Dlatego urządzenia, które jednocześnie odkurzają i myją podłogę, są dla mnie do bólu sensowną kategorią domowego sprzętu. Nie próbują wymyślać koła na nowo, tylko skracają liczbę czynności potrzebnych do osiągnięcia tego samego efektu. Tego oczekuję od technologii. Tineco FLOOR ONE S7 Fold Elite dokładnie na tym buduje swoją filozofię. Odkurza, myje, zbiera rozlane płyny, potrafi niemal położyć się na podłodze, wjedzie pod komodę, a po skończonej pracy sam zajmuje się swoim wałkiem. Brzmi zaawansowanie, ale paradoksalnie cały pomysł polega na tym, żebym ja musiała myśleć o technologii jak najmniej.

Najbardziej lubię sprzątanie, którego nie muszę planować
Największą zaletą odkurzacza myjącego nie jest dla mnie to, że zastępuje dwa urządzenia. Ważniejsze jest to, że zmienia sposób, w jaki podchodzę do sprzątania. Nie muszę już podejmować decyzji, czy podłoga jest wystarczająco brudna, żeby najpierw ją odkurzyć, a później jeszcze umyć. Mogę przejechać po niej raz i załatwić obie rzeczy jednocześnie.




W codziennym życiu ma to znacznie więcej sensu, niż mogłoby się wydawać. W kuchni przecież rzadko mam do czynienia wyłącznie z kurzem. Są drobinki jedzenia, a czasem coś skapnie na podłogę. W przedpokoju dochodzi piach przyniesiony na butach i mokre ślady, a w łazience włosy. Tineco FLOOR ONE S7 Fold Elite jest przeznaczony zarówno do suchych zabrudzeń, jak i płynów, więc nie muszę wcześniej przygotowywać podłogi do mycia. Producent deklaruje moc ssania 22 000 Pa, ale sama liczba mówi mi zdecydowanie mniej niż fakt, że urządzenie ma radzić sobie w czasie jednego sprzątania z kurzem, okruszkami, sierścią czy rozlanym napojem.
Mnie najbardziej w tego typu sprzęcie interesuje to, czy po rozsypaniu czegoś podczas robienia śniadania mogę sięgnąć po jedno urządzenie, przejechać nim po podłodze i wrócić do swoich zajęć, bez zbędnego dedukowania o końcówkach.


Pod kanapą istnieje zupełnie inny świat
Są miejsca, które podczas szybkiego sprzątania niezwykle łatwo omijać. Pod łóżkiem, sofą czy niską komodą kurz może sobie spokojnie budować własną cywilizację, bo dotarcie tam klasycznym sprzętem często oznacza schylanie się, kombinowanie albo przesuwanie mebli. I dokładnie w takim momencie jedna z bardziej technicznych funkcji Tineco zaczyna być naprawdę życiowa.

FLOOR ONE S7 Fold Elite można rozłożyć do pozycji Lay-Flat 180°, czyli praktycznie położyć na podłodze i wsunąć pod niskie meble. Sama konstrukcja została przygotowana tak, żeby odkurzacz mógł normalnie pracować również w takim położeniu. Do tego można nim manewrować na boki, co przy omijaniu nóg stołu czy krzeseł okazuje się znacznie ważniejsze niż podczas oglądania urządzenia stojącego grzecznie w stacji.
Podoba mi się też to, że pomyślano o drugim problemie charakterystycznym dla niewielkich mieszkań: gdzie później to wszystko schować. Rura składa się pod kątem 90 stopni, więc po zakończeniu sprzątania urządzenie zajmuje mniej miejsca. Nie każdy ma przecież osobne pomieszczenie gospodarcze. Jeśli odkurzacz ma mieszkać w szafie razem z walizką, deską do prasowania i połową rzeczy, dla których nigdy nie znalazło się lepsze miejsce, możliwość jego złożenia naprawdę przestaje być drobiazgiem.


Jaki tryb będzie najlepszy dla okruszków? – nie chcę się nad tym zastanawiać
FLOOR ONE S7 Fold Elite ma kilka trybów pracy, ale znacznie bardziej podoba mi się to, że w codziennym sprzątaniu nie muszę nimi żonglować. Czujnik iLoop rozpoznaje poziom zabrudzenia i automatycznie dobiera moc ssania oraz ilość wykorzystywanej wody.

W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że kiedy przejeżdżam z czystej części podłogi na miejsce, w którym jest więcej brudu, urządzenie samo wie, że musi popracować intensywniej. Nie muszę zatrzymywać się i szukać odpowiedniego ustawienia. To właśnie ten rodzaj „inteligencji” w sprzętach domowych lubię najbardziej. Chcę właśnie taką funkcję, o której po miesiącu właściwie zapomnę, bo po prostu działa w tle.
Podobnie podchodzę do czasu pracy. W trybie Quiet producent deklaruje do 70 minut na jednym ładowaniu, choć zaznacza, że jest to wynik laboratoryjny i rzeczywisty czas zależy od warunków użytkowania. Nie zamierzam jednak chodzić po mieszkaniu ze stoperem. Dla mnie istotniejsze jest to, że urządzenie zostało pomyślane tak, żeby zwykłego sprzątania nie trzeba było przerywać na ładowanie.


