Turysta, czyli kto?

Wiadomo, ile ludzi, tyle gustów, pomysłów i sposobów realizacji marzeń Ale co sprawia, że jedni wybiorą spokojny odpoczynek na łonie natury, inni rzucą się w wir zabawy w popularnych kurortach, a pozostali będą zwiedzać zabytki lub poszukają przygody na krańcach świata? Co pociąga tych, którzy wybierają nieznane, a co tych, którzy wrócą w te same miejsca? Dlaczego jedni będą podróżować na własną rękę, a inni wykupią wycieczki zorganizowane? 

Psychologowie zajmujący się turystyką tłumaczą, że odpowiedzieć na te pytania nie jest łatwo. O naszych wakacyjnych wyborach i upodobaniach decyduje masa czynników, od sytuacji finansowej, rodzinnej i zawodowej począwszy, a na płci i wieku kończąc. „Skłonność do eksplorowania, możliwości przeżycia nowych doznań, wykazujemy przy niskim poziomie lęku, jest ona więc uwarunkowana osobowościowo”– pisze prof. Janusz Zdebski w „Psychologii turystyki”. Badania przeprowadzone przez niego w 1991 roku wykazały, że połowa Polaków przy wyborze miejscowości preferowała miejsca nieznane (ludzie młodzi, kobiety, osoby z  wyższym wykształceniem), a 30 proc. wybiera miejscowości już odwiedzane (osoby starsze i z niższym wykształceniem). 

Do tego dochodzą rozmaite cechy charakteru, z których dwie wydają się odgrywać decydującą rolę: poziom lęku i ekstrawersji. Ekstrawertycy szukają pobudzenia, ekscytujących wrażeń, są towarzyscy, łatwo adaptują się do nowego środowiska, podczas gdy introwertycy raczej unikają towarzystwa, skupiają się na swoim świecie wewnętrznym. „Ludzie o wysokim poziomie lęku, zahamowani, introwertywni mogą w ogóle nie przejawiać skłonności do eksploracji” – tłumaczy prof. Zdebski. Oni będą więc wybierać miejsca bezpieczne, scenariusze przewidywalne i wyjazdy zorganizowane. „Osoby poszukujące mocnych wrażeń reprezentują odmienny typ osobowości, mężczyźni są gotowi podejmować ryzyko w większym stopniu niż kobiety, podobnie osoby młodsze częściej niż starsze” – dodaje profesor. Takie właśnie osoby zazwyczaj chętnie jeżdżą na własną rękę lub decydują się na wycieczki egzotyczne, z intensywnym programem rozrywkowym, który pozwoli im się „wyżyć”.

Nie ma jednego właściwego modelu wypoczynku – tłumaczą psycholodzy. Nic w tym złego, że ktoś spędza swój urlop na plaży, podczas gdy inny słabnie na samą myśl o choćby godzinie w bezruchu. Nie ma się też co przejmować, że inni zwiedzili więcej, zmęczyli się bardziej, pojechali dalej. Każdy z nas ma inne potrzeby, każdy odpoczywa na swój własny sposób. Liczy się efekt. Aby wakacje miały sens, warto na nich po prostu odpocząć – stres to ostatnia rzecz potrzebna w podróży. A połowa sukcesu to wybór właściwego miejsca.

Raj dla oka i podniebienia

Ziemia, po której chodził Leonardo da Vinci, Dante i Michał Anioł, to raj dla romantyków i miłośników sztuki, których do Włoch przyciąga morze zabytków. W czołówce znajduje się Panteon – świątynia wszystkich bogów, rozsławiony przez św. Franciszka średniowieczny Asyż, pełne skarbów muzea Watykanu, karnawałowa  Wenecja, skarby światowej sztuki we Florencji, Sienie i Neapolu, szekspirowska Werona i dumna z Krzysztofa Kolumba Genua, legendarne Pompeje i Wieczne Miasto Rzym. W tym kraju jest wszystko: ikony sztuki, perły średniowiecznej i renesansowej architektury, rzymskie ruiny. Do tego magiczna Toskania, pełne winnic wzgórza Chianti, malownicze wybrzeża Morza Tyrreńskiego i  Adriatyku, ośnieżone Dolomity i  Alpy, przepiękne jezioro Garda... 

W XVII i XVIII wieku młodzi arystokraci i intelektualiści z Europy wyruszali w tzw. Grand Tour, by zdobyć wiedzę o  świecie i kulturze, poszerzyć swoje horyzonty, wyrobić sobie gust artystyczny i nabrać dobrych manier. Głównym celem ich wyjazdów były początkowo właśnie Włochy i zabytki, jakimi chlubiły się Rzym, Florencja, Padwa, Lukka i Wenecja. Dopiero z czasem do tych metropolii dołączył Paryż, Berlin, Wiedeń, Gety-ga, Drezno i Lipsk.

Od początku turystyka była więc źródłem prestiżu i symbolem statusu. Z czasem zmieniały się miejsca, do których „należało” wyjeżdżać na wakacje, jednak wybór sposobu spędzania urlopu pozostał wyznacznikiem pozycji w wielu kręgach społecznych.