Sam fakt powstania obrazu nie był zaskoczeniem, to wieloletnia, niepisana tradycja każdego kanclerza Niemiec, ale to, co dzieje się wokół niego, po oficjalnej premierze jest prawdziwym szokiem. Praca młodego artysty Jeremie’ego Queyrasa, wystawiona tymczasowo w słynnym berlińskim Muzeum Bodego, wywołała prawdziwy szturm turystów.
Muzeum nie było na to przygotowane, informują o szalonym wzroście odwiedzających
Placówka, kojarzona dotychczas głównie z klasycznymi rzeźbami, sztuką bizantyjską oraz imponującym gabinetem numizmatycznym, bije dziś rekordy popularności. Rzecznik prasowy kompleksu muzealnego poinformował, że od momentu udostępnienia dzieła publiczności 1. lipca, dzienna liczba odwiedzających wzrosła o blisko 85% w porównaniu do czerwca.

Muzeum gości obecnie średnio 900 osób dziennie. Pracownicy ochrony regularnie mierzą się z pytaniami o to, w której dokładnie sali wisi “nowa Merkel”, a turyści cierpliwie ustawiają się w kolejkach, by z bliska przyjrzeć się wizerunkowi kobiety, która przez blisko dwie dekady wspódecydowała o losach Europy. Historia powstania tego obrazu również nie była pozbawiona emocji, wręcz ktoś pewnie zrobi z niej kiedyś film lub przynajmniej się tym wydarzeniem zainspiruje.
To się nie mogło wydarzyć, a jednak historia zapisała inny wynik
Angela Merkel pożegnała się z urzędem pod koniec 2021 roku. Zgodnie z niemiecką tradycją, wizerunki byłych kanclerzy trafiają do oficjalnej galerii w Urzędzie Kanclerskim (Bundeskanzleramt). Merkel nie spieszyła się jednak z wyborem twórcy. Jak sama przyznała podczas uroczystego odsłonięcia obrazu pod koniec czerwca, potrzebowała czasu, by nabrać zdrowego dystansu do lat spędzonych u władzy.

Nie chciała, aby stworzenie portretu było jedynie formalnym obowiązkiem do “odhaczenia” na biurokratycznej liście zadań. Zależało jej na procesie twórczym, z którego mogłaby czerpać autentyczną przyjemność.
Wtedy na horyzoncie pojawił się Jeremie Queyras, 28 letni artysta o francusko-niemieckich korzeniach, pochodzący z rodziny muzyków z Fryburga. W 2022 roku, zachęcony przez znajomego, wysłał do biura byłej kanclerz odręcznie napisany list wraz z kserokopiami swoich dotychczasowych prac. Queyras nie należał do grona artystycznych celebrytów, stąd jego szanse wydawały się nikłe, sam zresztą w to nie wierzył. Na odpowiedź musiał czekać aż trzy lata.

Kiedy w końcu doszło do spotkania w berlińskim biurze Merkel, młodemu malarzowi udało się z miejsca skrócić dystans. Była kanclerz nie zwróciła uwagi na jego mocno znoszone buty i zdecydowała się powierzyć mu to prestiżowe zadnie, opierając się głównie na tym… Że artyście dobrze patrzy z oczu. Nie była zainteresowana przeglądaniem jego poprzednich prac.
Sesje w ukryciu i muzyka klasyczna
Przez kolejne miesiące Merkel i Queyras spotykali się potajemnie w pracowni malarza zlokalizowanej w berlińskiej dzielnicy rządowej. Podczas wielogodzinnych sesji pozowania między młodym artystą a doświadczoną polityczką narodziła się wyjątkowa więź. Rozmawiali o wszystkim i o niczym, a gdy brakowało im słów, milczeli lub słuchali muzyki klasycznej, puszczając na zmianę swoje ulubione utwory. Dla Queyrasa postać Merkel była stałym elementem krajobrazu z czasów dzieciństwa i dorastania, dlatego zależało mu na pokazaniu jej z zupełnie nowej, bardziej osobistej perspektywy.

W efekcie powstał obraz przedstawiający byłą kanclerz stojącą w pozornie statycznej pozie, lecz zaskakująco dynamicznej w swojej atmosferze, z dłonią delikatnie wspierającą o oparcie krzesła. Uwagę zwraca jaskrawy, głęboki odcień niebieskiego na jej charakterystycznym, zapinanym na duże guziki żakiecie.
Czytaj też: Polska wreszcie dogoni Zachód. Dzięki temu muzeum będę miał powód, by wybrać się do Warszawy
Sama Merkel przyznała, że celowo wybrała tę barwę, ponieważ jest silna, wyrazista i dominująca. Postać wyłania się ze złotobrązowego, ciepłego tła. Co ciekawe, na twarz polityczki pada ostre, mocne światło. Ten zabieg, jak sugerują kuratorzy wystawy, celowo eksponuje rysy twarzy oraz “ślady władzy”, będące dowodem na wysiłek i brzemię odpowiedzialności związane z 16 latami rządzenia krajem.
Polityczny akcent niesie silną wiadomość
Artysta długo rozważał, czy w ogóle jest w stanie podjąć to zadanie. To nie było po prostu kolejne zlecenie, to było zamówienie definiujące resztę życia. Sama kanclerka, która przecież się nie spieszyła, zachęcała go, żeby się poważnie zastanowił. Ludzie go mogą po tym znienawidzić, szczególnie zwolennicy jej przeciwników jak skrajna prawica.

Sama zresztą zabezpieczyła się na tę ewentualność w niecodzienny sposób. Podobno zapłata za obraz nie pochodziła w ogóle z publicznych pieniędzy, lecz konta samej Merkel. Wszystko po to, aby wysłać jasny sygnał, że jej noga, czy to namalowana, czy prawdziwa, nie będzie wspierała rządów przepełnionych nienawiścią. To jest jej obraz i będzie jedynie wypożyczony oraz zdjęty, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Gdzie i do kiedy można zobaczyć portret?
Wszyscy chętni, którzy planują podróż do Berlina, powinni się pośpieszyć. Portret Angeli Merkel będzie eksponowany w Muzeum Bodego tylko do 4 października 2026 roku. Po tym terminie dzieło opuści mury placówki i zostanie przeniesione do galerii portretów w Urzędzie Kanclerskim, gdzie zawiśnie obok wizerunku jej poprzednika, Gerharda Schrodera. Fakt, że muzeum znajduje się zaledwie kilkaset metrów od prywatnego mieszkania byłej kanclerz, nadaje całej ekspozycji wyjątkowego, niemal sąsiedzkiego uroku.
