Sprawa trafiła do TK pod koniec zeszłego roku. 119 parlamentarzystów z PiS, Konfederacji, PSL i Kukiz'15 zwróciło się do Trybunału o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów dopuszczających aborcję, a konkretnie tego o dopuszczaniu aborcji ze względu na podejrzenie upośledzenia płodu lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu.

Przed dzisiejszym wyrokiem ostrzegały m.in. przedstawiciele Strajku Kobiet i Lewicy, organizacje pozarządowe i stowarzyszenia lekarzy. 

Wyrok zapadł większością głosów, w pełnym sędziowskim składzie, pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej.

- Art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (...) jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 konstytucji - głosi sentencja wyroku.

Światowa Organizacja w globalnym raporcie nt. aborcji sprzed 2 lat alarmowała, że restrykcyjne prawo nie tylko nie przekłada się na ilość zabiegów, ale ma inny istotny skutek: znacznie obniża ich bezpieczeństwo. Wg  WHO w krajach o najmniejszej liczbie ograniczeń tylko 1% zabiegów było kwalifikowanych jako najmniej bezpieczne. Im ostrzejsze prawo, tym większe podziemie i zagrożenie dla kobiet. Dane wskazywały jednoznacznie, że w krajach o restrykcyjnym ustawodawstwie liczba niebezpiecznych zabiegów może dojść nawet do 31%. Badania dotyczyły okresu 2010-14, opracował je Guttmacher Institute.

- Ograniczanie praw do przerywania ciąży nie wyeliminuje praktyki aborcji – ostrzegała, Gilda Sedgh, główna autorka badań.

Przeczytaj więcej Ostre prawo nie ogranicza aborcji, ale "wyrządza kobietom niepotrzebną krzywdę". Nowy raport WHO