Na Allaha, idą! – 18-letni były sułtan Osman usłyszał kroki na korytarzu i poderwał się z posłania. Jeszcze niedawno rządził samowładnie ogromnym imperium; teraz uwięziony w twierdzy pod Stambułem oczekiwał najgorszego. Zaczął nasłuchiwać – odgłos kroków zbliżył się, ale potem nagle oddalił. Osman otarł ręką pot z czoła. Przed oczyma przesuwały mu się sceny z ostatnich miesięcy: marsz na Rzeczpospolitą na czele wielkiej armii, daremne ataki na obóz przeklętego Chodkiewicza pod Chocimiem, upokarzający odwrót do Stambułu, bunt janczarów, uwięzienie…

Znów kroki, teraz kilku osób. Zbliżają się! Więźniowi zrobiło się ciemno przed oczami, ale ostatnim wysiłkiem woli postanowił okazać męstwo. Drzwi zgrzytnęły i otworzyły się, zamajaczyły postacie kilku mężczyzn. Jeden zaczął obchodzić z boku 18-latka, trzymając w ręku cięciwę od łuku. Nagle wyskoczył do przodu i spróbował za-rzucić ją Osmanowi na szyję. Ale młodzieniec był szybszy – uchylił się i zdzielił napastnika pięścią. Inny z oprawców zdążył jednak uderzyć sułtana toporkiem w plecy. Osman zachwiał się. Dowódca oddziału chwycił jego krocze i ścisnął z całej siły. Chłopak zawył i zemdlał. Oprawcy dokończyli dzieła, dusząc go cięciwą...

Ta fabularyzowana rekonstrukcja mordu na sułtanie została oparta na dokładnej relacji świadka wydarzenia, późniejszego historyka Kâtipa Çelebiego. Jak twierdzą tureccy historycy, do upadku i zamordowania Osmana II w 1622 r. przyczyniła się porażka w wojnie z Rzecząpospolitą. Gdyby jednak dwie dekady przedtem jego ojciec nie zaprzestał stosowania okrutnego dekretu o bratobójstwie, być może sułtan nie zostałby obalony i zabity.

CZAS GŁUCHONIEMYCH SIEPACZY

Na początku XV w. pokonana przez Mongołów osmańska Turcja znalazła się na krawędzi katastrofy. Wielkie państwo rozpadło się na kilka terytoriów, w których władzę dzierżyli zwaśnieni ze sobą bracia z sułtańskiego rodu – Mehmed, Isa, Sulejman i Musa. W XV-wiecznej Turcji osmańskiej obowiązywały specyficzne zasady sukcesji tronu: władzy nie obejmował najstarszy syn, tylko najsilniejszy. Synowie sułtana rządzili poszczególnymi prowincjami i w momencie śmierci ojca podejmowali walkę o tron. Ten, który wygrał, zostawał prawnym dziedzicem. Sułtan mógł jednak zademonstrować swoje preferencje, dając wybranemu synowi zarząd prowincji położonej blisko stolicy. Dzięki temu pupilek miał większe szanse na zwycięstwo. Przede wszystkim obowiązywało jednak prawo silniejszego. Zwycięzcą morderczej, wieloletniej wojny o panowanie nad Turcją okazał się Mehmed, któremu udało się w końcu zjednoczyć wszystkie ziemie Osmanów. W 1413 r., po śmierci pozostałych braci, został sułtanem Mehmedem I.

Na dworze zwycięzcy mówiło się o jego zabitych braciach wyłącznie źle. W takiej atmosferze wyrastali potomkowie sułtana. Od najmłodszych lat słyszeli, że posiadanie rodzeństwa płci męskiej to prawdziwe przekleństwo dla władcy i wielkie zagrożenie dla kraju. Wnuk Mehmeda I, Mehmed II nazwany później Zdobywcą, tak sobie wziął do serca te nauki, że postanowił nadać sankcję prawną bratobójstwu, aby w ten sposób władcy mogli zabezpieczyć się przed buntami i rewoltami.

