Gdy organizm zaczyna wysyłać do nas niepokojące sygnały, nie wolno ich lekceważyć. Szybka reakcja jest czasem na wagę – nie złota, ale życia. Zdają sobie z tego sprawę onkolodzy i naukowcy, którzy pracują nad nowymi metodami diagnostycznymi. Niestety, nowotwory we wczesnym stadium dają nieswoiste objawy, czasami wręcz wprowadzające lekarzy w błąd. Rozpoczyna się wówczas pielgrzymka od specjalisty do specjalisty, badania USG, tomografia komputerowa, rezonans, biopsja, pobieranie wycinka. Organizm potencjalnie obciążony chorobą obciążany jest jeszcze bardziej.

Naukowcy już 40 lat temu ustalili, że komórki nowotworowe wydzielają specyficzne wielocząsteczkowe substancje, których poziom można łatwo określić na podstawie analizy krwi. Następnie okazało się, że w przypadku toczącej się choroby te same substancje wydzielane są także przez zdrowe komórki. Początkowy entuzjazm, że oto mamy w ręku niezawodne narzędzie umożliwiające trafną diagnozę, przygasł. Założenie, że każdy chory organ wytwarza charakterystyczny dla siebie marker, nie znalazło potwierdzenia w faktach. Co więcej – jeden rodzaj nowotworu może wydzielać różne markery nowotworowe. Idealny test wykrywający marker musiałby mieć stuprocentową czułość, stuprocentową swoistość (u każdego zdrowego mieścić się w granicach normy) i niezawodnie potwierdzać istnienie nowotworu złośliwego. Do tego ideału zbliżają się niektóre badania, wykrywające m.in. wysoki poziom hCG (gonadotropiny kosmówkowej) w ciążowej chorobie trofoblastycznej, hCG i AFP (alfa a-fetoproteina) w nowotworach jądra oraz kalcytoniny i tyreoglobuliny w raku tarczycy.

Obecnie istnieje ponad 20 dobrze znanych markerów, które są brane pod uwagę w diagnostyce onkologicznej. Oprócz wymienionych są to np. PSA związany z rakiem prostaty, CA 15.3 mające związek z rakiem piersi, CA 125 i HE4 łączone z rakiem jajnika, CEA i CA 19,9, które wskazują na  nowotwory przewodu pokarmowego (rak jelita grubego, żołądka i trzustki), w końcu NSE i ProGRP powiązane z rakiem płuc.

Hospital Clinic de Barcelona przez 10 lat gromadził i opracowywał dane, które pozwoliłyby lepiej spożytkować odkrycia związane z biochemiczną aktywnością komórek. Efektem tych prac było stworzenie procedury, dzięki której z dokładnością wynoszącą nawet 98,1 proc. można wykazać występowanie nowotworu złośliwego i jego ognisko. Badanie jest dość proste: składa się z wywiadu lekarskiego, biochemicznej analizy krwi oraz oznaczenia wybranych markerów nowotworowych. Kluczowym elementem jest zastosowanie specjalnego algorytmu  (MBDAA - Multiple Biomarkers Disease Activity Algorithm) opracowanego przez firmę Bioprognos z wykorzystaniem badań barcelońskiej kliniki. Algorytm na podstawie wszystkich zebranych danych daje odpowiedzi na najważniejsze pytania: czy rzeczywiście mamy do czynienia z chorobą nowotworową i (w przypadkach, gdy nie jest to oczywiste) gdzie należy szukać jej źródła. 

Serię testów noszących nazwę Onco Dx, firma Bioprognos niedawno wprowadziła na rynek polski. Zawiera ona kilka wariantów - co pozwala, zależnie od potrzeb, jeszcze bardziej sprecyzować kierunek poszukiwań. Wyspecjalizowane formuły służą do diagnozowania jajników (Test OncoOVARIAN Dx - Jajniki), płuc  (Test OncoLUNG Dx - Płuca) lub do lokalizowania guza dającego przerzuty (Test OncoCUP Dx – Ognisko pierwotne). Ostatnie badania przechodzą kolejne testy zorientowane na badanie piersi, prostaty i wątroby. Bioprognos rekomenduje testy Onco Dx jako najskuteczniejszą obecnie w Polsce metodę wczesnego wykrywania nowotworów oraz narzędzie do monitorowania skuteczności leczenia.       

Testy Onco Dx są dostępne już w Polsce, w sieciach firm medycznej diagnostyki laboratoryjnej: Dialab, Alab i Diagnostyka, więcej na: www.ims-polska.com.