Pandemia koronawirusa trwa od kilku miesięcy, a rządy państw na całym świecie szukają rozwiązań, które pozwolą nam na powrót do – odmienionej – normalności. Nadziei na to upatrują w testach przeciwciał, które mogłyby potwierdzić, kto ma za sobą zakażenie, nawet jeśli przebył je bezobjawowo.

Masowe testy i ich pozytywne wyniki miałyby uprawniać do podjęcia pracy, podróżowania, czy odwiedzania miejsc publicznych. W opinii części komentujących pozytywny wynik testu przeciwciał koronawirusa miałby oznaczać, że dana osoba nie zaraża innych i sama też nie może się zarazić wirusem SARS-CoV-2.

Ania Wajnberg, dyrektor badań klinicznych nad przeciwciałami w szpitalu Mount Sinai w Nowym Jorku, tłumaczy, że sprawa jest bardziej skomplikowana i wyjaśnia – jakie warunki muszą zostać spełnione, aby wynik testu uznać za miarodajny.

 

1. Wiarygodny test na obecność przeciwciał koronawirusa

Testów na przeciwciała SARS-CoV-2 na rynku pojawiło się wiele. Niektórzy producenci reklamują swoje testy w sieci. Tymczasem większość z nich nie daje wiarygodnych wyników. Zespół badaczy z Bay Area przebadał 14 testów dostępnych na amerykańskim rynku. Okazało się, że tylko 3 z nich były wiarygodne. Wiele testów dało wynik fałszywie dodatni, czyli potwierdzało, że badany posiada przeciwciała w kierunku koronawirusa, podczas kiedy w rzeczywistości ich nie miał.

Testy na przeciwciała mogą dawać też fałszywe negatywne wyniki, ale fałszywie dodatnie są bardziej prawdopodobne. Winna temu może być zbyt niska norma przyjęta przez twórców testu. Jeśli minimalny próg przeciwciał, przy którym test daje wynik pozytywny, jest zbyt niski, rośnie prawdopodobieństwo wskazań fałszywie dodatnich.

To sytuacja o tyle groźna, że osoba nie posiadająca przeciwciał SARS-CoV-2 może sądzić, że przeszła zakażenie, a przez to czuć się zbyt pewnie i podejmować ryzykowne zachowania.

Wajnberg powiedziała, że zespół Mount Sinai pracujący nad własnym testem, ustalił stosunkowo wysoki próg, aby zapobiec dodatnim wynikom testów przy niskiej liczbie przeciwciał. Badaczka przypomina też, że wciąż nie ma wiarygodnych i pełnych badań potwierdzających, że obecność przeciwciał gwarantuje odporność na zakażenie koronawirusem, a jeśli tak – jak trwała jest to odporność.

 

 

2. Testy przeciwciał IgG, IgM, IgA

Różne testy mogą wykrywać różne rodzaje przeciwciał. Test opracowany przez badaczy Mount Sinai wykrywa obecność immunoglobuliny G (IgG), najczęściej występującego przeciwciała we krwi i innych płynach ustrojowych. Inne testy mogą skupiać się na immunoglobulinie M (IgM), która również krąży we krwi, lub immunoglobulinie A (IgA), przeciwciele wykrywanym głównie w drogach oddechowych i trawiennych.

Przeciwciała IgM wytwarzane są jako pierwsze, w odpowiedzi na infekcję wirusową, podczas gdy IgG rozwijają się przez dłuższy czas. Oznacza to, że IgG jest zwykle lepszym wskaźnikiem odporności długoterminowej. Jednak u pacjentów z COVID-19, którzy poddawani są testom wkrótce po zakażeniu lub wystąpieniu objawów, przeciwciała IgG mogą jeszcze nie być obecne.

Zdaniem naukowców, to obecność IgG powinno decydować o ewentualnym braku ryzyka zakażenia, jednak wciąż zbyt mało jest danych na temat odporności przeciw koronawirusowi. Podkreślają jednak, że najpełniejszy obraz daje badanie obu przeciwciał równocześnie.

 

3. Zaczekaj 3 tygodnie od infekcji

Naukowcy z Mount Sinai przeprowadzili próbę na 600 pacjentach, u których potwierdzono zakażenie koronawirusem. U 113 z nich pierwszy test przeciwciał dał wynik ujemny bądź słaby pozytywny. Test powtórzono po kilku dniach, wówczas wskazał wynik pozytywny.

– Aby uzyskać najbardziej wiarygodne wyniki testu na przeciwciała, powinieneś odczekać pełne trzy tygodnie od rozpoczęcia choroby. Zaobserwowaliśmy nawet niewielką różnicę w testach po 24 dniach w porównaniu z testami po 20 dniach – powiedziała Wajnberg, cytowana przez Science Alert.

Badaczka dodała, że pacjenci mogą zaczekać nawet cztery tygodnie od pojawienia się infekcji, zanim poddadzą się testowi przeciwciał. Nie powinni się martwić, że przeciwciała znikną. Porównując SARS-CoV-2 z SARS i MERS, IgG powinny utrzymywać się nawet przez rok lub dłużej.

Ania Wajnberg dodała, że dla pacjentów mylące mogą być testy przeciwciał i testy potwierdzające zakażenie. Testy na obecność koronawirusa należy wykonywać w trakcie infekcji, najlepiej po pojawieniu się pierwszych objawów. Testy przeciwciał – kilka tygodni po infekcji.

 

4. Dwa tygodnie bez objawów

Przed poddaniem się testowi przeciwciał powinny minąć dwa tygodnie od ustąpienia objawów infekcji. Wszystko dlatego, że testy powinno wykonywać się, gdy infekcja nie będzie już aktywna. Choć Wajnberg stwierdziła, że ​​u pacjentów, którzy byli chorzy przez kilka tygodni prawdopodobnie zdążyły wykształcić się przeciwciała.

Wszyscy pacjenci biorący udział w badaniu Mount Sinai zostali całkowicie wyleczeni, zanim przeprowadzono u nich test na obecność przeciwciał.

Około 19 procent pacjentów uzyskało wynik pozytywny pod kątem aktywnej infekcji po ustąpieniu objawów. Wajnberg powiedział, że możliwe jest, że ci pacjenci byli nadal zaraźliwi, ale bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że wydalali martwego wirusa.

Badaczka podkreśla też, że nie ma podstaw, aby sądzić, że w ciężkim przebiegu COVID-19 wytwarzanych jest więcej przeciwciał niż w przypadku lekkiego przebiegu choroby.

– W przypadku niektórych wirusów, im poważniejszy jest stan, tym więcej wytwarza się przeciwciał. To badanie sugeruje, że (w przypadku SARS-CoV-2) tak nie jest – powiedziała.

Naukowcy z Mount Sinai niedawno udostępnili wyniki badań nad opracowanym przez siebie testem na obecność przeciwciał koronawirusa. Test został zatwierdzony do użytku klinicznego przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków w kwietniu.

Odkrycia wykazały, że u wszystkich – oprócz trzech – spośród ponad 600 pacjentów, u których potwierdzono zakażenie koronawirusem, uzyskano także pozytywny wynik testu przeciwciał. Spośród kolejnych 700 badanych, będących w grupie ryzyka (mających bliski kontakt z zakażonymi) pozytywny wynik uzyskano u 38 proc.