Nie było to proste, gdyż przepisy osmańskiego prawa świeckiego – kanun – musiały być zgodne z islamskim prawem szariatu. Mehmed II, zdobywca Konstantynopola (w 1453 r.) i twórca imperium osmańskiego, miał jednak tak wielki posłuch i autorytet, że nie zważał na obiekcje islamskich mędrców. Uparł się, by wprowadzić nieludzkie prawo, i uczynił to w 1477 r. „Którykolwiek z moich potomków odziedziczy z woli Allaha tron sułtana, powinien zabić swoich braci w interesie zachowania porządku na świecie. Większość ulemów zgadza się z tym, niechajże więc takoż się dzieje” – orzekł monarcha w wydanym przez siebie dekrecie kanun. Charakterystyczny zwrot „większość ulemów” wskazuje, że pomimo wielkiego autorytetu władcy część mędrców sprzeciwiła się przepisowi niezgodnemu z prawem islamskim.

„Jest oczywiste, że użyto odpowiednich nacisków, aby uzyskać aprobatę tej »większości ulemów«, o ile w ogóle cała ta konsultacja nie była fikcją – mówi „Focusowi Historia” prof. Edhem Eldem, historyk z uniwersytetu Boğaziçi w Stambule. – Nie ma przecież żadnego sposobu, żeby zgodnie z szariatem usprawiedliwić zabójstwo niewinnego człowieka. Sułtan był jednak zdeterminowany, żeby wprowadzić to rozwiązanie. W jego zamyśle miało uchronić państwo przed ogromnym niebezpieczeństwem, grożącym mu katastrofą”.

Gdy sam Mehmed II obejmował władzę, przy życiu pozostawał już tylko jeden jego brat przyrodni, mały chłopiec. Sułtan kazał go oczywiście zamordować razem z jego matką.

 

Dekret wydany przez Mehmeda interpretowano potem w ten sposób, że władca powinien uwięzić wszystkich swych braci z chwilą wstąpienia na tron. Dobrze byłoby jednak, gdyby powstrzymał się z ich mordowaniem aż do momentu, kiedy urodzi mu się pierwszy syn. Jeśli bowiem sułtan okazałby się bezpłodny, jego uwięziony brat mógłby nagle okazać się bardzo przydatny w roli następcy tronu. W chwili pojawienia się męskie-go potomka władca winien jednak natychmiast wydać rozkaz wysłania krewnych do Allaha. Sułtańskim braciom szykowano więc los bardzo specyficzny: czekanie w luksusowym więzieniu na objęcie tronu imperium bądź uduszenie za pomocą chusty z jedwabiu – w zależności od potencji brata zasiadającego na tronie.

Tak było w teorii, ale praktyka okazała się nieco inna. Po wstąpieniu na tron świeżo upieczeni władcy mieli już z reguły własnych synów. Nie musieli więc więzić braci; przechodzili od razu do duszenia. Egzekucji na sułtańskim dworze dokonywali głuchoniemi oprawcy. Władcy imperium szczególnie ich sobie upodobali, gdyż gwarantowali dyskrecję, posługując się tylko specjalnym językiem migowym. Krewni sułtana, po których przyszli egzekutorzy, czasami usiłowali ich przekupić, ale w przypadku głuchoniemych okazywało się to oczywiście znacznie utrudnione. Łatwiej też zamordować małe dziecko, gdy nie słyszy się jego płaczu i krzyków. Ofiary duszono jedwabnymi chustami bądź cięciwami od łuków.

W ciągu 126 lat obowiązywania dekretu Mehmeda Zdobywcy tureccy władcy za-mordowali najzupełniej legalnie co najmniej 80 krewnych, członków domu Osmanów. Prawo prawem, a życie życiem, więc nie każdemu sułtanowi udawało się szybko pozbyć swych braci. Następca Mehmeda Bajazyd II nie potrafił wykorzystać dekretu, który zostawił mu ojciec, i w efekcie musiał stoczyć wojnę ze swoim bratem Cemem. Ostatecznie pokonał go jednak i Cem uciekł do walczących z sułtanem chrześcijańskich rycerzy na Rodos.

