jeszcze bardziej akcentuje ramki. Na górze mamy dwa wejścia słuchawkowe, a z przodu dotykowy, 5,5-calowy ekran. Żeby jednak nie polegać tylko na dotykowym sterowaniu, Sony dodało z boku fizyczne przyciski, a obudowę wyprofilowano tak, by zapewnić dobry chwyt i łatwe znalezienie przełączników.
Kasety nadal muszą spoczywać w szufladzie
Walkman kojarzy nam się głównie z odtwarzaczami kaset, ale to trochę tak, jak z nazywaniem każdego buta sportowego Adidasem. Seria, rozwijana od końcówki lat 70., była naprawdę bogata i choć zaczynała właśnie od kaset, przez dekady zapewniała możliwość odtwarzania płyt CD, a potem również muzyki w formacie cyfrowym. Obecnie Sony trochę zaniedbało tę linię, czemu też trudno się dziwić, bo dopiero od niedawna takie gadżety wracają do łask.
Jeśli jednak tęsknicie za erą analogową, spodoba Wam się smaczek, który producent dodał w interfejsie. Na ekranie znajdziemy bowiem animowany wygaszacz oraz odtwarzacz w kształcie kasety magnetofonowej, której grafika i wygląd zmieniają się w zależności od używanego kodeka audio. Sama regulacja głośności również nawiązuje do wskaźników ze starych sprzętów hi-fi.


Od strony praktycznej nowy Walkman ma do zaoferowania 256 GB pamięci wewnętrznej (z czego około 207 GB pozostaje do dyspozycji użytkownika) z możliwością rozbudowy o karty microSD. Całość działa pod kontrolą systemu Android z obsługą Wi-Fi, więc nie ma co się martwić koniecznością kupowania muzyki z osobnych źródeł, można bez problemu używać tych aplikacji streamingowych, z których korzystamy na smartfonach. Sony deklaruje czas pracy na baterii sięgający około 33 godzin ciągłego odtwarzania plików FLAC (24-bit/96kHz), co jest świetnym wynikiem

Nieco mniej zachwycająco prezentuje się natomiast… waga. Mamy tu do czynienia z prawdziwą cegłówką, bo choć wymiary nie są zbyt duże i odpowiadają raczej bardzo małemu smartfonowi, to waga jest iście tabletowa. Ten nowy Walkman wazy bowiem aż 670 gramów. To sprzęt, który zdecydowanie łatwiej wyobrazić sobie na stoliku czy specjalnym doku z głośnikami niż w kieszeni podczas codziennych dojazdów do pracy.


Cena sprawia, że nowość od Sony to raczej ciekawostka niż coś, co realnie zawojuje rynek. Mimo wszystko, premiera wpisuje się w szerszy trend i jeśli macie ochotę na trochę odciąć się od smartfona bez utraty dostępu do muzyki, obecnie pojawia się coraz więcej takich sprzętów. Co najważniejsze, większość z nich jest wielokrotnie tańsza.
Źródło: Sony
