Jeśli wierzyć jej przedstawicielom, takie rozwiązanie umożliwiałoby dotarcie z powierzchni na orbitę okołoziemską w nie więcej niż dziesięć minut. Wykorzystując rurę o długości wynoszącej 16,5 metra firma wystrzeliła ładunek w stronę stratosfery. Ten osiągnął prędkość przekraczającą 3 machy, czyli 3675 kilometrów na godzinę. Dzięki dalszemu rozwojowi tej technologii możliwe stanie się obniżenie kosztów oraz emisji dwutlenku węgla związanych z wynoszeniem na przykład satelitów.

Wspomniana rura jest wypełniona wodorem z domieszką helu i tlenu. W momencie zapłonu gazy rozprężają się niezwykle szybko, a pocisk otrzymuje energię potrzebną do wystrzelenia. Na podobnych zasadach w 1992 roku zbudowanu wyrzutnię o długości 122 metrów. Osiągane przez nią prędkości były naprawdę imponujące i dochodziły do 9 machów. GreenLaunch ma być jednak lepszym rozwiązaniem, możliwym do zastosowania na mniejszą skalę.

Działo ma być bowiem lekkie, choć wystarczająco potężne, by rozpędzać ładunki do wysokich prędkości. Przyspieszenie ma w pewnych momentach osiągać nawet 30 000 G. Koszty związane z eksploatacją takiej wyrzutni mają być przy tym znacznie niższe od konkurencyjnych rozwiązań i wyniosą nawet dziesięciokrotnie mniej. Poza tym, rezygnacja z użycia pierwszego stopnia rakiety obniży zapotrzebowanie na paliwo, prowadząc też do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych.

Przedstawiciele firmy przekonują, że opisywana metoda nie ograniczy się do prędkości rzędu 3 machów. W planach jest wielokrotne zwiększenie tej wartości, tak, by doszła do nawet 20 machów. Robi wrażenie, biorąc pod uwagę koszty. Inna firma, SpinLaunch, realizuje obecnie kontrakt z NASA. Jej projekt prezentuje się jednak zupełnie inaczej i przypomina nieco katapultę. Ta wykorzystuje wirujące ramię i komorę próżniową, a takie podejście - podobnie jak w przypadku Green Launch - ma być znacznie bardziej opłacalne od obecnie stosowanych.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, firma Green Launch chciałaby wykorzystać swoje działo do wystrzeliwania w przestrzeń kosmiczną urządzeń służących do pobierania próbek atmosferycznych. Te posłużyłyby naukowcom zajmującym się klimatem do prowadzenia badań. Jeśli chodzi o dalsze plany, to w grę wchodzi nawet testowanie pojazdów hipersonicznych oraz dostarczanie satelitów na orbitę. Jeszcze w tym roku Green Launch zamierza wprowadzić usprawnienia, które umożliwią przekroczenie tzw. linii Karmana, znajdującej się 100 km n.p.m. W takim scenariuszu obiekt oficjalnie dotarłby do przestrzeni kosmicznej.