Oczywiście, kiedy zmienia się moda, na rynku zaczyna przybywać odpowiednich gadżetów. W sklepach znów można znaleźć jednorazowe aparaty, cyfrówki przeżywają swój renesans, a pomiędzy tym pojawiają się takie ciekawostki, jak Yashica Funtastic Keychain Camera. Aparat w formie breloczka do kluczy, który wygląda jak zabawka i po części tym jest, bo tu nie chodzi o świetną jakość i robienie profesjonalnych sesji, tylko o spontaniczność, rzadko dającą idealne kadry.
Aparat, który bardziej przypomina brelok niż sprzęt fotograficzny
Yashica waży zaledwie 22 gramy, więc można przypiąć ją do plecaka, torby albo kluczy i praktycznie zapomnieć, że tam jest. Producent postawił na estetykę mocno inspirowaną początkiem lat 2000., kiedy kolorowy wygląd gadżetów był równie ważny jak ich funkcjonalność. W końcu ten aparat ma być nie tylko sprzętem do robienia zdjęć, ale też elementem codziennego stylu.

Yashica przygotowała również kilka wersji kolorystycznych i kolekcjonerskich. Oprócz podstawowego modelu dostępne są edycje z Hello Kitty, Snoopym czy firmową maskotką Yashica Boy. Nietrudno zgadnąć, że wiele osób kupi je bardziej dlatego, że świetnie wyglądają przypięte do torby niż z powodu fotograficznych możliwości.

Sama konstrukcja jest też o tyle ciekawa, że mamy tutaj odchylany ekran. Większość miniaturowych aparatów zmusza użytkownika do fotografowania trochę na ślepo, a efekt ogląda się dopiero później. Tutaj wyświetlacz można unieść, dzięki czemu znacznie łatwiej zrobić selfie albo nagrać krótkie wideo. To całkiem niespodziewany dodatek, bo patrząc na to urządzenie, raczej oczekiwalibyśmy najprostszych rozwiązań.
Im mniej perfekcyjnie, tym lepiej
Specyfikacja? Powiedzmy sobie szczerze – nie ona jest tutaj najważniejsza. Aparat otrzymał 1-megapikselowy sensor CMOS, obiektyw f/2.8, zapisuje zdjęcia w rozdzielczości 1440 × 1080 pikseli i nagrywa filmy AVI w 30 klatkach na sekundę. Dane trafiają na kartę microSD o pojemności od 4 do 64 GB, a wbudowany akumulator 200 mAh ładuje się przez USB-C. Brzmi to bardziej jak sprzęt, który mógłby pojawić się z 15 lat temu, a nie teraz, ale chyba właśnie w tym tkwi jego urok.

Skromna specyfikacja ma służyć budowaniu klimatu rodem ze starej cyfrówki. Zdjęcia nie będą idealnie ostre, algorytmy nie poprawią kolorów, a fotografie zachowają swój surowy, lekko wyblakły charakter. I chyba właśnie o to chodzi. Czasem wspomnienia wyglądają ciekawiej wtedy, gdy nie są perfekcyjne. Ten styl pokochały osoby idące w trend „ugly aesthetics”, szukając nieidealnych wspomnień, które właśnie przez ten brak perfekcji są cenne. Coś w sumie w tym jest, poprawiające zdjęcia algorytmy sprawiają, że wyglądają one pięknie, ale realność gdzieś przy tym znika. Tutaj nie ma takiego problemu.

Oczywiście nie jest to gadżet, którego każdy potrzebuje, jednak na pewno każdy może sobie na niego pozwolić. Funtastic Keychain Camera kosztuje 198 dolarów hongkońskich, czyli około 95 zł. Wersje z motywami Hello Kitty, Snoopy’ego czy Yashica Boy wyceniono na około 105 złotych. Warto jedynie pamiętać, że karta microSD nie znajduje się w zestawie – jeśli jej nie mamy, producent oferuje pakiet z kartą 32 GB i czytnikiem za dodatkowe ~35 złotych.
Nie będę ukrywać, że naprawdę podoba mi się ten gadżet. Jest całkowicie niepraktycznym, pozbawionym rozsądku zakupem i to właśnie jego magia. Nie wszystko, co kupujemy musi rozwiązywać jakiś problem lub zwiększać produktywność. Czasem wystarczy, że wywołuje uśmiech, przypięty do plecaka wygląda świetnie i pozwala wrócić do fotografii, w której liczy się bardziej chwila niż idealna jakość obrazu.
