Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji wziąć udziału w tej pełnej napięcia i ostatecznie chaosu, zabawie. Jenga to wieża stworzona z wielu podłużnych klocków, jest wysoka i stabilna, ale do czasu. Jej warstwa to zestaw dokładnie trzech bloczków układanych na krzyż, trzy sztuki z południa na północ, trzy następne z zachodu na wschód. Partisans skupili się nie na zabawie, tylko właśnie tej modułowości konstrukcji.
Taka Jenga nikomu nie jest straszna. Kultowa gra zainspirowała projektantów do stworzenia wyjątkowej lampy
Można by zatem założyć, że studio nagradzane za swoje rozwiązania architektoniczne, przystąpiło do projektowania jakiegoś szalonego wieżowca, lecz jak ukazuje lista nagrodzonych w ramach konkursu European Product Design Award, Partisans mieli inny pomysł na siebie. Ach! Warto wiedzieć, że kategoria, w której wygrali miała nazwę “Lampy i oświetlenia”.

Bowiem Jenga zainspirowała ich tak całkowicie dosłownie, lecz prostą zabawę, przełożyli na języku sztuki, która nie może się pohamować przed używaniem prostych figur do nieustannej zabawy kształtami. Ta wieża, według zapewnień twórców, jest w całości obiektem możliwym do manipulacji przez użytkownika. Jeden warunek, który musi zostać spełniony, to zaakceptowanie praw grawitacji niezbędnych do poprawnego ustawiania klocków-żarówek.
Czytaj też: Lampa, głośnik i mniej kabli na tarasie. IKEA dobrze wyczuła letnie lenistwo
Ta jedna zasada, sprytnie wymusza poprawne ustawianie kolejnych kawałków tej zabawy. Bowiem muszą się te elementy ze sobą łączyć, aby przekazywać energię docierająca do kolejnych warstw z podstawy. Ta zaś, pnąc się coraz wyżej, przeskakuje od połączenia do połączenia, które są bardzo schludnie ukryte w projekcie każdego klocka. W przeciwieństwie do podobnych rozwiązań, Partisans zdecydowali, że ich Jenga będzie pozbawiona magnesów i bolców.



Pozbycie się połączeń jest jednocześnie wyzwalające, ale także wyzwaniem. Dzięki temu rozwiązaniu, jest szansa, że żadna lampa tego typu nie będzie wyglądała tak samo. Tworzy to także wyzwania logistyczne, bo nie na wszystko można sobie pozwolić, a także łatwo sobie jestem w stanie wyobrazić, że osoby jak ja, które się aż za często obijają o rogi mebli, prędko mogłyby przetestować, jak stabilna jest Jenga w formie lampy.
Pomijając jednak tę drobnostkę, bardzo ujmuje prosty projekt schowanych małych żarówek. Tworzą ciepłe światło, które rozchodzi się nienachalnie po zajmowanej przestrzeni. Istotnie jest też to, że jest pozbawiona rozszerzonych funkcjonalności z aplikacją, wyzwalając użytkowników od obowiązku pamiętania o aktualizacji oraz dzielenia się informacjami analitycznymi.

Zaś modułowość wprowadza także doświadczenie, którego przeciętna lampa nie odtworzy. Ta Jenga w końcu nie nabiera mocy poprzez przekręcanie jakiejś gałki, tylko użytkownik musi warstwa po warstwie dokładać kolejne elementy. Te siłą rzecz zaczną coraz bardziej rozświetlać pokój. Projektanci poświęcili też swoją uwagę detalom samych “klocków”. Osobiście lubię, że w oryginalnej grze wciąż mamy ten minimalizm ozdobiony naturalnymi słojami. Tutaj takiej możliwości nie było, gdyż pewnie są to wydrukowane elementy złączone w całość, ale postarano się o subtelny wzorek nadający charakteru.
Niestety na tę chwilę nie ma ani słowa o planach ruszenia z produkcją na masową skalę lub nawet limitowanym rzucie, więc na razie pozostaje jedynie się nacieszyć ideą.
Źródło: yankodesign