ZŁOTY WIEK OSMANÓW

Kolejny władca – Selim – w pełni już zastosował okrutne prawo. Po wstąpieniu na tron natychmiast zamordował swych braci Ahmeda i Korkuta wraz z ich synami. Dzięki temu, zamiast tracić czas na toczenie wojny domowej, mógł się od razu skupić na zewnętrznej ekspansji imperium, osiągając w tym doskonałe rezultaty. W latach 1516––1517 podbił mamelucki Egipt, zapewniając swemu państwu niekwestionowaną hegemonię w świecie islamskim. Gdy umierał, Turcja osmańska zajmowała obszar trzykrotnie większy niż w momencie jego wstąpienia na tron.

W drugiej połowie XVI w. okrutne prawo Osmanów funkcjonowało już bez żadnych zgrzytów. Rekordzistą okazał się panujący w latach 1595–1603 Mehmed III, syn Mura-da III. Zamordował 19 braci i 20 sióstr – rodzonych i przyrodnich, spośród których część była jeszcze niemowlętami  Nie oszczędzając nawet sióstr (niektóre były w ciąży), zabezpieczył się przed ewentualnymi pretensjami do tronu ze strony siostrzeńców. Siepacze Mehmeda III udusili jego potencjalnych rywali w ciągu doby od objęcia przez niego rządów. Pochwycono ich podczas… pogrzebu dopiero co zmarłego ojca. Nowy władca wytępił więc całe legalne potomstwo swego niebywale jurnego rodziciela (sułtan miał też w haremie konkubiny, których synowie nie mieli praw sukcesyjnych; ci ocaleli), dysponującego ha-remem liczącym co najmniej 2 tysiące kobiet. Jak odebrałby to ojciec zamordowanych Mu-rad III? Oczywiście nigdy się tego nie dowie-my, ale chyba należy uznać, że nie powinien być zbytnio zbulwersowany. Gdy sam objął władzę w 1574 r., kazał przecież zabić pięciu swoich braci, a trumny z ich ciałami przenieść ulicami Stambułu na znak zgodnej z prawem sukcesji.

„Mord na 39 osobach dokonany przez Mehmeda III wywarł jednak bardzo niedobre wrażenie na mieszkańcach stolicy – mówi prof. Edhem Eldem. – Widok kilkunastu małych trumienek niesionych triumfalnie przez Stambuł to już było za wiele. Negatywna reakcja ulicy w połączeniu z krytyką natury religijnej oraz obawami przed wygaśnięciem dynastii doprowadziły w końcu do zmierzchu prawa o bratobójstwie”.

Straszny dekret zaprzestano egzekwować w 1603 r., gdy władzę objął Ahmed I. Czy ten zajmujący się poezją sułtan był przerażony rozmiarami bratobójczej rzezi dokonanej przez jego ojca i poprzednika? Niewykluczone. Zasadnicze znaczenie miał jednak pewnie fakt, że gdy obejmował tron jako młodzieniec, żywił wątpliwości, czy może mieć dzieci. Był wątły, słabowity, ospa zrujnowała mu zdrowie. Na wszelki wypadek nie zabił więc swego brata, 4-letniego Mustafy, tylko uwięził go w jednym ze starych zamków razem z ich babką. Potem wydzielił w stambulskim pałacu Topkapi specjalną część haremu, tzw. Klatkę (kafes). W miejscu tym będą odtąd przetrzymywani młodsi bracia sułtanów. Władcy dbali o to, by ich uwięzieni bracia nie mogli stać się dla nich jakąkolwiek konkurencją. W Klatce obowiązywały więc bardzo specyficzne reguły postępowania. Młody książę żył w luksusie, ale nie pozwalano mu zdobywać wiedzy ani nawet rozmawiać. Uczono go migowego języka, za pomocą którego mógł porozumiewać się ze swoją służbą, składającą się z głuchoniemych eunuchów. Rozrywki ograniczano do niezbyt rozwijających intelektualnie – pozwalano księciu baraszkować w łóżku z kochankami i wyplatać kolorowe makatki.

