W pewnym sensie Tesla właśnie ucieszyła jakiś segment swoich fanów oraz osób baczniej śledzących produkcję firmy. Jako jedni z gigantów wśród producentów samochodów elektrycznych, wydawałoby się, że wręcz już teraz powinni mieć w katalogu elektryczne rowery. Tych nie ma, lecz właśnie, potencjalnie wykonano krok we właściwą stronę. Przynajmniej powstała już właściwa kategoria w portfolio.
Rowerek biegowy prosto od Tesli. Nie jest to spóźniony żart na Prima Aprilis
Już raz firma dała się poznać od strony żartów pod kątem rowerów, lecz wówczas rzeczywiście miało to miejsce w kwietniu i od razu wiadomo, że autonomiczny rower górski nie ma żadnego sensu. Tym razem jest zupełnie inaczej, firma naprawdę stawia pierwsze kroki w świecie rowerków dla dzieci. Co więcej, firma dokonała wszystkiego, żeby zawrzeć w nim własne DNA. Trudno pomylić to narzędzie z jakąkolwiek inną firmą, niż odpowiedzialną za stworzenie Cybertrucka – i nie jest to pochwała.

Rowerek biegowy został ozdobiony pełnym logiem Tesli na swoich bokach, zaś z przodu pręży się znane “T”, zdobiące wszystkie samochody producenta. Produkt ten jest skierowany do dzieci pomiędzy drugim a piątym rokiem życia.
Na tę chwilę nie można polegać na niczym innym niż obietnicach twórców, więc jedyne co wiemy, to że jest lekki jak piórko, zaś ramę wykonano ze stopu magnezu. Czy to prawda? Nie wiemy, gdyż w specyfikacji uczyniono z tego całkowitą tajemnicę. W zasadzie to z prawie każdego technicznego szczegółu tego rowerku uczyniono sekret.

Wiadomo jedynie, że jeździ, ma opony, które trzeba pompować, zaś siodełko oferuje pięciostopniową regulację, a także w zestawie znajdą się narzędzia potrzebne do montażu. Można zatem zobaczyć, że Tesla postawiła na całkowitą niewiedzę dla grupy osób, która bardzo chce wiedzieć. W końcu, którego rodzica nie zainteresuje bezpieczeństwo dzieci?

A to jest przez oglądających bardzo poddawane wątpliwości. Nawet z perspektywy osób, które nie mają dzieci, ten produkt wydaje się skrajnie pozbawiony sensu. Wystarczy wygooglować frazę “rowerek biegowy”, aby zobaczyć całe mnóstwo przykładów certyfikowanych pojazdów, które mają lekkąkonstrukcję, zaokrągloneramy i szerokiekierownice.
Łatwo teraz zauważyć, że projektanci Tesli albo dla siebie rozrysowali rowerek biegowy lub nie mieli styczności z dziećmi i to nigdy. Jest też opcja, że ich celem było narobienie szumu stworzeniem najbardziej antydziecięcego rowerka. Z drugiej strony to ci sami ludzie stworzyli niepraktycznego Cybertrucka, więc co stoi na przeszkodzie, aby teraz popsuć komuś dzieciństwo?

Oczywiście wszystko to jest pisane półżartem, bowiem na pewno nie jest to wyłącznie psikus stworzony na potrzeby kampanii reklamowej. Najwyraźniej ktoś był tak bardzo skupiony na oddaniu DNA Tesli, że zapomniał od ergonomii dziecięcego ciała. Z drugiej strony, na stronie Decathlonu widnieje BTWIN, rowerek który jakby tak na nim przykleić logo Tesli, to równie dobrze też by został z nimi skojarzony, a wygląda o wiele bezpieczniej oraz ma zawarte w opisie dane techniczne dla rodziców.
Niewiele wiadomo, co zastaną kupcy, lecz wiadomo ile muszą zapłacić
Co prawda poskąpiono szczegółów na temat samego rowerka biegowego Tesli, lecz wiadomo, że nie jest dla dzieci o nóżkach dłuższych niż 35 centymetrów oraz ważących powyżej 35 kilogramów (a najlepiej, żeby miały 30 maksymalnie).
Czytaj też: Optimus wraca do USA. Tesla przenosi produkcję z Chin, ale jakim kosztem?
Sprzedaż ma ruszyć oficjalnie od sierpnia, lecz z Teslą nigdy nie wiadomo, czy nie zostanie ta premiera przesunięta. Raczej nie, w końcu nie ma tutaj elektroniki, więc co mogłoby pójść źle poza negatywnymi opiniami? Wspomniany rowerek z Decathlona ma jeszcze jedną przewagę – cenę. Kosztuje on zaledwie około 150 złotych i wciąż ma tego teslowego ducha. Podczas gdy rowerek z logo Tesli to koszt 225 dolarów, czyli z podatkami spokojnie koło 1000 złotych.
Źródło: tesla
