Projektantka Joanne Odisho zaproponowała właśnie coś takiego w ramach Mod-u. To zgrabne połączenie słów „modular” (modułowy) oraz „you” (ty) i w zasadzie nie ma tu co dużo tłumaczyć, bo pomysł stawia na modularność i dostosowanie do naszych potrzeb. Ale nie jest to jeszcze najlepsze, bo wiecie, z czego powstały poszczególne moduły? Ze skorupek jajek.
Lampa składa się z masywnych, przestawnych klocków, dzięki czemu jej sylwetka nie jest sztywno zdefiniowana w momencie, gdy po raz pierwszy rozpakowujemy ją w domu. Jeden układ modułów idealnie sprawdzi się tuż obok niskiej kanapy w salonie, podczas gdy całkowicie nowa konfiguracja da sypialni zupełnie inny punkt skupienia wzroku. W przypadku większości tradycyjnych opraw kupujemy jeden, niezmienny obiekt na lata. Tutaj ten wybór można powtarzać i modyfikować przy każdej nadarzającej się okazji.
Sztuka z resztek po śniadaniu. Jak powstaje materiał z jajek?
Poszczególne bloki są dość masywne i nakładają się na siebie, przez co Mod-u wygląda trochę jak rzeźba. Ta zabawkowa lekkość ma ogromne znaczenie. Meble modułowe potrafią czasem przypominać skomplikowaną łamigłówkę, którą trzeba bezbłędnie rozwiązać, zanim w ogóle zacznie się z niej korzystać, ale na szczęście tutaj nie jest tak trudno. Modułowość została połączona z praktycznością i to podoba mi się najbardziej. Autorka opisuje ten projekt jako lampę, która potrafi rosnąć, kurczyć się i zmieniać razem z przestrzenią, w której żyją ludzie. Łatwo wyobrazić sobie jej ponowne układanie po dużej przeprowadzce, ale też po małym, niedzielnym przemeblowaniu, kiedy uznamy, że dany kąt potrzebuje po prostu lżejszej formy.


A co z samymi skorupkami jaj? Joanne Odisho zbiera je z lokalnych kawiarni, poddaje dokładnej sterylizacji, suszy, a następnie mieli na drobny, jednolity proszek. Po zmieszaniu z biopolimerem powder zamienia się w plastyczną, łatwą do formowania masę, która zastyga bez konieczności wypalania w piecu. Gotowe elementy schną naturalnie przez około tydzień. Nie ma tu też żadnych barwników, więc kolor jest zupełnie naturalny, ale może też różnić się w zależności od odcieni skorupek.
Eko-design, który naprawdę ma sens na lata
Sam fakt wykorzystania odpadów spożywczych jest niezwykle chwytliwy, ale to za mało, by stworzyć produkt na lata. Zresztą rynek widział już całą masę eko-gadżetów, które po miesiącu stawały się kolejnym niechcianym śmieciem. Prawdziwa ekologia w wydaniu Mod-u leży w samym designie, który daje właścicielowi realny powód, by zatrzymać ten przedmiot na znacznie dłużej i nie wymieniać go po jednym przemeblowaniu. Choć, oczywiście, nasz gust może się zmieniać, a kolor i sam kształt może ostatecznie przestać nam się podobać. Mimo wszystko, u podstaw projektu leży chęć zapewnienia sprzętu na długi czas i to się udało.

Niezwykły pomysł Odisho zdobył już ogromne uznanie w branży designu – lampa Mod-u została oficjalnym zwycięzcą nagrody 2026 Australian Furniture Design Award. Główną wygraną w tym konkursie jest nie tylko prestiż, ale przede wszystkim unikalna okazja do podjęcia współpracy z uznaną marką meblarską Stylecraft nad wprowadzeniem projektu do komercyjnej, szerszej produkcji, o ile uda się przełożyć ten pomysł na realia masowej produkcji.
Tu rzeczywistość może być brutalna, ponieważ takie testy często weryfikują świetne projekty, które jednorazowo może i zachwycają, ale później nie są już tak efektowne, bo to, co da się zrobić własnymi rękami na małą skalę, ciężko jest zmienić na masową produkcję. Oczywiście wiadomo, konieczne będą zmiany i jestem ciekawa, jak wiele z tej eksperymentalnej i szorstkiej jakości uda się zachować, gdy lampa trafi na szerszy rynek. W końcu to właśnie ten dotykowy charakter jest jedną z głównych zalet lampy.


Na ten moment Mod-u oferuje genialny punkt wyjścia do przewietrzenia naszych nawyków zakupowych. Lampę w domu traktujemy zazwyczaj jako ostatni szlif, coś, co kupujemy na samym końcu, gdy cały pokój jest już idealnie urządzony. Ale nasze pokoje rzadko pozostają niezmienne przez długi czas, a my sami zmieniamy się wraz z nimi. Joanne Odisho stworzyła światło, które doskonale rozumie te zmiany. Skorupki po jajkach dają jej zapamiętywalną historię, a ruchome klocki dają jej powód, by zostać z nami na dłużej.
Źródło: Joanne Odisho