PRZEKLEŃSTWO CHODKIEWICZA I MUSTAFY

Słabowity Ahmed I doczekał się jednak w końcu syna, któremu dał na imię Osman. Gdy sułtan umarł, chłopiec miał zaledwie  13 lat i dostojnicy zadecydowali o sukcesji jego stryja Mustafy. Był to wyjątek, który przydarzył się po raz pierwszy od czternastu pokoleń. W ten sposób Mustafa został pierwszym „sułtanem z Klatki”. Wkrótce zyskał sobie przydomek Szalonego. 14-letnie odosobnienie w ogłupiającym otoczeniu wywarło poważny wpływ na jego zdrowie psychiczne. Kompletna nieznajomość ludzi, nie mówiąc już o sprawach państwowych, spowodowała, że stał się marionetką w rękach dworskich klik. W 1618 r. usunięto go z tronu i posłano z powrotem do Klatki. Do władzy wyniesiono dobrze już wykształconego Osmana.

 

Osman II nie mógł przewidzieć, że o jego przyszłym upadku przesądzi zbieg dwóch okoliczności – odejście od prawa o bratobójstwie i zatarg Turcji z Rzecząpospolitą. Tureckie imperium sięgało już wtedy granic Rzeczypospolitej i pomiędzy obu mocarstwa-mi coraz częściej dochodziło do konfliktów. Wkrótce po wyniesieniu do władzy Osmana Turcy rozbili pod Cecorą (1620 r.) armię hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Rozochocony tym młody sułtan ruszył w następnym roku przeciw Polakom na czele wielkiej armii. Ale trafiła kosa na kamień – został zatrzymany pod Chocimiem i po wielu bezskutecznych atakach na polski obwarowany obóz musiał schować buńczuki i wracać jak niepyszny do Stambułu. Winą za porażkę obarczył janczarów i rozpoczął przeciw nim represje. Ci jednak mieli asa w rękawie – siedzącego w Klatce Mustafę. Gdyby prawo o bratobójstwie nadal obowiązywało, Mustafa dawno zostałby za-mordowany i janczarzy ugięliby się pewnie przed sułtanem. Teraz jednak okazało się, jakie konsekwencje dla systemu władzy miało odejście od tego dekretu. Wybuchł bunt i Osman II jako pierwszy w dziejach Turcji władca został zabity przez janczarów. W jaki sposób – o tym już wiemy.

Mustafę znów wyciągnięto z Klatki i kazano mu rządzić. Ponownie wyniesiony na tron mężczyzna, cierpiący na coraz poważniejsze zaburzenia, nie miał na to najmniejszej ochoty. Nocami błąkał się po pałacu, płakał, krzyczał i wzywał Osmana, by powrócił do świata żywych i znów uwolnił go od przeklętych obowiązków imperatora. Autorytet władzy sułtańskiej legł w gruzach.

W XVII w. imperium tureckie było po-tęgą, niemniej coraz wyraźniej zarysowywały się pęknięcia na jego konstrukcji, które doprowadzą do załamania pod koniec tego stulecia. Kryzys miał oczywiście wiele przy-czyn, ale odwołanie prawa o bratobójstwie i wprowadzenie Klatki odegrały w nim po-ważną rolę.

Synowie sułtanów byli przygotowywani do rządzenia, choć ich edukacja coraz bardziej odstawała od europejskiego poziomu. Ponad połowa sułtanów rządzących po 1622 roku została jednak obalona w wyniku zamachów stanu. W takich przypadkach wyciągano na ogół następcę z Klatki, który nie miał żadnego przygotowania ani wykształcenia. Taki władca, często cierpiący na zaburzenia psychiczne spowodowane długotrwałym odosobnieniem, stawał się marionetką w rękach koterii dworskich. Jak napisała w książce „Seks w historii” Reay Tannahill, „Klatka była nie tylko grobem dla żywych, ale również gwarancją, że każdy wywodzący się z niej sułtan będzie słaby, bez kontaktu z ludźmi, z imperium, ze światem”. Według szkockiej historyczki humanitarna reforma Ahmeda miała dla Turcji opłakane skutki, przyczyniając się do zmierzchu potęgi imperium osmańskiego.