Mam długie włosy. Odkurzacz zazwyczaj wie o tym pierwszy
Każda osoba z dłuższymi włosami prawdopodobnie zna ten widok. Podłoga jest już czysta, można odłożyć odkurzacz, po czym spogląda się na jego szczotkę i okazuje się, że czeka tam jeszcze mały projekt manualny. Włosy owinięte wokół wałka trzeba wyciągnąć, czasem rozplątać, a w gorszym przypadku potraktować nożyczkami.
Tineco ogranicza ten problem za pomocą systemu DualBlock Anti-Tangle, czyli dwóch zbieraków zaprojektowanych tak, aby włosy i sierść w mniejszym stopniu nawijały się na wałek.
Podczas mycia sam wałek jest natomiast na bieżąco przepłukiwany czystą wodą. To ważny szczegół, bo w urządzeniu myjącym podłogę łatwo dojść do absurdalnej sytuacji, w której po kilku przejazdach zaczynamy rozprowadzać po niej to, co przed chwilą z niej zebraliśmy. Tutaj chodzi o utrzymanie wałka w możliwie czystym stanie podczas pracy.



Ściany też mają irytujący zwyczaj stawania na drodze
Kolejną rzeczą, którą doceniam jest możliwość dojechania naprawdę blisko krawędzi. Można mieć idealnie czysty środek salonu, ale cienka linia kurzu przy listwie przypodłogowej skutecznie psuje cały efekt i umie doprowadzić do szału. FLOOR ONE S7 Fold Elite czyści przy krawędziach z trzech stron, więc został pomyślany również z myślą o takich miejscach.
Jest też listwa StreakFree, której działanie sprowadza się do bardzo praktycznej rzeczy: podczas cofania dociska się do podłogi i zbiera nadmiar wody oraz pozostałe zabrudzenia. Dla mnie oznacza to przede wszystkim mniejszą szansę na sytuację, w której kończę mycie, patrzę pod światło i widzę smugi albo mokre pasy. Nie chcę przecież sprzątać po urządzeniu, które miało posprzątać za mnie.

Najgorsze w myciu podłogi jest czasami to, co dzieje się później
Mokry wałek pozostawiony po sprzątaniu sam sobie nie jest szczególnie dobrym pomysłem. Trzeba go umyć i wysuszyć, bo inaczej przy następnym użyciu może czekać na mnie zapach, którego zdecydowanie nie kojarzę ze świeżo posprzątanym mieszkaniem.
Tutaj Tineco przejmuje sporą część tej pracy. Po odstawieniu urządzenia do stacji mogę uruchomić automatyczne czyszczenie i suszenie wałka. Są dwa warianty. FlashDry jest opcją szybką: urządzenie wykorzystuje gorącą wodę do czyszczenia, a następnie gorące powietrze o temperaturze 85 stopni Celsjusza do około pięciominutowego suszenia. SilentDry trwa dłużej, ale działa ciszej, poniżej 45 dBA.
I znowu bardziej od temperatury czy nazwy programu interesuje mnie rezultat. Po umyciu podłogi nie mam ochoty zaczynać kolejnego etapu pod tytułem „teraz umyj sprzęt, którym właśnie sprzątałaś”. Mogę odstawić go do stacji, uruchomić odpowiedni program i zająć się czymś innym. Wieczorem cichszy wariant, w ciągu dnia ten szybszy.


Dobry sprzęt domowy powinien trochę zniknąć z życia
Tineco FLOOR ONE S7 Fold Elite waży 3,9 kg i akurat tę liczbę uważam za istotną, bo w sprzęcie, którym regularnie jeżdżę po całym mieszkaniu, waga naprawdę przekłada się na komfort. Są tu także dwa czytelne wyświetlacze i komunikaty głosowe informujące o tym, co aktualnie dzieje się z urządzeniem. Nie są to jednak rzeczy, dla których kupowałabym odkurzacz. Traktuję je raczej jako element większej całości.


Bo największą zaletą tego typu sprzętu jest dla mnie coś zupełnie innego. Dobry odkurzacz nie powinien sprawić, że zacznę kochać sprzątanie. Powinien sprawić, że będę poświęcała mu mniej czasu i uwagi. Chcę jednym urządzeniem skutecznie posprzątać podłogę, nie walczyć co chwilę z włosami na wałku i nie kończyć porządków od czyszczenia sprzętu, którym właśnie je zrobiłam.
I właśnie dlatego FLOOR ONE S7 Fold Elite mnie przekonuje. Ale nie tylko wtedy kiedy patrzę na jego specyfikację. Także wówczas gdy przekładam poszczególne funkcje na zwykły dzień, a z tym Tineco pozytywnie mnie zaskoczyło.
Czytaj też: Koniec z brudnymi wałkami i schylaniem się pod kanapę. Tineco znowu podnosi poprzeczkę
