powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Pupile

Twój pies nie zgubi się nawet w głębokiej głuszy. Pomoże w tym Starlink

Wycieczki z czworonogiem to świetny sposób na spędzanie czasu, ale też na zafundowanie sobie mini zawału serca, gdy psiak nagle zgubi się w jakiejś głuszy. Nawet jeśli ma lokalizator, ten niekoniecznie musi działać, bo klasyczne nadajniki GPS są przecież praktycznie bezużyteczne, jeśli nie mają jak przesłać swojej pozycji przez sieć komórkową. W takiej sytuacji pozostaje paniczne nawoływanie i szukanie na własną rękę lub wezwanie odpowiednich służb. Firma Fi ma inną propozycję.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Twój pies nie zgubi się nawet w głębokiej głuszy. Pomoże w tym Starlink
Chcesz czytać więcej treści jak „Twój pies nie zgubi się nawet w głębokiej głuszy. Pomoże w tym Starlink"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Oto Fi Ultra – według producenta pierwszy na rynku konsumencki lokalizator dla psów, który wykorzystuje kosmiczną sieć satelitarną Starlink (dzięki usłudze T-Satellite). Wykorzystano w nim technologię, która dotychczas kojarzyła się raczej z zaawansowaną łącznością dla podróżników niż ze sprzętem dla zwierząt. Wygląda na to, że wreszcie dostajemy sprzęt stworzony z myślą o sytuacjach, w których tradycyjna infrastruktura na ziemi po prostu wymięka.

Łączność z orbity, kiedy komórki milczą

Wszystko rozbija się tu o inteligentne przełączanie sygnału. Na co dzień urządzenie działa tak, jak każdy nowoczesny lokalizator – korzysta z domowego Wi-Fi, Bluetootha oraz tradycyjnych sieci LTE. Jednak w momencie, gdy zbiegniemy ze szlaku w dolinę i wskaźnik zasięgu w telefonie spadnie do zera, Fi Ultra automatycznie przeskakuje na łączność z satelitami Starlink przelatującymi na niskiej orbicie okołoziemskiej.

To kluczowa różnica względem starszych rozwiązań. Sama obroża z czujnikiem GPS bez problemu wyliczy przecież swoje współrzędne geograficzne, ale na nic się to nie zda, jeśli nie będzie miała jak wysłać tej informacji na ekran naszego smartfona. Płynne przekazywanie danych przez kosmiczną sieć ma sprawić, że mapa w aplikacji zaktualizuje się nawet w najgłębszej dziczy. Na ten moment technologia ta rusza oficjalnie na terenie Stanów Zjednoczonych (z wyłączeniem Alaski), gdzie jest dużo takich białych plam.

Odporny na błoto i wyposażony w ciche przywołanie

Jeśli chodzi o konstrukcję, to nie się nie zauważyć, że projektanci z Fi wyraźnie wiedzą, jak wygląda życie psa, zwłaszcza na podobnych wycieczkach. Obudowa nie jest delikatnym gadżetem – spełnia wyśrubowane normy wodo- i pyłoszczelności IP68 oraz IP66K, co oznacza, że przetrwa pełne zanurzenie (nawet w słonej wodzie), błotne kąpiele i czyszczenie pod mocnym strumieniem wody. Zmienne mocowanie pozwala wsunąć moduł na dowolną standardową obrożę, szelki czy kamizelkę roboczą o grubości do 5,5 mm.

Ciekawym elementem jest też nowa funkcja Fi Callback. To system cichego przywoływania czworonoga za pomocą aplikacji. Zamiast krzyczeć w lesie, możemy zdalnie wywołać w obroży delikatny sygnał dźwiękowy lub wibrację o różnym natężeniu. Producent wyraźnie podkreśla, że nie ma tu mowy o żadnym impulsie elektrycznym czy rażeniu prądem – urządzenie traktuje ten sygnał wyłącznie jako bodziec do nauki i przypomnienie o powrocie do właściciela, bez krzywdzenia zwierzęcia.

Jednak nie wszystko jest idealne. Ciągłe czuwanie modułów satelitarnych i zaawansowanego GPS-u ma swoją cenę – i to zarówno w kwestii baterii, jak i portfela. Czas pracy na jednym ładowaniu wynosi do 5 dni (choć przy intensywnym korzystaniu z lokalizacji satelitarnej realnie należy spodziewać się około 2 dni), co w porównaniu do klasycznych lokalizatorów działających tygodniami jest odczuwalnym spadkiem. Ładowanie odbywa się przez uniwersalny port USB-C i trwa około dwóch do trzech godzin, więc nie powinno być to wielkim problemem, ale podczas długich wycieczek w dziczy może być już kłopotliwe.

Cena również nie należy do niskich. Mówimy tu o 199 dolarach za sprzęt (dla nowych użytkowników). To jakieś 750 złotych, ale w sumie za takie bezpieczeństwo to wcale nie dużo. Niestety, na tym nie koniec wydatków, bo do tego dochodzi też obowiązkowa roczna subskrypcja w wysokości 189 dolarów. Dotychczasowi posiadacze starszych wersji mogą z kolei kupić samą obrożę za 299 dolarów. Robią nam się już tutaj naprawdę ogromne wydatki.

Czy więc warto? Z pewnością, ale dla osób, które spędzają ze swoimi psami setki godzin w trudnym, pozbawionym zasięgu terenie. W takim wypadku świadomość, że czuwa nad nimi kosmiczna sieć satelitów, może być warta każdej ceny.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Twój pies nie zgubi się nawet w głębokiej głuszy. Pomoże w tym Starlink"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX