Kardiolodzy i naukowcy wreszcie postanowili położyć kres tym miejskim mitom. American Heart Association (AHA), czyli jedno z najważniejszych towarzystw kardiologicznych na świecie, opublikowało w prestiżowym czasopiśmie Circulation obszerny raport, który jest niczym oficjalne rozgrzeszenie dla wszystkich małych czarnych, jakie kawosze wypijają w ciągu dnia.
Nie sama kofeina, a to, co ukryte w ziarnie
Kluczowym wnioskiem z analizy setek badań jest fakt, że regularne i umiarkowane picie kawy nie tylko nie szkodzi większości dorosłych ludzi, ale może wręcz wydłużać życie i chronić przed najgorszymi chorobami cywilizacyjnymi. Mowa tutaj o wyczuwalnym spadku ryzyka wystąpienia niewydolności serca, udaru mózgu, choroby wieńcowej, a także cukrzycy typu 2, która zbiera coraz większe żniwo.
Co ciekawe, naukowcy zwracają uwagę na jedną, szalenie istotną rzecz: te prozdrowotne właściwości to wcale nie zasługa samej kofeiny, a bogactwa antyoksydantów i związków bioaktywnych (takich jak chociażby kwas chlorogenowy), które kryją się w palonych ziarnach. Dlatego stawiają wyraźną granicę między kawą a popularnymi napojami energetycznymi. Choć jedno i drugie ma w sobie kofeinę, to syrop glukozowo-klonowy, sztuczne dodatki i bycza tauryna w energetykach potrafią drastycznie podnieść ciśnienie, podczas gdy klasyczna kawa działa na naczynia krwionośne dokładnie odwrotnie i chroni nasz układ krążenia.

Tylko że jak zwykle nie można z tym przesadzać. W przypadku podobnych badań wiele osób szybko adaptuje je jako uniwersalną wymówkę, nawet jeśli wiedzą, że przesadzają z czymś. Dlatego kardiolodzy z AHA wyliczyli, że bezpieczna i wykazująca największe korzyści dawka kofeiny dla zdrowego człowieka to około 400 miligramów dziennie. W przeliczeniu na domowe warunki oznacza to dokładnie od 3 do 5 filiżanek czarnej kawy każdego dnia.
Liczby płynące z analizy danych medycznych robią naprawdę potężne wrażenie:
- Osoby wypijające od 3 do 5 filiżanek dziennie wykazywały aż o 27 do 30 procent niższe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 w porównaniu z osobami, które całkowicie unikały tego naparu.
- Regularne sięganie po 3-4 filiżanki kawy dziennie powiązano z obniżeniem ryzyka udaru mózgu aż o 21 procent.
- Metaanalizy badań wykazały, że umiarkowane picie kawy zmniejsza ryzyko rozwoju choroby wieńcowej o około 10 procent, a najlepsze rezultaty widoczne były właśnie w przedziale od 2 do 3 filiżanek dziennie.
Jest jednak jeden wielki haczyk
Tylko że kawa kawie nierówna. To najważniejsza kwestia, którą trzeba mieć na uwadze. Żeby te wszystkie rewelacyjne wieści miały jakiekolwiek przełożenie na zdrowie, musicie pamiętać o podstawowej zasadzie, o której kardiolodzy przypominają na każdym kroku. Mowa tu o czystej, czarnej kawie (z ekspresu, przelewowej czy kawiarki).
Jeśli więc wasza ulubiona „kawusia” to w rzeczywistości deser złożony z dwóch pompek słodkiego syropu klonowego, tłustej śmietanki, bitej śmietany i posypki z cukru, to cały prozdrowotny czar natychmiast pryska. Ogromne ilości cukru i sztucznych dodatków całkowicie neutralizują dobroczynne działanie antyoksydantów, zamieniając prozdrowotny napar w kaloryczną bombę rozwalającą naszą gospodarkę insulinową.

Innymi słowy – jeśli pijecie kawę bez zbędnych, cukrowych i tłustych ulepszaczy, możecie bez żadnych wyrzutów sumienia nalać sobie kolejny kubek. Naukowcy oficjalnie dali nam na to zielone światło, a wasze serce i układ krążenia po prostu wam za to podziękują. Reszta powinna trochę zrewidować swoje nawyki.
