powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Tinder inwestuje w AI, a młodzi wracają do offline. To mówi sporo o zmęczeniu randkowaniem z aplikacji

Wśród znajomych coraz częściej słyszę zmęczenie aplikacjami randkowymi. Ktoś usuwa Tindera, po czasie wraca, potem znowu traci cierpliwość. Ktoś mówi, że chciałby kogoś poznać, ale nie ma już siły zaczynać od początku tej samej wymiany zdań. Aplikacje miały poszerzyć świat, tymczasem dla wielu osób zaczęły wyglądać jak dodatkowe zadanie po pracy.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Tinder inwestuje w AI, a młodzi wracają do offline. To mówi sporo o zmęczeniu randkowaniem z aplikacji

fot. Unsplash

W tym kontekście informacja, że Match Group, właściciel Tindera, chce mocniej inwestować w AI i jednocześnie spowalnia rekrutację, brzmi bardzo znamiennie. Firma widzi, że klasyczny model aplikacji randkowych traci część dawnej energii, zwłaszcza wśród młodszych użytkowników. Ich zdaniem odpowiedzią ma być więcej technologii: sprawniejsze procesy, lepsze rekomendacje, większa personalizacja. Tyle że problem randek online nie leży wyłącznie w technicznym dopasowaniu ludzi do siebie. Coraz częściej chodzi o zmęczenie samą formą, w której człowiek musi być jednocześnie sobą, swoim opisem i zdjęciem profilowym.

Aplikacje obiecały wygodę, a dowiozły selekcję jak w sklepie

Randki online miały rozwiązać bardzo ludzkie problemy takie jak brak czasu, ograniczony krąg znajomych, przypadkowość poznawania ludzi, czy nieśmiałość. I oczywiście w wielu przypadkach zadziałały. Znam pary z aplikacji, znam udane historie i nie mogę udawać, że kiedyś to ludzie poznawali się lepiej.

Tyle że aplikacje przeniosły randkowanie do języka platformy. Człowiek staje się profilem, pierwsze wrażenie układa się w kilka zdjęć, a rozmowa często zaczyna się tylko od sprawdzania, czy warto inwestować kolejne pięć minut. To z jednej strony bardzo sprawne, ale moim zdaniem i bardzo męczące. W moim otoczeniu coraz częściej widzę nie tyle niechęć do poznawania ludzi, ile niechęć do całej procedury. Autoprezentacji, optymalizacji profilu, niekończącego się „zobaczymy” i spotkań, które czasem bardziej przypominają rozmowę kwalifikacyjną niż początek czegokolwiek.

Match Group najwyraźniej też widzi ten generacyjny skręt. CEO firmy Spencer Rascoff mówił inwestorom, że Gen Z chce poznawać nowych ludzi, ale w sposób mniej presyjny i mniej przypominający formalny proces. Tradycyjne aplikacje randkowe są dla osób przed trzydziestką zbyt ustrukturyzowane i onieśmielające, dlatego firma chce rozwijać także własne wydarzenia IRL.

AI może poprawić aplikacje, ale nie naprawi zmęczenia samą formułą

Match chce stać się firmą bardziej „AI-native”, dając pracownikom dostęp do najnowszych narzędzi i szkolenia, a koszty ma równoważyć wolniejszym zatrudnianiem. Z biznesowego punktu widzenia to logiczne. AI może usprawnić pracę zespołów, personalizację, bezpieczeństwo, moderację, rekomendacje i obsługę użytkowników.

Ale z perspektywy osoby zmęczonej randkami online brzmi to też trochę jak dokładanie lepszego algorytmu do problemu, który wcale nie jest wyłącznie algorytmiczny. Jeśli ludzi męczy poczucie bycia ocenianym, porównywanym, filtrowanym i wymienialnym, to bardziej inteligentne narzędzie niekoniecznie odda randkowaniu lekkość. Może sprawić, że aplikacja będzie skuteczniejsza. Może lepiej podpowie opis, dobierze zdjęcie, zasugeruje wiadomość, wyłapie fake’i i ułatwi start rozmowy. Tylko czy naprawdę chcemy, żeby flirt stał się jeszcze bardziej zoptymalizowany?

Czasem mam wrażenie, że problem randek online nie polega już na tym, że aplikacje działają za słabo. One działają aż za dobrze jako maszyny do sortowania. Za słabo działają jako przestrzeń, w której człowiek może być trochę nieidealny i spontaniczny.

Offline wraca, bo daje coś, czego aplikacja nie umie policzyć

Wśród znajomych widzę coraz większą sympatię do poznawania ludzi przez aktywności: bieganie, siłownię, planszówki, warsztaty, koncerty, spotkania znajomych znajomych. Raczej dlatego, że tam człowiek nie zaczyna od roli kandydata. Najpierw robi coś wspólnego, dopiero potem pojawia się możliwość rozmowy.

fot. Unsplash

To ogromna różnica. Na randce z aplikacji często od pierwszej minuty wisi pytanie: „czy coś z tego będzie?”. Na treningu biegowym, w klubie książki albo na wydarzeniu to pytanie może w ogóle nie paść. Można po prostu pobyć obok ludzi, zobaczyć ich w ruchu, w reakcji na innych, w normalnym kontekście. W realnym świecie atrakcyjność rzadziej jest idealnym zdjęciem, a częściej sumą drobiazgów: tonu głosu, energii, sposobu słuchania, dystansu do siebie, czy tego, jak ktoś traktuje ludzi obok.

Tinder nie znika, ale swipe nie wystarczy

Nie sądzę, że aplikacje randkowe nagle odejdą do muzeum obok discmanów i kabli do Nokii. Są zbyt wygodne, zbyt użyteczne w wielu sytuacjach i nadal realnie pomagają poszerzyć krąg znajomości. Dla osób żyjących w mniejszych miejscowościach, pracujących dużo, po przeprowadzce, po rozstaniu albo spoza klasycznych kręgów społecznych aplikacja może być jedyną prostą drogą do poznawania nowych ludzi.

Ale ich kulturowa przewaga słabnie.

Najbardziej sensowna przyszłość randkowania może nie polegać na wyborze aplikacja albo offline. Raczej na zejściu z przekonania, że aplikacja ma zastąpić wszystko. Może powinna być początkiem, ale na bank nie całym procesem.

Największa ulga offline polega na tym, że nie wszystko musi być od razu nazwane. Nie każdy kontakt musi mieć opis. Nie każdy człowiek musi zostać oceniony po trzech sekundach. Aplikacje wprowadziły do randek rytm szybkiego przesiewu, który pasuje do zakupów online, ale gorzej do ludzi. Człowiek nie zawsze ma najlepsze „zdjęcie główne”.

M

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka. Fascynują mnie odkrycia, które pomagają lepiej rozumieć świat i Wszechświat, a także innowacje, które z laboratoriów trafiają do codziennego życia. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu dietetyki i sztucznej inteligencji. W wolnym czasie uwielbiam gry i muzykę.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX