Sneakers, który chce być sandałem
Na pierwszy ogień wychodzi tutaj funkcjonalność. Merrell jest firmą, która zawsze była kojarzona z turystyką, trekkingiem i praktycznym obuwiem, które miało przede wszystkim sprawdzać się w terenie. W ostatnich latach marka mocno zbliżyła się jednak do świata mody. Dużą rolę odegrała tutaj linia 1TRL, która zaczęła łączyć outdoorowe DNA Merrella z estetyką streetwearu i rosnącą popularnością gorpcore’u.
Jednym z efektów tego zwrotu był powrót modelu Chameleon z 2001 roku. Odświeżona wersja, nazwana Cham Redux, zachowała charakterystyczny wygląd pierwowzoru, ale otrzymała nowocześniejszą konstrukcję, lżejszą podeszwę FloatMax, system szybkiego sznurowania i bardziej przewiewną cholewkę. Mimo wszystko nawet w tych eksperymentach widać było stałą filozofię marki – buty nie tylko mają dobrze wyglądać, mają być również wygodne do noszenia.


To samo widać również w nowych Cham Redux Sieve. Zachowują one większość elementów standardowego modelu, ale został wyraźnie dostosowany do cieplejszych miesięcy. Na pierwszy rzut oka przypominają sneakersy, jednak wycięcia po bokach języka i bardziej otwarta konstrukcja sprawiają, że trudno pomylić go z klasycznym obuwiem sportowym. Nie jest to jeszcze pełnoprawny sandał, ale zdecydowanie bliżej mu do letnich modeli niż tradycyjnych butów trekkingowych.
Merrell pozostawił też tę samą podeszwę, osłonę przedniej części buta oraz charakterystyczny kształt inspirowany oryginalnym Chameleonem. Największe zmiany dotyczą cholewki, gdzie zamiast dużych paneli siateczki pojawiły się bardziej zabudowane syntetyczne elementy połączone ze skórzanymi detalami oraz otworami poprawiającymi wentylację. Całość wygląda zdecydowanie bardziej modowo niż większość sandałów outdoorowych.

Rzepy zamiast sznurówek, czyli jeszcze większa wygoda
Ciekawą nowością jest rezygnacja z klasycznych sznurówek oraz popularnych w tego typu konstrukcjach linek bungee. Zamiast tego zastosowano dwa skórzane paski zapinane na rzepy. Dzięki temu but wygląda bardziej minimalistycznie, a jednocześnie zachowuje charakterystyczny techniczny styl, który od kilku sezonów świetnie odnajduje się zarówno na miejskich ulicach, jak i w mediach społecznościowych. W połączeniu z uproszczonym językiem oraz charakterystycznym wzorem cholewki całość sprawia wrażenie projektu, który równie dobrze mógłby trafić do lookbooka streetwearowej marki, co na górski szlak. W dodatku to po prostu bardzo praktyczne, bo sandały są czymś, co chcemy móc łatwo zdjąć i założyć z powrotem.


Muszę przyznać, że ten trend bardzo mi się podoba. Projektanci coraz częściej eksperymentują z hybrydami łączącymi cechy sandałów, sneakersów i butów outdoorowych. Jasne, niektóre modele są brzydsze, inne – jak ten od Merrell – zdecydowanie ładniejsze. Niezależnie jednak od gustów, mają być odpowiedzią na realne potrzeby. Latem wiele osób chce czegoś bardziej przewiewnego niż klasyczne sneakersy, ale jednocześnie niekoniecznie marzy o chodzeniu w odkrytych sandałach.
Merrell wydaje się doskonale rozumieć tę potrzebę. Cham Redux Sieve nie próbuje być ani typowym obuwiem trekkingowym, ani miejskim sneakersem. To raczej próba stworzenia czegoś pomiędzy – buta, który równie dobrze wygląda z krótkimi spodenkami podczas wakacyjnego wyjazdu, jak i z szerokimi spodniami w centrum miasta. Wybrać możemy spośród dwóch wersji – czarnej oraz Grey Cloud – a obie zostały wycenione na 160 dolarów.
